Miasta od Tatr do Bałtyku? Architekt chciał budować megamiasta w Polsce. Ślady widać do dziś

Zamiast kilkunastu koncentrycznych miast i setek mniejszych ośrodków, cztery megamiasta poprzedzielane jedynie pasmami lasów i pól uprawnych. Brzmi utopijnie? Być może, ale wizja takiej Polski była rozważana w latach 60. A w pozostałościach tej koncepcji ludzie żyją do dzisiaj.

Powstało wiele śmiałych konceptów miast. Pisaliśmy choćby o rozbudowie Tokio nad zatoką, czy o najnowszym pomyśle z Emiratów Arabskich - The Line. Mieście, które miałoby tworzyć linię w głąb lądu. Ale podobne pomysły miał polski architekt jeszcze w latach 60. ubiegłego wieku. I dotyczyły one Polski. 

Megamiasta w Polsce

Nasz kraj nie kojarzy się z nowoczesnością, megmiastami, arkologiami czy futuryzmem. Ale to właśnie polski architekt przygotował słynną koncepcję miast linearnych zwanych Linearnym Systemem Ciągłym (w skrócie: LSC). 

W połowie lat 60. XX wieku architekt Oskar Hansen zaprezentował swój pomysł na przebudowę kraju. Jego koncept zawierał utworzenie czterech ogromnych megamiast, które przecinałyby kraj równolegle. Pasy sięgałyby praktycznie od gór do morza, a zlokalizowane byłyby na osiach największych polskich rzek. 

Fotografia jednego z modeli LSCFotografia jednego z modeli LSC Fotografia 'Ku Otwartej Formie'

Każdy z pasów miał posiadać lokale mieszkalne dla od 10 mln do 15 mln mieszkańców, a odległość między pasami miała wynosić ok. 100 kilometrów różnicy. Projekt przewidywał, że pasy miejskie wpisywałyby się w największe istniejące już miasta, ale te leżące poza strefą należało przenieść bądź wyburzyć. 

W zamyśle miały powstać pasy: Wschodni, Warszawski, Zachodni I i Zachodni II. Każdy z nich posiadałby strefy mieszkaniowe, przemysłowe oraz usługowe. Niemal tak samo jak słynna koncepcja miasta na wodzie w Tokio. A wzdłuż każdego z rdzeni pasma miały znajdować się ulice szybkiego ruchu oraz superszybkich kolei.

Wizja jak z sci-fi, ale...

Trzeba pamiętać, że w latach 60. ubiegłego wieku, architekci i urbaniści szukali odpowiedniej ścieżki rozwoju dla zniszczonych wojną miast. Wielu z nich (w tym Hansen) odrzucali znane ze średniowiecza centralne układy ulic. 

Pomysł architekta był wyliczony, poprzedzony badaniami i miał swoje mocne strony. Ponadto, ówczesna centralizacja gospodarki i praktyczny brak własności gruntów teoretycznie umożliwiał realizację tak śmiałego przedsięwzięcia.

Osiedle im. Słowackiego widziane z lotu ptaka, lata 70.Osiedle im. Słowackiego widziane z lotu ptaka, lata 70. wikipedia

Ale podobnie jak rozbudową Tokio na zatoce, tak samo projekt LSC nie został zrealizowany. Nie chodziło jedynie o ogromne koszty, które były niemożliwe do udźwignięcia dla gospodarki. Krytycy zarzucali pomysłowi to, że nie rozwiązuje żadnych istniejących wówczas problemów urbanistycznych, ale wręcz tworzy nowe np. problemy z komunikacją pomiędzy miastami. 

Mimo to sam pomysł był rozważany przez władze i stanowił jeden z modeli rozwoju przestrzennego PRL w ramach Komitetu „Polska 2000". 

Mało tego. Dwa zaprojektowane przez architekta ogromne osiedla stanowiły prezentację idei LSC w praktyce. Chodzi o Osiedle Słowackiego w Lublinie oraz słynny Przyczółek Grochowski. Oba ośrodki mieszkaniowe posiadają linearny kształt i rozwiązania infrastrukturalne, które proponował Hansen w swojej koncepcji.