Nowe normy wody pitnej w Polsce. Unia uderza w „wieczne chemikalia”

Polska wdraża nowe unijne wymogi dotyczące jakości wody pitnej. Od 12 stycznia 2026 r. obowiązują rygorystyczne limity na tzw. wieczne chemikalia (PFAS). Jak informuje portal Forsal.pl, zmiany te mają kluczowe znaczenie dla zdrowia i wymuszają modernizację infrastruktury. 

Od 12 stycznia 2026 roku, na terenie całej Unii Europejskiej, w tym również w Polsce, zaczęły obowiązywać nowe, restrykcyjne normy dotyczące jakości wody przeznaczonej do spożycia. Kluczowym elementem zaktualizowanych przepisów jest wprowadzenie sztywnych limitów dla substancji per- i polifluoroalkilowych, szerzej znanych jako PFAS. Jak wskazuje portal Forsal.pl, kraje członkowskie są od teraz zobowiązane do prowadzenia ujednoliconego monitoringu tych związków w sieciach wodociągowych, co ma zagwarantować bezpieczeństwo zdrowotne obywateli.

 

Substancje z grupy PFAS zyskały miano "wiecznych chemikaliów" ze względu na ich niezwykłą trwałość i fakt, że praktycznie nie ulegają one biodegradacji w środowisku naturalnym. Do wód pitnych przenikają one głównie poprzez ścieki przemysłowe oraz stosowanie pestycydów w rolnictwie. Długotrwała ekspozycja na te związki jest skrajnie niebezpieczna dla organizmu człowieka, a liczne badania naukowe wiążą ją z podwyższonym ryzykiem wystąpienia nowotworów nerek, prostaty i jąder, a także z uszkodzeniami wątroby. Nowe przepisy ustalają dwa kluczowe parametry: limit 0,5 µg/l dla "PFAS ogółem” oraz 0,1 µg/l dla "sumy PFAS”, które są uznawane za najbardziej problematyczne.

Droga do czystszej wody: Historia unijnych regulacji

Obecne zmiany nie są nagłym zwrotem w polityce, lecz efektem wieloletnich prac legislacyjnych na szczeblu wspólnotowym. Przypomnijmy, że fundamentem obecnych działań jest przekształcona dyrektywa w sprawie wody pitnej (DWD), którą Unia Europejska przyjęła jeszcze w grudniu 2020 roku. Dokument ten wszedł w życie w styczniu 2021 roku, a państwa członkowskie miały czas na jego transpozycję do krajowych porządków prawnych do początku 2023 roku. Sama reforma była bezpośrednią odpowiedzią Komisji Europejskiej na europejską inicjatywę obywatelską „Right2Water”, w ramach której mieszkańcy UE domagali się powszechnego dostępu do bezpiecznej i czystej wody.

 

Wcześniej standardy kontroli wody były mniej rygorystyczne i nie uwzględniały w tak szerokim zakresie nowych zagrożeń, takich jak mikroplastik czy właśnie związki PFAS. Komisja Europejska, opierając się na zaleceniach Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), zdecydowała się na zaostrzenie parametrów, aby dostosować prawo do najnowszej wiedzy medycznej i technologicznej. W 2022 roku przyjęto również pierwszą listę obserwacyjną, która nakazała monitorowanie substancji zaburzających gospodarkę hormonalną, co stanowiło preludium do obecnie wprowadzonych, twardych limitów chemicznych.

Co nowe przepisy oznaczają dla samorządów i konsumentów

Wdrożenie nowych norm nakłada na rządy i władze lokalne szereg obowiązków o charakterze technicznym i administracyjnym. Państwa muszą nie tylko regularnie badać wodę, ale także raportować wyniki do Komisji Europejskiej oraz Europejskiej Agencji Środowiska. W sytuacjach, gdy badania wykażą przekroczenie dopuszczalnych norm PFAS, zarządcy sieci wodociągowych będą zmuszeni do natychmiastowego podjęcia działań naprawczych, co w praktyce może oznaczać konieczność kosztownej modernizacji systemów filtracji. Jak podkreśliła komisarz do spraw środowiska Jessika Roswall, zharmonizowane metody monitoringu pozwolą na błyskawiczne wykrywanie zagrożeń, które do tej pory mogły pozostawać niezauważone przez dekady.

 

Dla przeciętnego mieszkańca nowe przepisy oznaczają przede wszystkim większą transparentność i bezpieczeństwo. Władze mają obowiązek niezwłocznego informowania opinii publicznej o wszelkich incydentach związanych z jakością wody. Warto również zaznaczyć, że to nie koniec zmian, ponieważ od 31 grudnia 2026 roku zaczną obowiązywać nowe wymagania higieniczne dla materiałów mających kontakt z wodą, takich jak rury, zawory czy krany. Ma to zapobiec wtórnemu zanieczyszczaniu wody już na etapie jej dystrybucji do konkretnych gospodarstw domowych. Choć modernizacja infrastruktury może wiązać się z presją na ceny usług wodociągowych, unijni eksperci argumentują, że koszty leczenia chorób wywołanych przez zanieczyszczoną wodę są wielokrotnie wyższe niż nakłady na nowoczesną profilaktykę i filtrację.