"Nawet nie wiesz, jakie to męczące". Tak w 1822 r. pisano o biurowcach. Wtedy jeszcze nie było open space'ów

Bardzo możliwe, że po ponad 200 latach kończy się model pracy biurowej, który zagościł w życiu ludzi w XIX wieku. Kryzys związany z koronawirusem otworzył oczy zarządom wielu firm, ale przede wszystkim udowodnił, że biuro nie jest potrzebne pracownikom, by efektywnie pracować.

W połowie marca niemal cała Polska stanęła z powodu koronawirusa. Ulice wymarły, a biurowce w centrach miast opustoszały. Pod ponad dwóch miesiącach ograniczeń ulice pomału wypełniają się ludźmi stęsknionymi kontaktu, ale biurowce w większości nadal stoją puste. Czy to koniec pracy w biurze? 

Zobacz wideo Jak wygląda rynek nieruchomości w trakcie pandemii? Rozmowa z ekspertem
 
Historia biurowców

Budynki biurowe takie, jakie znamy dzisiaj, to wynik XIX wiecznego rozwoju gospodarczo-technicznego. W tym okresie powstały też silnik parowy, który przyśpieszył podróżowanie, oraz pierwsze luksusowe hotele.

Znalazłem mieszkanie, znalazłem dom. Znalazłem serwis, na którym są. 

Ale za pierwszy biurowiec na świecie uważa się wybudowany niemal sto lat wcześniej Ripley Building, który został ukończony w 1726 roku. Był to biurowiec w kształcie litery U wykończony w barokowym stylu, a jego projektantem był Ripley Adams. O prestiżu konstrukcji niech świadczy fakt, że w 1788 roku jego front został zmodernizowany według planów Roberta Adama, wybitnego architekta tamtych czasów.

Budynki tego typu przeżywały w następnym stuleciu prawdziwy rozkwit z powodu rozrastania się Imperium Brytyjskiego, które musiało sobie poradzić z zarządzaniem tak ogromnym terenem i zasobami. Takie branże, jak bankowość, kolej, ubezpieczenia, handel zagraniczny i wiele innych wymagały ogromnych przestrzeni na obsługę i archiwizowanie licznych dokumentów. Pojedyncze biura położone w prywatnych kamienicach nie spełniały już swoich zadań. Tak właśnie powstały pierwsze biurowce. 

Nawet nie wiesz, jakie to jest męczące, najlepsze chwile dnia spędzać w tych czterech ścianach, bez wytchnienia, dzień za dniem. I tak do grobowej deski

- żalił się w 1822 roku Charles Lamb, urzędnik Kompanii Wschodnio-Indyjskiej, w liście do swojego przyjaciela (jego słowa przypomina "Wprost"). Pisał z Londynu, z jednego z pierwszych biurowców.

Pod koniec XIX wieku stało się jasne, że potrzeba coraz więcej przestrzeni biurowych, by udało się okiełznać szybko rosnące zasoby dokumentów i liczbę urzędników. Szybko zdano sobie sprawę, że budowa coraz szerszych budynków nie ma sensu, gdyż grunt pod ich zakup kosztuje za dużo. Tak powstały wieżowce. 

Pierwszym tego typu budynkiem w mekce biurowców, czyli Nowym Jorku, został wybudowany w 1890 roku New York World Building. Nie mógłby się równać pod względem wysokości z dzisiejszymi wieżowcami. Ale w swoich czasach był numerem jeden.

Ukończony w zaledwie rok (1889-1890) stał się najwyższym budynkiem Manhattanu. W dniu ukończenia miał bowiem 20 pięter i 106 metrów wysokości. Dla porównania: PKiN ma 237 metrów wysokości, a Prudential 66 metrów wysokości (był to drugi pod względem wysokości budynek w przedwojennej Europie). Budynek projektu George'a Browna przez pięć lat nosił miano najwyższego budynku Nowego Jorku, prześcigając słynny kościół Świętej Trójcy. To właśnie ten kościół dominował w panoramie miasta aż do momentu budowy wieżowca. 

Od czasów Ripley Building biurowce przeżyły parę zmian. Budynki rosły w górę, otrzymywały kolejne systemy ułatwiające kontakt między zespołami (np. poczta pneumatyczna w XIX w., faks i telefon w XX), a w dzisiejszych czasach są to budynki zapewniające pracownikom również dostęp do siłowni, pokoje relaksu i wiele innych.

Jedną z kluczowych zmian na przestrzeni 200 lat było wprowadzenie przez słynnego modernistę, Frank'a Lloyd Wright'a, znanego do dzisiaj systemu typu "open space". Stało się to w 1906 roku. Jego modyfikację wprowadzono dopiero kilkadziesiąt lat później, przez dodanie ścianek między biurkami. Od tamtego czasu biura na całym świecie wyglądają podobnie.

Zmierzch biurowców

Tylko w 2020 roku miało zostać otwartych w Warszawie pięć nowych biurowców o łącznej powierzchni 202 tys. metrów kwadratowych. Mennica Legacy Tower, Varso II, Skyliner i The Warsaw HUB oraz DSV HQ miały służyć kolejnym najemcom w prowadzeniu biznesu. 

Ale z powodu koronawirusa centra biurowe w Polsce i na całym świecie opustoszały. Pusty jest słynny warszawski Mordor na Domaniewskiej, londyńskie Canary Wharf i paryskie La Defense. Opustoszał nawet Manhattan. 

Jeszcze półtora miesiąca temu wydawało się, że po zniesieniu obostrzeń związanych z epidemią koronawirusa wszyscy pracownicy ochoczo wrócą do pracy w biurze, ale tak się nie dzieje. Pracownicy przekonali się o tym, że równie wydajnie mogą pracować zdalnie z własnego salonu, a nie muszą tracić czasu na dojazd do często zakorkowanego centrum. Przekonali się o tym również szefowie korporacji. Widzą, że wydajność zdecydowanej większości pracowników nie spadła. 

Według analizy Cushman & Wakefield, która świadczy usługi doradcze na rynku nieruchomości, ponad 89 proc. firm jest przekonana, że praca zdalna na obecną skalę nie skończy się wraz z pandemią. Do podobnego wniosku można dojść, czytając opinię ekspertów cytowanych przez "Gazetę Wyborczą". - 95 procent naszych pracowników pracuje obecnie w trybie pracy zdalnej i w najbliższym czasie nie przewidujemy żadnej zmiany – mówiła na łamach dziennika, Magdalena Katolik z biura prasowego Capgemini.

Co dalej z biurami?

Trudno przewidzieć, co dalej stanie się z przestrzeniami biurowymi. Rosnące czynsze, zagrożenie epidemiologiczne oraz możliwości technologiczne (wideorozmowy, pliki w chmurze, szybki internet mobilny itp.) sprawiają, że dla wielu firm utrzymywanie dużych biur może się okazać się nieopłacalne. 

Być może obecne przestrzenie biurowe będą się przekształcać w hybrydy biurowo-mieszkalne, bądź usługowe? Tego jeszcze nie wiadomo, ale biura raczej nie znikną na dobre z krajobrazu wielkich miast. Raczej zostaną przekształcone w coś bardziej funkcjonalnego i uniwersalnego niż obecnie.