Czy mieszkania 10 lat temu były tańsze? Opinia ekspertów zaskakuje. Liczy się wzrost pensji

Mieszkania w ciągu ostatniego roku zdrożały średnio o 10 proc., a w ciągu kilku lat o kilkadziesiąt. Eksperci radzą jednak, by na ceny patrzeć również przez pryzmat pensji. A te rosną, co w efekcie sprawia, że przeciętnego Polaka stać dziś na zakup większej liczby metrów kwadratowych.

Ceny mieszkań wydają się rosnąć bez końca, wśród części osób panuje przekonanie, że w ciągu ostatnich lat, dekady, podrożały one znacznie. Nominalne średnie ceny transakcyjne za jeden metr kwadratowy mieszkania faktycznie od co najmniej czterech-pięciu lat rosną. Nie oznacza to jednak, że mieszkania stały się mniej dostępne.

Znalazłem mieszkanie, znalazłem dom. Znalazłem serwis, na którym są.

Wzrost cen mieszkań może być mniejszy, niż myślisz. Przez wzrost pensji

Przed wybuchem kryzysu, w roku 2007, w Warszawie średnia cena mieszkania zbliżyła się do 9 tys. zł. Mniej więcej w roku 2012 spadła, w wyniku pęknięcia banki na rynku nieruchomości,  do nieco ponad 7 tys. zł i od tego czasu sukcesywnie pnie się w górę, osiągając poziom sprzed dekady - mówiąc w największym skrócie. Sytuacja w innych miastach Polski jest zbliżona, chociaż ceny są niższe - np. w aglomeracji katowickiej w 2007 roku, w szczycie cenowym, ceny nie dobiły do 4 tys. zł za metr, a we wspomnianym roku 2012 spadły nieco ponad 3 tys. zł.

Nominalne średnie ceny transakcyjne za jeden metr mieszkania w wybranych miastachNominalne średnie ceny transakcyjne za jeden metr mieszkania w wybranych miastach Centrum AMRON/za AleBank.pl

Badania rynku potwierdzają - w 2019 roku ceny mieszkań na rynku pierwotnym wzrosły o 10 proc., a na wtórnym o 14 proc. Sam wzrost cen mieszkań to jednak tylko część prawdy. Bo ceny mieszkań nie można rozpatrywać w oderwaniu od pensji. A i te rosły bardzo szybko. Wystarczy spojrzeć na płacę minimalną. W 2010 roku wynosiła ona 1317 zł, w 2020 już 2600 zł brutto.

Średnia pensja pozwala kupić więcej

Wynagrodzenie minimalne to oczywiście tylko część ekonomicznego obrazu - istotny jest również wzrost pensji średniej. A ta, jak informuje "Puls Biznesu" np. w Krakowie pozwalała w 2006 roku kupić 0,39 m kw.m, a w 2019 już 0,69  m kw. Niemal dwukrotnie więcej. W Warszawie wskaźnik jest gorszy, ale i tak się podniósł - z 0,61 na 0,71 m kw. - wyliczają eksperci SpotData.

Kredyt bardziej dostępny

Analitycy sprawdzili też, jak dużym obciążeniem jest dziś dla kupujących mieszkanie kredyt. Założyli, że przy wkładzie wynoszącym 20 proc. w roku 2006 udział raty w pensji wynosił 32 proc. W 2019 był już znacząco niższy, bo wynosił 21 proc.

Jest jednak i druga strona medalu - przed dekadą ograniczenia dotyczące wkładu mieszkaniowego były mniejsze. Odłożenie na wkład niezbędny do kredytu zajmowało więc mniej czasu. Mimo wszystko sam tylko wzrost cen mieszkań nie jest dowodem na to, że stały się dla Polaków nieosiągalne. Dzięki wzrostowi pensji wielu osobom dziś lokal kupić łatwiej.

Zobacz wideo Jak mocno koronawirus uderzy w rynek nieruchomości?