Dla złodzieja to jak rozwinięcie czerwonego dywanu. Tak okradają mieszkania i domy. Sięgają też po "brechę"

Złodziejom, by dostać się do naszego mieszkania czy innej nieruchomości, nie trzeba wiele. Wystarczy kawałek metalu, którym podważa się drzwi. - Podnoszą je do góry na zawiasach i zdejmują - wyjaśnia policjant. Jak jeszcze włamywacze dostają się do środka?

Policja jak co roku ostrzega przed włamaniami, które w okresie wakacyjnym stają się prawdziwą plagą. W jaki sposób złodzieje typują lokale, które planują ogołocić, jak dostają się do środka, co kradną? 

Nie rozwijaj czerwonego dywanu przed złodziejem

Częstą przyczyną włamań jest nasze roztargnienie. Otwarte drzwi mieszkania czy domu to łatwy sposób, by stracić pozostawiony w przedpokoju portfel. Złodzieje szarpiący za klamki, by sprawdzić, czy ktoś nie zapomniał przekręcić zamka, to wcale nie takie rzadkie zjawisko. 

Złodziej czuje się też zaproszony niczym przez rozwinięcie czerwonego dywanu wszędzie tam, gdzie widzi uchylone lub otwarte okna. 80 proc. włamań odbywa się bowiem właśnie przez okna. Marnym pocieszeniem jest fakt, że włamywacze radzą sobie nawet z zamkniętymi okiennicami i drzwiami balkonowymi. 

- Jak złodzieje dostają się do środka? Na "brechę", czyli kawałek metalu, którym podważa się drzwi, na łom czy na listwę. Podnoszą je do góry na zawiasach i zdejmują - wyjaśnia w rozmowie z "Rzeczpospolitą" mł. insp. Dariusz Nowak z małopolskiej komendy policji. Inny sposób to przecięcie szyby i sięgnięcie do klamki. 

Policjant wyjaśnia też, w jaki sposób złodzieje typują ofiary. - Dziś wystarczy wiedzieć, że dom czy mieszkanie położone jest na nowym, drogim osiedlu, a właściciel jeździ dobrym samochodem i już wiadomo, że w środku muszą być cenne rzeczy - stwierdza.

Wyjaśnia też, że na włamania szczególnie narażeni są mieszkańcy parterów. Ci, którzy mieszkają na wyższych kondygnacjach, powinni mieć się szczególnie na baczności podczas remontów. Złodzieje zakładają bowiem żółte kamizelki, udają robotników i wchodzą do dowolnego lokalu, nie zwracając niczyich podejrzeń. 

Najpierw obserwacja, potem oznaczenie

Złodzieje włamują się do mieszkań i domów nie tylko wietrząc okazję. Zdarza się, że swoje działania drobiazgowo planują. Przez tygodnie obserwują mieszkańców, poznając ich harmonogram i zwyczaje. 

Używają też innych sposobów, by sprawdzić, jak często wracamy do lokalu. Taśma zaklejająca zamek to jedna z najbardziej charakterystycznych oznak, że ktoś planuje włamać się do naszego mieszkania. Bez zerwania taśmy nie dostaniemy się bowiem do środka. Tymczasem złodzieje pojawiając się przed drzwiami mają pewność, że nie ma nas w środku, mogą też sprawdzić, jak często pojawiamy się w danym miejscu. W taki sam sposób działają podrzucone monety lub niedopałki. Jeśli schylimy się po drobne lub posprzątany, utwierdzimy włamywaczy w przekonaniu, że byliśmy w środku. Nawet ulotka wsunięta pod drzwi lub rzucona na wycieraczkę może być sposobem złodzieja, by sprawdzić, czy w lokalu pojawiają się lokatorzy. 

Co wynoszą z domów i mieszkań

Zdarza się, że złodzieje podjeżdżają pod dom ciężarówką z napisem "Przeprowadzki" i wywożą dosłownie wszystko. Najczęściej jednak złodziej działa szybko, a jego łupem pada to, co da się szybko spakować i wynieść. Gotówka, biżuteria, drobna elektronika jak laptopy czy smartfony. 

- Nieco rzadziej, choć także nie są to odosobnione przypadki, ich łupem pada markowa odzież, perfumy i niewielkie przedmioty, które wydają im się cenne.  Oczywiście zdarzają się też kradzieże na znacznie większe kwoty oraz przedmioty o dużych rozmiarach, np. RTV/AGD czy sprzęt sportowy. Tak jest zazwyczaj wtedy, gdy złodzieje działają w sposób planowy, a nie pod wpływem impulsu. A więc wtedy, gdy wiedzą, czego dokładnie szukają i mają sporo czasu na plądrowanie nieruchomości - wyjaśnia Andrzej Paduszyński, dyrektor Departamentu Ubezpieczeń Indywidualnych w Compensa TU S.A. Vienna Insurance Group.

>> Eleganckie i ciekawe kolekcje mebli znajdziesz na Abra Meble <<<