Odchody w szafie, pieluchy za lodówką i długi. Dla tej właścicielki wynajem okazał się koszmarem

Wynajęcie swojego mieszkania może skończyć się wielkimi stratami. Przekonała się o tym mieszkanka Chełma, która odkryła w wynajętym lokalu spore zniszczenia. Wynajmująca nieruchomość ulotniła się, pozostawiając po sobie długi i śmieci.

Lokatorka z piekła rodem - chciałoby się powiedzieć o osobie, która wynajęła lokal od mieszkanki Chełma. Właścicielka opisała w lokalnych mediach, jak wielkie straty poniosła, decydując się zaufać samotnej matce z czwórką dzieci.

"Chcę przestrzec inne osoby"

Lokatorka nie płaciła za czynsz, długi wobec spółdzielni mieszkaniowej szybko urosły do kwoty 1,5 tys. zł. Łącznie z zaległościami opłat za wynajem długi sięgnęły 4 tys. zł. Kobieta, która wprowadziła się do mieszkania, nie tylko nie dbała o lokal, ale wręcz go zdewastowała - właścicielka zobaczyła powyrywane szafki, wulgaryzmy na meblach, a nawet odchody w szafie. Za lodówką znajdowała się sterta zużytych pieluch.

>>> Eleganckie i ciekawe kolekcje mebli znajdziesz na Abra Meble <<<

"Nie wiem, czy uda mi się odzyskać należności, ale chcę przede wszystkim przestrzec inne osoby wynajmujące" - alarmuje poszkodowana na łamach "Dziennika Wschodniego", który opisał jej historię.

Właścicielka nieruchomości o sprawie poinformowała policję. Lokatorka ulotniła się z lokalu, zostawiając po sobie nie tylko długi, ale i bałagan. Butelki po alkoholu i śmieci były w całym mieszkaniu. 

Zakaz eksmisji sprzyja wzrostowi długów

Z najnowszych danych dotyczących długów czynszowych Polaków wynika, że te wzrosły przez minione pół roku o 28 mln zł. To wynik znacznie gorszy od osiągniętego w analogicznym okresie przed rokiem. Wtedy wzrost zadłużenia osiągnął poziom 3,5 mln zł.

Z raportu Big InfoMonitor wynika, że co szósty ankietowany "odczuwał przyzwolenie na odłożenie płatności" - powodem jest oczywiście epidemia koronawirusa, która dla wielu wynajmujących zepchnęła opłaty za czynsz na dalszy plan.

Wzrostowi długów sprzyjają też inne czynniki - na przykład zakaz eksmisji, który najpierw obowiązywał z uwagi na epidemię, a teraz, do wiosny, ze względu na coroczny okres ochronny. Średnia kwota lokatorskich długów wynosi prawie 20 tys. zł. Zdarzają się jednak wyjątki - mieszkanka woj. dolnośląskiego do zapłaty ma ponad pół miliona złotych.

Jak chronić swoje mieszkanie? Obie strony umowy mają prawa

Mechanizmów, które pozwolą ochronić się przed najemcą, który potencjalnie może sprawiać kłopoty, jest kilka. Na polskim rynku działają firmy, które oferują usługę weryfikacji lokatora - opiera się ona na sprawdzaniu jego wiarygodności, w tym tej dotyczącej źródeł dochodu.

Pomocna może okazać się też odpowiednia konstrukcja umowy - wykorzystanie zapisów dotyczących wynajmu okazjonalnego. W tym wypadku najemca oświadcza, że dysponuje miejscem stałego pobytu. To może znacząco skrócić procedurę ewentualnej eksmisji.

Można też zawrzeć aneks do już podpisanej umowy, potwierdzić w nim adres zameldowania lokatora, potwierdzić dane dotyczące kierowania wezwań czy pism procesowych.