Tajemnice Agbogbloshie. Najbardziej zanieczyszczone miejsce na świecie

Agbogbloshie, położone w Ghanie, zdobyło mroczną sławę jako jedno z najbardziej zanieczyszczonych miejsc na świecie. Przedmieścia liczącej 2,6 mln mieszkańców Akry to rejon, do którego trafiają olbrzymie ilości odpadów elektronicznych pochodzących zarówno z samej Afryki, jak i z krajów rozwiniętych. Co się z nimi dzieje?

Szacuje się, że każdego roku do Agbogbloshie trafia około 215 000 ton odpadów, co czyni ten obszar jednym z głównych globalnych skupisk tego typu śmieci. Miejsce to, pełne starych komputerów, telewizorów, telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych, stało się nieformalnym centrum recyklingu, gdzie odpady są rozbierane na części w poszukiwaniu cennych metali.

 

Samo zaleganie ton elektronicznych śmieci jest już dużym problemem, jeszcze niebezpieczniejsza jest praktyka wypalania kabli i innych komponentów elektronicznych w celu odzyskania metali takich jak miedź. 

 

Proces ten uwalnia do atmosfery szereg toksycznych substancji, w tym dioksyny i furany, które są niezwykle szkodliwe zarówno dla środowiska, jak i zdrowia ludzi. Przewody i inne części są bowiem zazwyczaj osłonięte tworzywami sztucznymi.

Ołów, arsen i inne trucizny. Dla nich to codzienność

Według badań przeprowadzonych przez Blacksmith Institute poziom zanieczyszczenia powietrza w Agbogbloshie jest jednym z najwyższych na świecie, a zawartość ołowiu w glebie przekracza dopuszczalne normy aż 45 razy. Podobne przekroczenie norm dotyczy też arsenu, który w dużym stężeniu jest kancerogenny.

 

Mieszkańcy Agbogbloshie, w tym dzieci i młodzież, pracujący przy rozbiórce i przetwarzaniu elektronicznych odpadów, narażeni są na utratę zdrowia. Badania przeprowadzone przez University of Ghana wykazały, że poziom ołowiu we krwi mieszkańców Agbogbloshie jest alarmująco wysoki, co wiąże się z ryzykiem wystąpienia szeregu problemów zdrowotnych, w tym uszkodzenia mózgu, nerek i układu nerwowego. Pracownicy, oficjalnie i nieoficjalnie zatrudnieni na wysypisku, cierpią również na choroby skóry, problemy z oddychaniem i wzrokiem. 

 

Mimo powszechnego międzynarodowego oburzenia i licznych apeli sytuacja w Agbogbloshie pozostaje krytyczna. Organizacje pozarządowe i grupy ekologiczne walczą o poprawę warunków życia i pracy mieszkańców, a także o wprowadzenie bardziej zrównoważonych metod przetwarzania odpadów. Jednak brak odpowiednich regulacji prawnych i środków finansowych, a także niski poziom świadomości ekologicznej wciąż stanowią poważne wyzwanie. Liczba osób, które oficjalnie lub nieoficjalnie pracują na wysypisku, wciąż jest duża - wynosi ok. 10 tys. osób. Zawód, który uprawiają, ma swoją nazwę - to tzw. scrap boys. 

 

Co ich przyciąga do tak niebezpiecznego miejsca? Pieniądze - Mogę zarobić około 600 cedi miesięcznie (około 95 euro). Myślę, że to dobra pensja, ale tak naprawdę to nie mam innego wyboru. To jest moje jedyne źródło utrzymania - mówi cytowana przez portal Misyjne.pl jedna z kobiet pracujących na wysypisku. Zarobki są wyższe od płacy minimalnej, która wynosi ok. 60 euro miesięcznie.

 

- Trudno mi oddychać, kiedy jestem tu przez długie godziny, ale pracuję tak jak wszyscy. Co możemy zrobić? Musimy pracować, żeby zarobić na życie - dodaje kobieta. Ghana zaliczana jest do jednych z najbiedniejszych krajów na świecie. Zdaniem ekspertów i przedstawicieli organizacji pozarządowych wiele odpadów wjeżdża do Ghany nielegalnie. Kraj stał się wysypiskiem dla niebezpiecznych odpadów, których wiele państw nie chce składować u siebie.

Wysypisko miało zniknąć. Nic z tego

W 2019 roku rząd Ghany zapowiedział plany budowy nowoczesnego centrum przetwarzania odpadów elektronicznych, które miało zastąpić prymitywne i szkodliwe metody stosowane w Agbogbloshie. Pomimo tych zapowiedzi jak dotąd niewiele się zmieniło, a problem zanieczyszczenia środowiska i zagrożeń dla zdrowia ludności pozostaje aktualny.

 

Agbogbloshie jest przykładem globalnego problemu nieodpowiedzialnego i niezrównoważonego obchodzenia się z odpadami elektronicznymi. Sytuacja ta stanowi przestrogę dla świata. Pokazuje konsekwencje braku odpowiedzialności i świadomości ekologicznej, zarówno na poziomie indywidualnym, jak i międzynarodowym.
 

 

Fot. Muntaka Chasant