Może zabraknąć mieszkań dla Polaków - winni inwestorzy i banki

Jeżeli sytuacja się nie zmieni, może zabraknąć nowych mieszkań dla Polaków, którzy chcieli się w zakupie posiłkować kredytem hipotecznym. Wszystko z powodu klientów kupujących mieszkanie pod inwestycje, np. na wynajem, bądź by sprzedać je drożej po paru latach.

Choć może się to wydawać niemożliwe, to rynek mieszkaniowy odpowiada za 8,6 proc. polskiego PKB. To ogromna wartość i nawet mały krach tej branży może spowodować bankructwa wielu firm i brak nowych mieszkań dla tysięcy Polaków. 

Zobacz wideo Jak wygląda rynek nieruchomości w trakcie pandemii? Rozmowa z ekspertem

Inwestorzy na zakupach

Mimo że analitycy wietrzą spadek cen nieruchomości, to nadal inwestowanie w mieszkania się opłaca dużo bardziej niż trzymanie pieniędzy np. na lokacie. Inwestorzy posiadający gotówkę są idealnymi klientami dla deweloperów i pośredników z rynku wtórnego, ponieważ szukają bezpiecznej przystani dla swoich pieniędzy, a jednocześnie mogą wykonać transakcję praktycznie natychmiast. 

Znalazłem mieszkanie, znalazłem dom. Znalazłem serwis, na którym są. 

W tak dobrej sytuacji niestety nie są nabywcy indywidualni, którzy chcieliby np. kupić za kredyt swoje pierwsze mieszkanie. Już wielokrotnie informowaliśmy, że z powodu nadchodzącego kryzysu banki zaostrzają swoją politykę udzielania kredytów i np. podnoszą wymagany wkład własny. W skrajnych sytuacjach WW może wynosić nawet 40 procent wartości nieruchomości, co może być granicą nie do przeskoczenia dla wielu gospodarstw domowych marzących o własnym mieszkaniu. W takim konkurencyjnym środowisku wygrywają inwestorzy, którzy nie dość, że nie muszą posiłkować się kredytem, to jeszcze są w dobrej sytuacji negocjacyjnej. 

Może zabraknąć mieszkań dla Polaków

Jak ta sytuacja może się rozwinąć? Jeżeli nic się nie zmieni, to inwestorzy będą korzystać i kupować mieszkania, a nabywcy indywidualni zostaną zepchnięci z rynku przez brak możliwości zaciągnięcia kredytu. 

- W maju i czerwcu zwiększył się inwestycyjny popyt na mieszkania, a restrykcyjne podejście banków osłabia możliwości zakupowe osób kupujących na własne potrzeby - ocenił Michał Cebula, prezes HRE Think Tank.

W dłuższej perspektywie czasu może się to przełożyć nawet na brak nowych mieszkań na rynku. Już teraz, w statystykach GUS widać, że deweloperzy ograniczają budowę nowych mieszkań. W pierwszych pięciu miesiącach 2020 roku wydano pozwolenia lub dokonano zgłoszenia budowy 95,5 tys. mieszkań, czyli o 10,7 procent mniej niż w analogicznym okresie roku 2019. Jeszcze gorzej prezentują się dane dotyczące rozpoczęcia nowych budów. W okresie styczeń-maj 2020 r. rozpoczęto budowę 81,2 tys. mieszkań, tj. o 15,8 procent mniej niż w analogicznym okresie roku 2019.

Oznacza to, że mieszkań na rynku będzie mniej, a na ich zakup będą mogli sobie pozwolić głównie inwestorzy. Część z nich z pewnością będzie próbowała zarabiać poprzez wynajem, ale część po prostu poczeka kilka lat, aż ceny nieruchomości znowu wzrosną i wtedy je sprzeda. W tym czasie mieszkania będą stały puste, a nabywcy indywidualni będą zmuszeni czekać na lepszy czas. Mieszkań dla nich po prostu nie starczy. 

- Blokowanie możliwości zakupu mieszkania zwykłym klientom może doprowadzić do znaczącej dysproporcji na rynku mieszkaniowym i przewagi klientów inwestycyjnych czy spekulacyjnych na rynku. To z kolei może przynieść negatywne konsekwencje w postaci wzrostu cen mieszkań i braku mieszkań dla klientów kupujących na własne potrzeby. Jest to duże zagrożenie w długim terminie i niesie spore ryzyko dla mieszkalnictwa - tłumaczy prezes HRE Think Tank Michał Cebula.

Więcej o: