W tym sezonie grzewczym na węgiel wydałby 15 tys. zł. Ale zredukował koszty do... zera

Właściciele domów jednorodzinnych mają powody, by obawiać się rozpoczynającego się właśnie sezonu grzewczego. Węgiel jest bowiem kilkukrotnie droższy niż w zeszłym roku, a ogrzanie nieruchomości to koszt nawet kilkunastu tysięcy złotych. Przykład właściciela domu położonego w pobliżu Jeleniej Góry dowodzi, jak wiele można zaoszczędzić poprzez inwestycje w energię odnawialną.

Wysokie ceny energii sprawiają, że Polacy szukają zamienników tradycyjnych sposobów na ogrzanie nieruchomości. Ten sezon grzewczy może jak na dłoni pokazać, że sięgnięcie po energię odnawialną jest naprawdę opłacalne. Nic dziwnego, skoro tona węgla kosztowała przed wybuchem wojny w Ukrainie około 900 zł, a dziś w składach trzeba za nią zapłacić prawie cztery razy więcej. Jak w takim razie oszczędzić? Przykład daje mieszkaniec domu niedaleko Jeleniej Góry Powierzchnię, którą trzeba w tym wypadku ogrzać to 170 m kw. A ponieważ nieruchomość powstała w roku 2008, to jako pierwotne źródło ogrzewania użyto węgla.


Jak wyjaśnia właściciel budynku w rozmowę z portalem Murator, spalano w nim pięć ton węgla oraz dodatkowo dwa metry sześcienne drewna w okresie letnim. Właściciel nieruchomości przeanalizował koszty utrzymania domu i już w roku 2014 zdecydował, że wykorzystanie innych sposobów będzie tańsze.

"
"
Zainstalował pompę ciepła i zaczął oszczędzać

Wybór padł na powietrzną pompę ciepła. Właściciel domu przyznaje, że przez 8 lat użytkowania nie zdarzyła się sytuacja nawet przy silnych mrozach, by urządzenie nie się sprawdziło. Koszt ogrzewania wynosił 3000 zł rocznie, czyli mniej więcej tyle, ile przy użyciu węgla i drewna. Zalet było jednak sporo - brak konieczności zakupu paliwa, jego składowania, wywożenia popiołu, dbania o to, by w palenisku nie zgasł ogień.

 

Właściciel domu nie myślałby zapewne o dalszych inwestycjach, ale mniej więcej od roku 2019 energia elektryczna zaczęła drożeć. Dlatego też  postanowił pójść o krok dalej. Dziś jego dom może służyć za przykład transformacji energetycznej. 

Własne panele słoneczne, czyli jak nie wydać na ogrzewanie... w ogóle

- Fotowoltaika to naturalna konsekwencja ogrzewania domu prądem - tłumaczy pan Mariusz w rozmowie z portalem. - Nie bez znaczenia były też dopłata z programu "Mój prąd" oraz ulga termomodernizacyjna. Produkcja energii elektrycznej jest rozliczana w systemie net-metering. Można odebrać z sieci energetycznej 80 proc. wprowadzonej tam energii.

 

Po założeniu instalacji fotowoltaicznej realny uzysk w produkcji prąd wynosi 8,5 tys. Kwh. Po zainstalowaniu dodatkowych urządzeń, takich jak nowa pompa ciepła oraz jeszcze nowocześniejsze grzejniki, koszty ogrzewania wynoszą 0 zł. -  Gdybym pozostał przy węglu, musiałbym kupić 5 ton za 15 tys. zł. Te pieniądze zostają w domowym budżecie - tłumaczy.

 

Założenie paneli słonecznych, pompy ciepła, wymiana grzejników, to inwestycja, która pochłonąć może kilkadziesiąt tysięcy złotych. Przy rosnących cenach węgla, gazu i energii elektrycznej widać jednak, że niezależne źródło ogrzewania może się zwrócić w zaledwie kilka lat.