Koniec tajemnic na rynku mieszkań. Ceny transakcyjne trafiły do sieci

Rewolucja informacyjna na polskim rynku nieruchomości stała się faktem. Choć oficjalny rządowy portal z cenami mieszkań ruszy dopiero za dwa lata, społecznicy już teraz udostępnili dane o tysiącach transakcji, wykorzystując nowe przepisy o jawności rejestrów. 

Polski rynek nieruchomości wchodzi w nową erę przejrzystości, która może drastycznie zmienić pozycję negocjacyjną kupujących. Jak informuje serwis Forsal.pl, dr hab. inż. Waldemar Izdebski, były Główny Geodeta Kraju, udostępnił w serwisie mojgeoportal.pl pierwsze pakiety danych pochodzące z uwolnionego Rejestru Cen Nieruchomości. Na start do publicznej wiadomości trafiły informacje o około 380 tysiącach transakcji z samej Warszawy, a baza jest sukcesywnie uzupełniana o kolejne powiaty.

 

Upublicznienie tych danych to efekt wejścia w życie nowych przepisów, które od 13 lutego 2025 roku znoszą dotychczasową barierę odpłatności za dostęp do zbiorczych informacji o cenach zapisanych w aktach notarialnych. Waldemar Izdebski, działając pro bono, przygotował narzędzie, które przekłada surowe dane urzędowe na czytelną dla przeciętnego obywatela formę mapy. To istotna zmiana, ponieważ do tej pory Rejestr Cen Nieruchomości (RCN) był prowadzony przez poszczególne powiaty, a uzyskanie z niego wypisu wymagało złożenia wniosku i uiszczenia opłaty.

Społeczny zryw kontra rządowa machina

Inicjatywa byłego Głównego Geodety Kraju nie jest jedynym głosem w walce o transparentność cen. W procesie tym kluczową rolę odegrała również organizacja Deweloperuch, która od marca ubiegłego roku domagała się ujawnienia "ukrytych" stawek oferowanych przez firmy budowlane. Społecznicy zorganizowali zbiórkę funduszy, aby wykupić rejestry z całej Polski jeszcze przed zmianą prawa, co spotkało się z ogromnym odzewem internautów i wsparciem politycznym.

 

Warto przypomnieć, że droga do obecnej sytuacji była długa i wymagała zmian w prawie geodezyjnym oraz kartograficznym. Inicjatorem tych zmian był właśnie dr Izdebski, a projekt poselski w tej sprawie złożyła Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz z Polski 2050. Sejm przyjął nowe rozwiązania jednogłośnie pod koniec września ubiegłego roku, co otworzyło drogę do publikacji danych w Dzienniku Ustaw w listopadzie. Dla wielu obserwatorów rynku zaskoczeniem może być fakt, że to oddolne inicjatywy wyprzedziły oficjalne narzędzia przygotowywane przez administrację rządową.

 

Ministerstwo Rozwoju i Technologii od dłuższego czasu zapowiadało bowiem stworzenie własnego rozwiązania pod nazwą Portal DOM (Danych o Obrocie Mieszkaniami). Według oficjalnych komunikatów resortu, narzędzie to będzie miało na celu wzmocnienie pozycji negocjacyjnej osób kupujących mieszkania poprzez dostęp do wiarygodnych danych transakcyjnych z rynków pierwotnego i wtórnego. Resort podkreślał, że ceny ofertowe widoczne na komercyjnych portalach często odbiegają od rzeczywistych wartości rynkowych i mogą być podatne na manipulacje.
 

 

Portal DOM i miliardy w tle

Choć cele ministerstwa i społeczników są zbieżne, diabeł tkwi w terminach i kosztach realizacji. Resort rozwoju oszacował, że uruchomienie pełnej wersji Portalu DOM będzie możliwe dopiero w 2027 roku, a koszty jego budowy mogą sięgnąć od 21 do 26 milionów złotych. Do tego dochodzą roczne koszty utrzymania systemu, które mają oscylować wokół pięciu milionów złotych. System ma być prowadzony przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, który posiada już doświadczenie w gromadzeniu danych od deweloperów i banków.

 

W obliczu sukcesu prywatnych i społecznych inicjatyw sensowność wydawania tak dużych kwot z budżetu państwa staje pod znakiem zapytania. Waldemar Izdebski w swoich wypowiedziach na portalu X nie szczędził krytyki pod adresem oficjalnych instytucji. "Wobec marazmu Ministerstwa Rozwoju i Technologii oraz Głównego Geodety Kraju w kwestii znowelizowania rozporządzenia ws. EGiB publikacja danych się opóźnia, a powiaty same próbują rozwiązać problem, publikując dane w BIP-ach" - skomentował dr Izdebski, dodając, że rocznie do rejestrów trafia około 700 tysięcy nowych transakcji.

 

Zainteresowanie tematem jest ogromne, co potwierdzają statystyki. Deweloperuch poinformował, że ich stronę z rejestrem odwiedziło w jeden weekend ponad 110 tysięcy użytkowników. Dla przeciętnego Polaka możliwość sprawdzenia, za ile realnie sprzedało się mieszkanie w sąsiednim bloku, jest narzędziem o ogromnej wartości przy planowaniu własnego zakupu lub sprzedaży.

 

Do sukcesu nowych przepisów odniosła się również Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, ministra funduszy i polityki regionalnej. - Nasza rewolucja mieszkaniowa idzie do przodu. Darmowy dostęp do cen transakcyjnych nieruchomości w RCN to koniec ze sprzedawaniem pseudometrów Polakom - napisała w mediach społecznościowych. Ministra zapowiedziała jednocześnie, że to nie koniec zmian, a jej formacja będzie teraz forsowała projekty dotyczące uregulowania najmu krótkoterminowego, co ma być kolejnym krokiem w stronę uporządkowania sytuacji na rynku mieszkaniowym.