Kiedy dni stają się coraz krótsze, a deszcz miarowo uderza o szyby, nasze mieszkania przejmują rolę głównego azylu. To właśnie w salonie spędzamy najwięcej jesiennych i zimowych wieczorów, dlatego warto zadbać o jego odpowiedni klimat. Nie potrzeba generalnego remontu ani ogromnych nakładów finansowych, by tchnąć w przestrzeń zupełnie nową energię. Wystarczy kilka przemyślanych zmian, aby surowe dotąd pomieszczenie zyskało duszę i stało się idealnym miejscem do relaksu.
Nic tak nie psuje nastroju w pochmurny dzień jak ostre, zimne światło płynące z górnego żyrandola. Budowanie przytulnej atmosfery należy rozpocząć od zaplanowania kilku niezależnych źródeł światła o ciepłej temperaturze barwowej. Warto postawić na lampy podłogowe z materiałowymi abażurami, niewielkie lampki stołowe umieszczone na komodach oraz subtelne kinkiety. Rozproszone w ten sposób światło optycznie ociepla przestrzeń i tworzy we wnętrzu trójwymiarową głębię, niwelując płaskie, biurowe wrażenie.
Sekretem wnętrz znanych z lifestylowych magazynów jest warstwowość, którą najłatwiej osiągnąć za pomocą odpowiednich tkanin. Grube, mięsiste zasłony nie tylko chronią przed chłodem ciągnącym od okien, ale też stanowią piękną, miękką ramę dla jesiennego krajobrazu. Na kanapie nie może zabraknąć dużej ilości poduszek w różnych rozmiarach i fakturach – od gładkiego weluru po surowy len. Całość kompozycji idealnie dopełni wełniany koc z grubym splotem, niedbale przewieszony przez oparcie fotela, oraz puszysty dywan, który odizoluje stopy od chłodnej podłogi.
Czytaj też: Deficyt miejsc dla studentów a rynek najmu mieszkań
