Dramat trójmiejskich rodzin trwa od ponad trzech lat, a wizja wprowadzenia się do własnego lokum wydaje się coraz bardziej odległa. Jak donoszą lokalne i ogólnopolskie media, inwestycja na gdyńskim osiedlu zatrzymała się na etapie surowej konstrukcji. Pierwotny deweloper odpowiedzialny za projekt znalazł się w katastrofalnej sytuacji finansowej, pozostawiając nabywców z zaciągniętymi kredytami hipotecznymi oraz rosnącymi kosztami wynajmu zastępczych mieszkań. Warto w tym kontekście zauważyć, że analizy publikowane przez serwis Domiporta.pl w sekcji średnich cen nieruchomości pozwalają ocenić realne koszty zakupu lokali i mogą służyć jako punkt odniesienia dla osób szukających bezpiecznych rozwiązań na rynku.
Obecnie trwają skomplikowane negocjacje dotyczące przyszłości porzuconego wieżowca. W projekt zaangażowały się nowe podmioty, w tym spółka NDI Development, która występuje w roli wierzyciela. Z relacji poszkodowanych wynika, że warunkiem dokończenia prac budowlanych mają być dodatkowe wpłaty rzędu kilku tysięcy złotych za każdy metr kwadratowy. Dla wielu właścicieli oznacza to konieczność znalezienia kolejnych kilkudziesięciu, a nawet kilkuset tysięcy złotych na sfinansowanie nieruchomości, za którą już raz zapłacili. Osoby planujące zakup własnego „M” mogą przejrzeć aktualne oferty sprzedaży mieszkań w Gdyni, które są dostępne w serwisie Domiporta.pl, aby porównać obecne realia rynkowe.
– Jestem zwodzony kolejnymi obietnicami dokończenia budowy. Sytuacja przedstawiana jest w taki sposób, że jeśli nie zgodzimy się na dopłaty do każdego metra kwadratowego, budowa nie zostanie zrealizowana – opowiada Ariel Zajdler, jeden z poszkodowanych, w rozmowie z "Dziennikiem Bałtyckim".
Dziennikarze portalu Zero.pl ustalili z kolei, że alternatywną propozycją dla klientów miał być zwrot wpłaconych środków, jednak pomniejszony do poziomu około osiemdziesięciu dwóch procent pierwotnej kwoty. Tego typu rozwiązanie spotkało się ze stanowczym sprzeciwem niedoszłych mieszkańców. Zwracają oni uwagę, że przy obecnych cenach na rynku nieruchomości odzyskane w ten sposób pieniądze nie pozwolą na zakup nawet połowy podobnego lokalu.
Historia gdyńskiego osiedla rozpoczęła się w 2021 roku, kiedy to projekt reklamowano jako niezwykle prestiżowy. Klienci byli przekonywani przez przedstawicieli handlowych o doskonałej kondycji finansowej inwestora, co skłoniło wielu z nich do zainwestowania oszczędności całego życia. Początkowo prace postępowały zgodnie z harmonogramem, a termin oddania kluczy wyznaczono na drugą połowę 2023 roku. Z czasem jednak nabywcy zaczęli otrzymywać informacje o kolejnych przesunięciach terminów odbioru.
Sytuacja drastycznie pogorszyła się na początku 2024 roku, gdy z placu budowy zniknął ciężki sprzęt, a wkrótce potem wycofano również ochronę obiektu. Jak zauważa portal Zero.pl, pozostawiony bez nadzoru budynek szybko stał się celem złodziei i wandali. Z nieukończonego wieżowca skradziono między innymi instalację elektryczną, a do wnętrza przez wiele miesięcy wlewała się woda deszczowa. Postępująca degradacja konstrukcji sprawiła, że koszty ewentualnego dokończenia inwestycji zaczęły gwałtownie rosnąć.
Warto podkreślić niezwykle istotny kontekst prawny całej sprawy. Inwestycja była realizowana na podstawie starych przepisów ustawy deweloperskiej, co oznacza brak ochrony ze strony Deweloperskiego Funduszu Gwarancyjnego. Ten mechanizm, wprowadzony nowelizacją z 2022 roku, obecnie gwarantuje kupującym pełny zwrot środków w przypadku upadłości firmy budowlanej. Poszkodowani w Gdyni nie mogą jednak z niego skorzystać, co drastycznie ogranicza ich możliwości dochodzenia roszczeń. Aby uniknąć podobnych ryzyk, warto sprawdzać wiarygodność inwestycji, korzystając z informacji dostępnych w serwisach takich jak Domiporta.pl, która udostępnia dane o ofertach z rynku pierwotnego.
Po wycofaniu się pierwotnego inwestora projekt przechodził z rąk do rąk, aż w maju bieżącego roku otwarto przyspieszone postępowanie układowe. Wtedy też na horyzoncie pojawiła się wspomniana spółka NDI Development. Jej przedstawiciele konsekwentnie odcinają się jednak od błędów poprzedników, zaznaczając, że firma nie posiada statusu inwestora ani generalnego wykonawcy na tym osiedlu.
– Naszym celem jest wypracowanie rozwiązania, które będzie realne, możliwe do sfinansowania i akceptowalne dla wszystkich uczestników postępowania – informuje Izabela Balcerzak, dyrektor komunikacji i PR w NDI Development, cytowana przez "Dziennik Bałtycki".
Firma argumentuje, że zaangażowała własne środki w interwencyjne zabezpieczenie dachu oraz konstrukcji budynku, aby powstrzymać jego dalsze niszczenie. Mimo tych zapewnień pełnomocnicy nabywców wyrażają opinię, że nowy podmiot posiada realną kontrolę właścicielską nad projektem i dąży do przejęcia nieruchomości na korzystnych dla siebie warunkach. Radca prawny Marcin Stojek w rozmowie z Zero.pl wskazuje na powiązania rejestrowe i finansowe, które jego zdaniem przeczą narracji o byciu wyłącznie biernym wierzycielem.
Zrozpaczeni klienci szukają pomocy w instytucjach państwowych i samorządowych. Prezydent Gdyni zadeklarowała wsparcie ze strony Miejskiego Rzecznika Konsumentów oraz aktywne uczestnictwo władz w postępowaniu układowym, ponieważ miasto również jest jednym z wierzycieli. Kolejne spotkanie stron zaplanowano na sierpień, jednak wśród niedoszłych lokatorów narasta frustracja i poczucie bezsilności. Zamiast wprowadzić się do nowych mieszkań, przygotowują się oni do ewentualnych protestów przed urzędami i siedzibami firm zaangażowanych w ten przedłużający się kryzys.
