Mieszkania drożały, a klientów nie brakowało. Od bańki spekulacyjnej uchronił nas... koronawirus

Jeszcze parę miesięcy temu głównym tematem, który przewijał się w branży nieruchomościowej, było ryzyko powstania bańki spekulacyjnej. Od co najmniej połowy 2019 roku eksperci spierali się o to, kiedy bańka mogłoby się pojawić. I najprawdopodobniej się nie pojawi. Dzięki epidemii koronawirusa.

Cofnijmy się do sytuacji z lutego 2020. Polacy kupowali mieszkania, w połowie za gotówkę - jak podawał w lutym Bartosz Turek, analityk Open Finance. Cena lokali stale rosła. Jak podawał raport Finansowy Barometr ING, nawet 79 procent badanych spodziewało się jedynie wyższych cen nieruchomości. Były to idealne warunki do powstania słynnej bańki spekulacyjnej, ale wszystko zmienił koronawirus. 

Zobacz wideo Kryzys na rynku nieruchomości? Co go różni do krachu z 2009 roku?

Czym jest bańka mieszkaniowa

Bańka mieszkaniowa funkcjonuje na tych samych zasadach co każda inna bańka spekulacyjna. W przypadku rynku nieruchomości polega to na sztucznym i nieuzasadnionym zawyżaniu cen domów, mieszkań lub lokali przez inwestorów i deweloperów dla zwiększenia zysku. Skutkiem tego rośnie również popyt na nieruchomości, ponieważ potencjalni klienci, obawiając się o kolejne podwyżki metrażu, wolą dokonać zakupu szybciej, zanim nastąpi kolejny wzrost cen.

Znalazłem mieszkanie, znalazłem dom. Znalazłem serwis, na którym są. 

- Analitycy od kilku lat zgodnie komentują, że zakupy gotówkowe to głównie zakupy spekulacyjne. Ci, którzy mają gotówkę i do tej pory trzymali ją na bezpiecznych bankowych lokatach, z powodu rekordowo niskich stóp procentowych utrzymujących się od lat postanowili inwestować w mieszkania - pisała w styczniu br. Agata Kołodziej na łamach serwisu spidersweb.pl. 

Choć analitycy nieruchomości zwracali uwagę, że do powstania bańki jeszcze sporo brakuje, to ryzyko z każdym miesiącem rosło wraz z rosnącymi cenami nieruchomości i coraz większym udziałem zakupów gotówkowych. Wszystko jednak wyhamował koronawirus. 

Koronawirus a bańka spekulacyjna

Rzecz jasna trudno przewidywać, jak zachowa się rynek nieruchomości w ciągu najbliższych kilku miesięcy czy lat, ale już teraz widać bezpośredni wpływ pandemii na sytuację nabywców mieszkań. 

Zakup mieszkania nadal jest bezpieczną inwestycją, ale ceny przestały rosnąć. Kwoty najmu już teraz spadły o kilka procent rok do roku. Deweloperzy ograniczają działalność i rozpoczynają mniej budów, a część właścicieli mieszkań, którzy kupili je w celach inwestycyjnych np. pod najem krótkoterminowy, decydują się na ich sprzedaż. Wszystkie elementy sprawiają, że widmo bańki cenowej zniknęło, a przynajmniej zostało odwleczone w czasie. 

- Gdyby nie epidemia, to prawdopodobne byłoby więc powstanie bańki spekulacyjnej na naszym rynku nieruchomości. Sytuacja drastycznie się jednak zmieniła. Nie ma jeszcze danych na temat cen transakcyjnych w II kwartale. Ceny ofertowe sugerują jednak, że stawki zatrzymały się na wcześniejszym poziomie - pisze Jarosław Sadowski z Expander Advisors na serwisie alebank.pl. 

Więcej o: