Jak upadły lofty u Scheiblera? Co się z nimi stanie?

Lofty u Scheiblera stały się wizytówką Łodzi i symbolem adaptowania XIX-wiecznych fabryk do nowych funkcji. Wśród klientów dewelopera byli wymieniani muzycy Blue Cafe, prezenter telewizyjny Olivier Janiak i aktorka Edyta Jungowska
Ci, którzy kupili lofty, nie powinni się obawiać długów dewelopera. - Zobowiązania wynikające z kredytu zaciągniętego na budowę nie dotyczą członków wspólnoty, jedynie firmy MNE Investment - mówi Zbigniew Sobczak, szef wspólnoty.

Inna sprawa to utrzymanie odnowionej przędzalni. We wspólnotach każdy członek odpowiada za części wspólne, stosownie do swoich udziałów. MNE Investment nie sprzedał przynajmniej połowy mieszkań i powinien adekwatnie płacić za ochronę, administrację, sprzątanie, odśnieżanie czy ogrzewanie korytarzy i klatek schodowych.

Jak to się stało, że tyle loftów jest niesprzedanych, chociaż kilka lat temu ogłaszano, że są chętni na wszystkie? Kiedy inwestycja się rozpoczęła, zainteresowani zakupem mogli podpisywać umowy przedwstępne i wpłacali kilkanaście procent wartości mieszkania. Resztę dopłacali po zakończeniu budowy, kiedy lofty były gotowe do oddania.

W 2006 roku na ryku trwał boom mieszkaniowy. Inwestor tego oficjalnie nie potwierdził, ale mieszkania kupowali w większych liczbach zagraniczni inwestorzy. Kiedy przyszedł czas zapłacenia reszty pieniędzy za lokale, globalna gospodarka pogrążyła się w kryzysie. - Możliwe, że inwestorzy woleli stracić, niż zapłacić resztę - mówi Zbigniew Kubiński, szef federacji Porozumienie Polskiego Rynku Nieruchomości.

Co się stanie z loftami? - Jeżeli syndyk wystawi je na sprzedaż, na rynek wpłynie około 300 podobnych mieszkań i przewiduję znaczną obniżkę ich cen - mówi Kubiński. Ceny mieszkań zaczynały się od 3600 zł za m kw. Za najdroższe trzeba było płacić nawet 8 tys. zł za m kw.

Mieszkania U Scheiblera jako inwestycję traktowały nie tylko fundusze, ale także pojedyncze osoby. Ile muszą poczekać, żeby wydane pieniądze im się zwróciły? - To może być perspektywa nie tylko lat, ale nawet dekad. Istnieje jednak wyjście z trudnej sytuacji, pocieszenie można znaleźć w najmie. Jest grupa klientów, która chce wynajmować takie lokale, wiele osób pyta właśnie o ten adres - mówi szef PPRN.