Koronawirus uderzy w rynek nieruchomości? "Nie ma co oczekiwać gwałtownych spadków"

Koronawirus jest potencjalnym zagrożeniem dla wielu gałęzi gospodarki. Jak może wpłynąć na rynek nieruchomości? Eksperci są zgodni: spadki cen są możliwe. Diabeł tkwi jednak w szczegółach, a analizy nie potwierdzają, by obniżki były gwałtowne i głębokie.

Mieszkania do tej pory gwałtownie drożały, rynek nieruchomości wydawał się rozgrzany do czerwoności. Dziś wiele osób zastanawia się nad tym, czy problemy wywołane koronawirusem będą powodem do znaczącego obniżania cen.

Eksperci są zgodni, że rynek nieruchomości obecną sytuację odczuje. Nie oznacza to jednak, że spadek cen będzie gwałtowny i głęboki.

Znalazłem mieszkanie, znalazłem dom. Znalazłem serwis, na którym są

Gwałtownych spadków nie będzie

- Nie ma co natomiast oczekiwać gwałtownych spadków. Od dawna mieliśmy przewagę popytu nad podażą. Tym samym nawet dość istotne spowolnienie sprzedaży nie powinno zachwiać stabilnością firm - wyjaśnia cytowany przez Bankier.pl. Konrad Płochocki, dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

Ekspert podkreśla, że rynek nieruchomości na tle innych sposobów inwestowania pieniędzy wciąż może wydawać się atrakcyjny - notowania wielu giełdowych spółek odnotowały bowiem poważne tąpnięcie.

Niższe ceny? Tak. Dużo niższe? Nie

Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments, cytowany przez portal, zauważa z kolei, że rynek nieruchomości znacząco różni się od rynku akcji. Ich sprzedaż jest w o wiele większym stopniu efektem emocji i konieczności szybkiego działania. Na dowód przypomina to, co działo się na rynku nieruchomości w roku 2009, kiedy to banki przykręciły kurek z kredytami - Ceny mieszkań spadły wówczas zaledwie o kilka procent - stwierdza.

Zobacz wideo Czy frankowicze ucierpią przez koronawirusa? „To mogą być jedne z najwyższych rat w historii”. Wyjaśnia 'Studio Biznes'

Zdaniem ekspertów zmiany cen na rynku nieruchomości nie powinny przekroczyć pięciu procent.

Trzeba odróżnić normalne transakcje od spekulacji

Warto też podkreślić, że część transakcji na rynku nieruchomości ma charakter czysto spekulacyjny. Część inwestorów jest w stanie kupić atrakcyjny lokal tylko po to, by po dosłownie kilku tygodniach sprzedać go z zyskiem.

Możliwe też, że ucierpi sprzedaż mieszkań dużych i luksusowych - informacje o zmniejszonym popycie na tego typu lokale płynęły od miesięcy. Tymczasem potrzeby mieszkaniowe Polaków nie zmieniły się z uwagi na epidemię koronawirusa - na rynku wciąż jest "dziura" opiewająca na kilka milionów lokali. Przez tak silną podaż ceny wciąż mogą się zatem utrzymywać na dotychczasowym poziomie.