Kupił mieszkanie i sprzedał po roku. Stał się milionerem. To już pomysł na życie

Obecnie większość sprzedanych mieszkań na rynku pierwotnym jest kupowanych w celu inwestycyjnym. Najczęściej są nabywane pod najem krótkoterminowy. Ale można inaczej. Kupić mieszkanie, poczekać i... sprzedać. Ceny rosną tak szybko, że to też się opłaca.

Serwis Money.pl przytoczył ciekawe dane udostępnione przez firmę Cenatorium, która zajmuje się analizą cenową nieruchomości. Z ich danych wynika, że kupując, a potem sprzedając w niewielkim odstępie czasu ten sam lokal, można zarobić tysiące złotych. 

Najprostszy zarobek

Cenatorium przedstawiło parę ciekawych przykładów zakupu nieruchomości i późniejszej sprzedaży z zyskiem. Przeglądając te dane można pozazdrościć inwestorom. Najbardziej jaskrawym przykładem jest transakcja w Gdyni, przy ulicy Orłowskiej. Inwestor kupił mieszkanie w 2019 roku za 1,56 mln zł, a sprzedał rok później za 2,55 mln zł. Zarobił więc na tej inwestycji niemal okrągły milion złotych. 

Podobnych transakcji Cenatorium przedstawiło kilka. Różnica w cenie między zakupem a sprzedażą wynosiła od kilku tysięcy złotych do kilkuset tysięcy złotych. A mowa jedynie o okresie roku między obiema transakcjami. W przypadku dłuższego interwału czasowego zarobki mogą być wyższe.  

Po co więc kupować nieruchomość inwestycyjne i ją później podnajmować, skoro można po prostu poczekać i bez problemu sprzedać z zyskiem po paru latach?

Flippowanie nie takie proste

Taki sposób inwestowania w nieruchomości jest znany od kilkunastu lat na świecie, a w Polsce stawia swoje pierwsze kroki od kilku lat. Chodzi o flipping, czyli kontrolowany zakup nieruchomości, odnowienie jej i późniejszą sprzedaż z zyskiem. Dla wielu jest to hobby, inni zajmują się tym zawodowo.

Jak widać po wyżej wspomnianych przykładach, utrzymać się z tego można bez problemu. Prosty pomysł na biznes, ale jak zawsze w takich sprawach szkopuł tkwi w szczegółach. Dane Cenatorium brzmią imponująco, ale należy zauważyć, że nie podano kwot, jakie flipperzy musieli zainwestować w swoje nieruchomości. Remonty, podatki, opłaty. 

Trzeba przypomnieć, że jeżeli zbywamy mieszkanie (bądź dom) kupiony przed upływem pięciu lat, musimy zapłacić podatek dochodowy wynoszący aż 19 proc. To praktycznie jedna piąta naszego zarobku. Po dodatkowym odliczeniu kilkudziesięciu tysięcy przeznaczonych na remont i notariusza, zarobione pieniądze "na czysto" już nie wyglądają tak imponująco. 

Inwestor trudzący się flippingiem musi liczyć się również z ryzykiem. Bywa, że mieszkanie na pozór bez żadnych mankamentów, dopiero w fazie remontu ujawnia ukryte uszkodzenia, których remont kosztuje. Wtedy zarobek jest jeszcze mniejszy bądź nie ma go wcale.