85 proc. Polaków deklaruje, że wie jak rozpoznać czad, ale bez specjalnego czujnika jest to niemożliwe

Sezon grzewczy w pełni, a to niestety okres, kiedy dochodzi do kilkudziesięciu śmiertelnych zatruć tlenkiem węgla, zwanego popularnie czadem. Tego zagrożenia można jednak uniknąć. Wystarczy przestrzegać kilku zasad.

Jak wynika z badania ankietowego (wykonanego w listopadzie 2021 roku przez SW Research dla firmy Netatmo na reprezentatywnej próbie 1035 osób) aż 85 proc. Polaków deklaruje, że są świadomi zagrożenia wnikającego z obecności czadu w domu lub mieszkaniu.

Wiemy coraz więcej

Świadomość rośnie wraz z wiekiem – największy odsetek odpowiedzi twierdzących zanotowano w grupie wiekowej 50+ ( 90 proc. badanych w tym przedziale). Jest to dużo bardziej optymistyczny wynik w porównaniu do rezultatów badania z 2016 roku. Przeprowadzony wówczas na zlecenie MSWiA sondaż dotyczący zagrożeń pożarowych wykazał, że aż 53 proc. respondentów było przekonanych, że obecność czadu w powietrzu można poznać po zapachu. Jedynie co piąty badany wskazał wówczas na przydatność specjalnych czujników wykrywających ten gaz.

Skąd się bierze czad i dlaczego jest tak niebezpieczny?

Potencjalnymi źródłami czadu są bardzo często niesprawne urządzenia grzewcze zamontowane w naszych domach, takie jak: kominki, gazowe podgrzewacze wody, kotły zasilane gazem, olejem, węglem lub drewnem. Ten trujący gaz powstaje również wtedy, gdy do spalania paliwa dopływa zbyt mało świeżego powietrza z zewnątrz, mamy zapchane przewody odprowadzające spaliny, a pomieszczenia są niewłaściwe wentylowane (zostały np. zaklejone kratki wentylacyjne).

Czad nazywany jest „cichym zabójcą”, gdyż jest niewyczuwalny dla człowieka, nie ma bowiem smaku, zapachu ani barwy. Dostaje się do organizmu przez drogi oddechowe, powodując m.in. uszkodzenia mózgu, układu nerwowego, sercowego i naczyniowego. Objawy mogące świadczyć o obecności tlenku węgla w pomieszczeniu to osłabienie, ból głowy, duszność, przyśpieszona czynność serca i senność.

 

Według danych Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej z powodu zatrucia czadem każdego roku umiera kilkadziesiąt osób. Warto przy tym podkreślić, że nastąpił znaczny spadek liczby ofiar śmiertelnych spowodowanych tlenkiem węgla - ze 111 w 2011 roku do 43 w 2021 roku.

Jak działają czujniki czadu i gdzie je zamontować?

Urządzenia te monitorują stężenie tlenku węgla w pomieszczeniu i gdy zostanie przekroczony jego dopuszczalny poziom, uruchamia się automatycznie optyczna i dźwiękowa sygnalizacja informująca domowników o niebezpieczeństwie. Zapala się wówczas czerwona dioda (jeśli nie ma zagrożenia lampka świeci na zielono) i włącza się dźwięk o bardzo wysokim natężeniu – najczęściej powyżej 85 dB. Ponadto niektóre modele mogą wysyłać powiadomienie na smartfon domownika.

 

Co ważne, czujniki czadu mogą działać niezależnie lub zostać przystosowane do współpracy z instalacją alarmową lub tzw. systemem inteligentnego budynku.

Aby detektory spełniały swoją rolę (oznacza to wysoki poziom wykrycia czadu, a jednocześnie nieznaczną ilość fałszywych alarmów), należy umieścić je w pomieszczeniach, w których znajdują się urządzenia mogące być źródłem powstania tlenku węgla, tj. w kotłowni, w salonie przy kominku, w pobliżu kuchenki gazowej. Ponadto warto zamontować czujkę w każdej sypialni, a w domu jednorodzinnym o więcej niż jednej kondygnacji przynajmniej po jednym urządzeniu na piętro.

Jak zapobiec zatruciom tlenkiem węgla?

Aby nie dochodziło do zaczadzeń należy:

  • przynajmniej raz w roku serwisować urządzenia grzewcze. Dzięki temu zamontowane w nich zabezpieczenia będą sprawne,
  • regularnie czyścić przewody odprowadzające spaliny/dym oraz odprowdzające zużyte powietrze z pomieszczenia;
  • nie zasłaniać kratek wentylacyjnych i nawiewników w oknach,
  • zamontować detektor, który zasygnalizuje nam niebezpieczny poziom tlenku węgla.

Zdjęcie główne: Camylla Battani Unsplash