Dlaczego kandydaci na prezydenta nie mówią o problemie braku mieszkań?

Kandydaci na prezydenta, by przekonać do siebie wyborców, obiecują różne działania, których się podejmą po objęciu prezydentury. Wśród obietnic rzadko pojawia się problem braku mieszkań. Dlaczego?

Kandydaci na urząd prezydenta prześcigają się właśnie w propozycjach składanych różnym grupom społecznym. Andrzej Duda próbuje się przypodobać np. antyszczepionkowcom, a Rafał Trzaskowski obiecuje zmiany w mediach publicznych. W przypadku obu kandydatów relatywnie rzadko przewija się niestety problem braku mieszkań.  

Zobacz wideo Imponują posiadłości Morawieckiego i Glińskiego, szef MSW ma kawalerkę, a liderzy Konfederacji? Zaskoczenie

Brak mieszkań w Polsce

- Chcemy zapewnić własny wkład przy pozyskiwaniu kredytów. Wszyscy wiemy, że dziś to największy problem i największa zapora dla pozyskania własnego mieszkania przez młode małżeństwa - powiedział pod koniec czerwca Rafał Trzaskowski. 

Znalazłem mieszkanie, znalazłem dom. Znalazłem serwis, na którym są. 

Z kolei urzędujący prezydent, Andrzej Duda, ogranicza się do zapowiedzi dalszego rozwoju programu Mieszkanie Plus oraz powstania Społecznych Agencji Najmu. Nie da się ukryć, że propozycje obu kandydatów brzmią raczej skromnie. Dlaczego sztaby obu pretendentów do fotela prezydenta milczą na temat trudności w uzyskaniu własnego M?

Powodem może być czysta polityczna kalkulacja. Według najnowszych dostępnych danych udostępnionych przez Eurostat 83,5 procent Polaków posiada mieszkanie bądź dom na własność. Jest to jeden z najwyższych tego typu wskaźników w krajach Unii Europejskiej. Np. w Niemczech aż 40 procent społeczeństwa wybiera wynajem mieszkania. 

Jest nam za ciasno

Z tak przedstawionych danych wynika, że problem braku własnego mieszkania dotyczy zaledwie nieco ponad 16 procent dorosłego społeczeństwa. Sztaby obu kandydatów mogły uznać, że to zbyt mały elektorat, by zapowiadać wielomiliardowe programy wsparcia czy skomplikowane ustawy. 

Ale sama statystyka nie obrazuje problemu. Światła na całość rzuca chociażby stopień przeludnienia polskich lokali. Pod względem odsetka młodych ludzi mieszkających z rodzicami Polska zajmuje dziewiątą lokatę od końca wśród wszystkich państw UE. 2,4 mln młodych Polaków nie może bądź nie chce zamieszkać samodzielnie. A to nie koniec złych wieści. 

Według różnych badań w kraju brakuje od 600 tysięcy do nawet trzech milionów mieszkań. Według danych Fundacji Habitat for Humanity osoby, których nie stać na zakup mieszkania ani jego wynajem po cenach rynkowych, a jednocześnie mających zbyt wysokie dochody, aby móc liczyć na mieszkanie komunalne, stanowią nawet 40 procent społeczeństwa. 

Ponadto sam fakt, posiadania prawa do domu mieszkania bądź działki nie zawsze rozwiązuje problem. Rozpadający się dom stojący pusty, brak uregulowanego prawa własności po śmierci poprzedniego właściciela czy po prostu spory sądowe o mieszkanie bądź dom. To tylko przykłady najpopularniejszych problemów właścicieli nieruchomości, którzy tak naprawdę nie korzystają na samym fakcie bycia właścicielem. 

To skomplikowane

Skoro w takim razie problem ma znaczenie dla wielu obywateli, to dlaczego kandydaci nie poświęcają mu odpowiednio dużo czasu, co innym zagadnieniom? Powodem z pewnością jest kwestia skomplikowania problemu. Nie istnieje prosta recepta jego rozwiązania. Z roku na rok poziom przeludnienia w polskich mieszkań spada, ale jest to bardziej efekt zmniejszającej się liczby obywateli niż zasługa programów Rodzina na Swoim, Mieszkanie dla Młodych czy tym bardziej Mieszkania Plus. 

Więcej o: