Dostanie milion złotych plus odsetki, bo ktoś sfałszował jego podpis. "Sprawa jest skandaliczna"

Syn mieszkańców Ostrołęki, których miasto wywłaszczyło z posiadanej działki, ma otrzymać milion złotych plus odsetki. Sąd Apelacyjny w Białymstoku uznał bowiem, że mężczyzna nie otrzymał ważnego dokumentu. Podpis pod jednym z kluczowych dokumentów miał natomiast zostać podrobiony.

Sąd Apelacyjny w Białymstoku wydał wyrok w sprawie sporu sięgającego roku 2001, który dotyczy wywłaszczenia. Mężczyzna, który złożył pozew, ma dostać 970 tys. zł plus odsetki od Miasta Ostrołęka. Zdaniem sądu nie został bowiem skutecznie poinformowany o przysługujących mu prawach. 

Miasto przejęło działkę, syn byłych właścicieli zażądał pieniędzy

Rodzice mężczyzny zostali wywłaszczeni. Działka o powierzchni wynoszącej nieco ponad hektar, którą przejęło miasto, została następnie sprzedana. Poszkodowany twierdził, że nie został powiadomiony o zamiarze przeprowadzenia tej transakcji.

Tymczasem wedle prawa następcy prawny osoby wywłaszczonej musi o zamiarze sprzedaży zostać powiadomiony. Ma bowiem prawo złożyć żądanie zwrotu nieruchomości - donosi eostroleka.pl.

"Dowód został podrobiony"

Sąd w swoim uzasadnieniu stwierdza, że kluczowy dla sprawy dokument nie został skutecznie doręczony powodowi. "Sąd Apelacyjny wprawdzie zdaje sobie sprawę z tego, że Miasto formalnie dysponowało dowodem w postaci potwierdzenia odbioru zawiadomienia, niemniej jednak dowód ten został podrobiony, wobec czego czynność zbycia nieruchomości na rzecz osoby trzeciej nie mogła mieć miejsca" - czytamy w uzasadnieniu do wyroku.

>>> Meble do wykończenia wnętrz? Najlepsz znajdziesz na Abra Meble <<<

Pozywający miasto w swoim piśmie twierdził, że przez niedoręczone pismo "została mu wyrządzona szkoda na skutek niezgodnego z prawem działania lub zaniechania". Jak widać, za niedotrzymanie formalnych wymogów finansowe konsekwencje można ponieść nawet po 20 latach.

"Sprawa jest skandaliczna"

W rozmowie z Domiprta.pl sprawę skomentowała Martyna Łuka z Biura Prasowego Urzędu Miasta Ostrołęka.

- Uważam, że sprawa jest skandaliczna. Pokazuje brak kompetencji ze strony poprzedniej władzy. Przedstawione przez nas argumenty, już na etapie postępowania przed sądem apelacyjnym, jako uzupełnienie uprzednio złożonej apelacji, jasno wskazywały, że to nie Miasto powinno być stroną, która wypłaca odszkodowanie - stwierdziła.

Dodała, że ten argument nie został uwzględniony. - Ponad milion dwieście trzydzieści złotych, zamiast na inwestycje, musieliśmy przeznaczyć na odszkodowanie. Dziś otrzymaliśmy wyrok z uzasadnieniem. Prawnicy będą analizowali, czy mamy podstawy prawne do wniesienia kasacji - dodała przedstawiciela ostrołęckiego magistratu.

Na zasądzoną przez sąd kwotę 1.235.229,15 zł składają się: odszkodowanie, odsetki oraz koszty sądowe.

Zobacz wideo Koronawirus a rynek mieszkań wtórnych