Gdyby nie śmierć Stalina, Warszawa wyglądałaby jak Gotham City z Batmana

Warszawa nie może pochwalić się wysoką i gęstą zabudową. Nawet w swoim ścisłym centrum posiada czteropiętrowe kamienice oraz sporo przestrzeni z Placem Defilad na czele. Ale mogło być zupełnie inaczej. Gdyby wizja Bieruta się ziściła, stolica Polski przypominałaby Gotham City z Batmana.

W czasie drugiej wojny niemal cała stolica Polski uległa zniszczeniu. To ogromna tragedia, ale nie dla urbanistów, przed którymi otworzyły się drzwi do śmiałych projektów odbudowy. Z całego założenia, które było szykowane dla Warszawy, ostał się jedynie Pałac Kultury i Nauki. 

Plan sześcioletni

W 1951 roku Bolesław Bierut, ówczesny prezydent, w "Sześcioletnim planie odbudowy Warszawy" przedstawił swoją wizję stolicy. I budowa najwyższego budynku w Polsce, czyli Pałacu Kultury i Nauki, to był jedynie wstęp do całej serii monumentalnych gmachów, które miały powstać w ścisłym sercu Warszawy. 

Według tej śmiałej wizji PKiN miał być jedynie wisienką na torcie, ponieważ otaczać go miały ogromne budynki, w których miały znaleźć się urzędy, mieszkania dla urzędników oraz biura. Tam, gdzie obecnie znajdują się budynki tzw. ściany wschodniej, miały się znaleźć dużo większe kamienice w stylu socrealizmu. 

'Potężny plac na ul. Marszałkowskiej ma stanowić koncentrację życia i całego kraju. Plac centralny pojęty jako miejsce zebrań i manifestacji wielkich mas ludności będzie miał za tło gmachy przeznaczone na służenie kulturze i zorganizowanie mas pracujących. Tutaj stanie Pałac Kultury, zespół gmachów Związków Zawodowych, Dom Robotnika, Chłopy i Centralny Dom Młodzieży' - czytamy na temat głównej arterii miasta w wydanym w 1950 roku albumie. Na rysunku: perspektywa ulicy Marszałkowskiej "Potężny plac na ul. Marszałkowskiej ma stanowić koncentrację życia i całego kraju. Plac centralny pojęty jako miejsce zebrań i manifestacji wielkich mas ludności będzie miał za tło gmachy przeznaczone na służenie kulturze i zorganizowanie mas pracujących. Tutaj stanie Pałac Kultury, zespół gmachów Związków Zawodowych, Dom Robotnika, Chłopy i Centralny Dom Młodzieży" - czytamy na temat głównej arterii miasta w wydanym w 1950 roku albumie. Na rysunku: perspektywa ulicy Marszałkowskiej  Rys. Jan Knothe, "Sześcioletni plan odbudowy Warszawy", wyd. Książka i Wiedza 1950

W stolicy wszystko miało być większe, piękniejsze i lepsze. Całość założenia miało oddać ducha socrealizmu, budynki miały być "narodowe w formie, socjalistyczne w treści". Bogato zdobione i przykryte attykami, miały być ozdobą stolicy. Oglądając ilustrację, którymi był ozdobiony "Sześcioletni plan odbudowy Warszawy" trudno nie dostrzec wielu porównań do zabudowy Nowego Jorku. Budynki według Bieruta miały być jeszcze większe, co przywodzi na myśl fikcyjne miasto Gotham City z uniwersum Batmana. Ówczesnemu włodarzowi stolicy przyświecała bowiem idea monumentalizmu - budynki miały być potężne i masywne. 

Zmarł Stalin

Koncepcja zaprezentowana przez Bieruta nabierała kształtu. W 1952 roku rozpoczęto budowę Pałacu Kultury i Nauki, który miał być sercem Polski Ludowej. Przygotowywano się do budowy konstrukcji w jego pobliżu, a całość powstawała przez połączenie idei socrealizmu ze stylem... art déco i historyzmem (chodzi o naśladowanie stylu dawnych epok). 

Dlaczego ta śmiała wizja stolicy nie została zrealizowana do końca? W 1953 roku zmarł Józef Stalin. Władzę po nim przejął Nikita Chruszczow i rozpoczęła się tzw. odwilż. Z więzień i łagrów na terenie całego ZSRR uwolniono tysiące więźniów, a cała polityka opresji została złagodzona. 

Odbiło się to również na planach odbudowy Warszawy. Budynki już nie musiały być wykonywane w stylu socrealizmu, nie było wtedy już potrzeby stawiania gmachów reprezentacyjnych. Te, które zostały wybudowane, bądź ich budowa się rozpoczęła zostały po prostu dokończone. Np. PKiN został ukończony dopiero w 1955 roku.