Barcelona walczy z rynkiem najmu. Koniec spekulacji mieszkaniami

Stolica Katalonii wypowiada wojnę spekulantom na rynku nieruchomości. Władze miasta wprowadzają całkowity zakaz najmu krótkoterminowego i zamrażają stawki czynszów. To radykalna odpowiedź na potężny kryzys mieszkaniowy, który wyklucza stałych mieszkańców z lokalnego rynku.

Spis treści

  1. Hiszpański kryzys i warszawskie inspiracje
  2. Zjednoczony front miast i nowe prawo

 

Władze Barcelony zdecydowały się na bezprecedensowy krok w historii europejskich metropolii. Do 2028 roku miasto zamierza całkowicie wygasić rynek krótkoterminowego wynajmu lokali dla turystów. Decyzja ta jest bezpośrednią reakcją na drastyczny wzrost kosztów życia, który zmusza rodowitych barcelończyków do wyprowadzki na peryferie. Z danych platformy Urban Stress Index wynika, że opłaty czynszowe pochłaniają obecnie od 55 proc. do nawet 76 proc. miesięcznych dochodów najemców, co potwierdzają analizy cen nieruchomości dostępne w serwisie Domiporta.pl. To poziom, który uniemożliwia normalne funkcjonowanie na rynku pracy i zakładanie rodzin.

 

Aby ustabilizować sytuację, lokalny samorząd wprowadził mechanizm zamrożenia stawek w umowach długoterminowych. Przyniosło to już pierwsze efekty, ponieważ od momentu wdrożenia nowych przepisów zanotowano spadek cen o 5 proc. Warto zaznaczyć, że w ciągu minionej dekady koszty wynajmu w tym mieście wzrosły średnio o 60 proc. Równolegle magistrat stawia na rozwój budownictwa komunalnego. Do końca 2027 roku do użytku ma zostać oddanych ponad 4,6 tysiąca nowych lokali, co ma poprawić obecne statystyki, według których zasób komunalny stanowi zaledwie od 1,5 proc. do 1,9 proc. całego rynku.

 

– Mieszkania mają służyć do zamieszkiwania, a nie do spekulacji – podkreśla Jaume Collboni, burmistrz Barcelony. Włodarz miasta dodaje, że na walkę z nielegalnymi ofertami dla turystów przeznacza się rocznie 5 milionów euro, a nadzorem zajmuje się specjalny, trzydziestoosobowy zespół wspierany przez zaawansowane oprogramowanie. Władze miasta zmieniają też fundamentalnie podejście do branży turystycznej. Strategia oparta dotychczas na szerokiej promocji ustępuje miejsca ścisłemu zarządzaniu ruchem przyjezdnych, tak aby przynosił on korzyści aglomeracji, a nie pogarszał jakość życia sąsiadów.

 

 

Hiszpański kryzys i warszawskie inspiracje

 

Sytuacja w Katalonii to tylko wycinek szerszego problemu, z którym mierzy się cały Półwysep Iberyjski. Punktem zapalnym dla ogólnokrajowych protestów stała się niedawna eksmisja 87-letniej mieszkanki Madrytu, która straciła dach nad głową po przejęciu budynku przez prywatną firmę inwestycyjną. Brak zgody w hiszpańskim parlamencie na przepisy zwiększające ochronę lokatorów doprowadził do politycznego trzęsienia ziemi. W efekcie premier Pedro Sanchez zmuszony był ogłosić przedterminowe wybory parlamentarne, które zaplanowano na 29 listopada.

 

Czytaj też: Inwestowanie w nieruchomości: to nie zawsze zysk. Jak uniknąć strat?

 

Szukając skutecznych rozwiązań, przedstawiciele Barcelony analizują modele funkcjonujące w innych państwach. Podczas niedawnej wizyty w Warszawie burmistrz Collboni wizytował budynki Towarzystwa Budownictwa Społecznego (TBS) na stołecznej Ochocie. Ten model zakłada budowę bez nastawienia na zysk, gdzie czynsz pokrywa wyłącznie koszty bieżącej eksploatacji i zarządzania nieruchomością. – Każde miasto, które z takim zaangażowaniem dąży do zagwarantowania prawa do mieszkania, może stanowić dla nas wzór – zaznacza hiszpański samorządowiec, wskazując na potrzebę dywersyfikacji form własności.

Zjednoczony front miast i nowe prawo

Władze stolicy Katalonii zdają sobie sprawę, że pojedyncze ośrodki miejskie nie poradzą sobie z presją globalnego kapitału. Z tego powodu zainicjowano powołanie ruchu "Burmistrzowie na rzecz mieszkalnictwa" (Mayors for Housing), zrzeszającego 25 dużych europejskich metropolii. Celem koalicji jest wypracowanie wspólnych mechanizmów prawnych oraz pozyskanie unijnych funduszy na budowę przystępnych cenowo mieszkań. Dla samorządowców kwestia dostępności lokali staje się nowym wymiarem bezpieczeństwa miejskiego, rozumianego jako ochrona przed ekonomicznym wypieraniem mieszkańców.

 

Czytaj też: Turystyczny cud dusi Kraków. Mieszkańcy dopłacają do miliardów

 

Tymczasem w Polsce również trwają zaawansowane prace nad uporządkowaniem rynku najmu krótkoterminowego. W Sejmie czeka na drugie czytanie rządowy projekt ustawy w tej sprawie. Zakłada on między innymi obowiązkową rejestrację lokali udostępnianych turystom na okres krótszy niż 30 dni. Nowe przepisy mają również przyznać wspólnotom mieszkaniowym decydujący głos w kwestii tego, czy w ich budynku będzie mogła być prowadzona tego typu działalność komercyjna. To krok w stronę modelu, w którym funkcja mieszkalna budynku jest chroniona przed nadmierną hotelizacją.