Dom za mniej niż 100 tys. zł. Reklama dla naiwnych czy fakt?

Dom jednorodzinny wybudujesz za mniej niż 100 tys. zł. Ale musisz to zrobić sam. Ale musi być nieduży. Ale trzeba się liczyć... Tych "ale" w przypadku takich haseł jest dużo. Pora wyjaśnić parę kwestii dotyczących "tanich" domów.

Czy istnieją ludzie, którzy wybudowali lub są w trakcie budowy domu, którego koszt zamknie się w 100 tys. zł pod klucz? Tak. Czy jest ich wielu? Raczej nie. Czy warto ufać sloganom "dom do 100 tys. zł"? To zależy. 

Prawda czy fantazja?

Budowa domu jednorodzinnego to temat na niejedną książkę, a cały proces budowy, począwszy od kupna działki, poprzez zdobycie wszystkich pozwoleń, na budowie skończywszy, to najczęściej dla inwestora droga przez mękę. Jak więc można wierzyć w hasła głoszone przez liczne firmy, wmawiające, że można tanio wybudować dom? Oto kilka haseł, jakie stosują firmy do reklamowania swoich usług, a które należy umiejętnie czytać między wierszami. 

Mały dom - mniejszy koszt. Są "ale"

Jednym z najczęstszych haseł głoszonych w sloganach jest fakt, że jeżeli chcemy tanio wybudować dom, to musi być on po prostu mały. To jest niepodważalny argument. Wielu projektantów będzie również broniło małych metraży, twierdząc, "że przecież dzieci się kiedyś wyprowadzą i zostanie ogromna przestrzeń do sprzątania i ogrzewania". Więc nie ma sensu budować dużych domów, tak?

Mniejszy dom to mniej materiałów budowlanych - prawda. Matematyki się nie da oszukać. Ale trzeba pamiętać, że z każdym metrem powierzchni budowy domu cena tych materiałów przekłada się na atrakcyjniejszy stosunek ceny do metra. Czyli większy dom będzie kosztował całościowo więcej, ale licząc już z metra, kosztować będzie mniej. 

Argument o wyprowadzce dzieci też jest całkiem interesujący i trudno z nim się spierać. Dzieci faktycznie najprawdopodobniej się wyprowadzą, a w domu zostaną rodzice. Ale przecież na tym się życie nie kończy. Przede wszystkim, duży odsetek dzisiejszych 50-60 latków musi zajmować się swoimi chorymi rodzicami i często sprowadzają ich do siebie. Ponadto dobrze wybrany projekt domu umożliwia szybką adaptację i zamianę np. pokoi dzieci w ogromny salon, o którym zawsze się marzyło. Na stole, w przypadku wyprowadzki dzieci, zawsze zostaje opcja sprzedaży domu i przeprowadzka do mniejszego lokum, bądź nawet mieszkania. 

Projekt domu (nie) wystarczy?

W sieci jest całkiem sporo firm, które oferują gotowe projekty domów. Wystarczy taki kupić za mniej niż tysiąc złotych i wybudować zgodnie z instrukcją. Brzmi prosto i tanio? Niestety tylko brzmi. Kupno projektu (nawet z instrukcją budowy) to dopiero początek kosztów. 

Dom katalogowy należy dostosować do posiadanej działki. Kupiony plan należy dopasować do mediów, stron świata oraz Warunków Zabudowy, czyli słynnej WZ-tki bądź MPZP – taka usługa, nazywana "adaptacją projektu", w zależności od regionu kosztuje od 1,5 tys. do 2,5 tys. zł. Do jej sprawnej realizacji biuro architektoniczne będzie potrzebowało również mapy geodezyjnej – koszt jej uzyskania to około tysiąca złotych. W szczególnych wypadkach do adaptacji projektu architekt będzie potrzebował również badań geotechnicznych gruntu. Ten wydatek również musi pokryć nabywca – 1,2 do 2 tys. zł.

domiporta.pl

Oszczędności z kupna gotowego projektu są najczęściej niewielkie, a ponadto po latach wychodzą problemy wynikające z niedostosowania budynku do użytkowników i trudną adaptacją w późniejszym okresie. 

- Koszt projektu w Polsce to ciągle 2-3% inwestycji więc naprawdę niewiele. Daleko nam do zachodniej Europy, gdzie ten koszt waha się przedziale 5-6%. - komentuje założyciel studia Paweł Lis Architekci.

"Buduj samodzielnie"

Dom będzie tani, gdy samodzielnie go zbudujesz. Bardzo romantyczna myśl, zwłaszcza dla panów, którzy chcieliby się sprawdzić i ponadto do końca życia chwalić się, że dom dla rodziny to ich wielkie dzieło. Ile w nim prawdy?

Niestety budowa domu to nie składanie mebli z IKEI. Nawet posiadając umiejętności i rzetelną "instrukcję" trzeba będzie zatrudnić np. kierownika budowy. Taki obowiązek nakłada na inwestora Prawo Budowlane i nie ma od niego odstępstw. Kierownik odpowiada za nadzór budowy na każdym jej etapie. A to nie koniec. Jeżeli osobiście nie posiadamy niektórych uprawnień, to części np. instalacji elektrycznej, bądź wodno-kanalizacyjnej sami nie wykonamy. A przynajmniej, w czasie odbiorów może to zostań zakwestionowane. 

>>> Chcesz budować samodzielnie? Materiały znajdziesz na Merky Market <<<

Kolejną kwestią jest fakt, że część robót budowlanych po prostu lepiej zlecić fachowcom niż wykonać samodzielnie. Z dwóch powodów. Po pierwsze - jakość. Wszystkie niedoróbki, z których możemy nie zdawać sobie sprawy, wyjdą pewnie po latach, a ich koszt będzie ogromny (np. wytworzenie się kosztownych mostków cieplnych). 

Ponadto zlecając montaż wraz z kupnem materiałów, można skorzystać z 8-procentowego VAT-u, kupując natomiast materiały samodzielnie, jesteśmy skazani na 23 proc. VAT. Wykonanie najbardziej istotnych elementów domu warto więc powierzyć specjalistom. Np. budowę dachu, montaż instalacji elektrycznej czy OZE. 

System gospodarczy - złote rozwiązanie?

Budowa domu w systemie gospodarczym to dom bez kredytu. Od razu trzeba zaznaczyć, że sposób na wykonanie domu w ten sposób to nic nowego. Wiele domów z przełomu lat 90. i pierwszej dekady XXI wieku powstała właśnie w ten sposób. Polega on na budowie poszczególnych elementów i zamykaniu kolejnych etapów w sezonie letnim przez kilka lat za pieniądze z bieżących zarobków. Np. w pierwszym sezonie uzbraja się działkę, w drugim buduje fundament, w trzecim ściany, w czwartym dach itd. 

Budując w ten sposób, nie ma konieczności brania ogromnego kredytu, ponieważ zdecydowaną większość rzeczy wykonuje się z pieniędzy zarabianych na bieżąco. Brzmi bardzo dobrze, budowa domu bez kredytu. Ale są pewne oczywiste mankamenty takiej budowy. Przede wszystkim czas. Budowa domu w systemie gospodarczym może trwać latami. Bywa, że nigdy nie jest kończona, ponieważ w międzyczasie zmienia się priorytet rodziny (np. umiera główny pomysłodawca, bądź dzieci opuszczają rodzinną miejscowość).

Zobacz wideo Kosiniak-Kamysz: 500 tysięcy mieszkań w pięć lat

Budując dom np. 10 lat, narażamy się na zmianę technik budowlanych. To, co było nowoczesne np. pięć lat temu, obecnie może być już przestarzałe i nie spełniać pokładanych w nich nadziei. By dać dobry przykład, wymienić można np. systemy ociepleniowe, które bardzo szybko ewoluują, przez co nie zawsze można je zastosować do wszystkich typów ścian nośnych. Albo obecnie polecane lampy LED za parę sezonów mogą być już zupełnie niepopularne, a jednak są ujęte w projekcie, więc trzeba będzie je zainstalować. 

Kolejnym problemem budowy gospodarczej jest fakt, że najczęściej budynek w stanie surowym otwartym (bez ocieplenia, okien i izolacji) jest narażony przez wiele lat na oddziaływanie warunków atmosferycznych. Wilgoć pojawiająca się w ukończonym domu potrafi wychodzić na ścianach jeszcze przez wiele lat. Nie mniej, system gospodarczy, gdy jest dobrze przemyślany, może zakończyć się wybudowaniem domu bez kredytu. 

*pogrubione fragmenty to realne hasła znalezione na stronach oferujących tanią budowę domu