Koronawirus uderza w rynek nieruchomości. Podobny kryzys wybuchł po masakrze na placu Tiananmen

Rynek nieruchomości, zdaniem jednego z chińskich analityków ekonomicznych najważniejszy sektor tamtejszej gospodarki, stoi w obliczu kryzysu. Koronawirus paraliżuje transakcje, sprawia, że pojawia się ryzyko znaczącego spadku PKB. Chiny podobny kryzys widziały w latach 90., po masakrze na placu Tiananmen.

>>> Zobacz też: Koronawirus to prawdziwe ludzkie dramaty. Nie tylko na rynku nieruchomości

Zobacz wideo

Koronawirus zaczyna mieć druzgoczący wpływ na chiński rynek nieruchomości i całą tamtejszą gospodarkę. Wedle niektórych ekonomistów cytowanych przez "Financial Times" kryzys wywołany nagłym pojawieniem się choroby może stłamsić wzrost PKB kraju do poziomu 4 proc.

Z europejskiej perspektywy taki wynik wydaje się imponujący, warto jednak przypomnieć, że produkt krajowy brutto Chin w roku 2019 rósł o aż 6,1 proc. Poniżej czterech procent współczynnik spadł ostatnio w latach 90., po masakrze na placu Tiananmen - stwierdza najstarszy ekonomiczny dziennik świata.

Potencjalni kupcy zostają w domach. Są przerażeni

Chińczycy czekają na rozwój wydarzeń. Wolą też nie ryzykować zbędnych podróży i wizyt, w wielu regionach są one wprost zakazane. W związku z tym w stu chińskich miastach firmy specjalizujące się w sprzedaży nieruchomości zamknęły biura. - Ludzie z pieniędzmi są śmiertelnie przerażeni - wyjaśnia w rozmowie z "FT" Tina Yu, agentka nieruchomości z Pekinu.

Larry Hu, szef jednej z chińskich firm analitycznych podkreśla z kolei, że rynek nieruchomości doszedł do punktu zwrotnego, zanim jeszcze uderzył wirus. W jego ocenie sektor jest najważniejszy dla całej chińskiej gospodarki - Jeśli epidemia się nasili, potencjalni kupcy zostaną w domach - stwierdził.

Hongkong niemal zamroził transakcje

Niepokojące sygnały płyną też z Hongkongu. Tamtejsi eksperci przewidują, że koronawirus może zmniejszyć sprzedaż domów w lutym o nawet 80 proc. Na szczęście część analityków przewiduje, że załamanie będzie mieć charakter krótkotrwały, kiedy sytuacja wróci do normy rynek odżyje. Powodem jest olbrzymi popyt.

To jednak nie jest pewne. Wciąż nie ma bowiem potwierdzenia, że zagrożenie koronawirusem minęło - robotnicy mają wrócić do fabryk w poniedziałek 10 lutego, pracę w tym terminie powinny też rozpocząć biura. Łańcuch dostaw towarów został już jednak zaburzony. Poza tym kryzysu obawia się teraz branża turystyczna i hotelarska. Do tego dochodzi jeszcze blokada informacyjna - nie możemy mieć pewności, jaka naprawdę jest sytuacja w Chinach. Najbliższe dni pokażą, czy są podstawy by sądzić, że sytuacja w regionie wraca do normy.

Znalazłem mieszkanie. Znalazłem dom. Serwis nieruchomości Domiporta.pl.