Statek kosmiczny na dachu bloku do rozbiórki. Nie wiadomo, kto za to zapłaci

Na dachu jednego z bloków w Jastrzębiu-Zdroju od 25 lat powstaje jedna z najbardziej zadziwiających nieruchomości w Polsce. To dom, który w założeniu twórcy miał przypominać lądujący samolot. Dziś obiekt nasuwający skojarzenia ze statkiem kosmicznym jest powodem poważnego konfliktu. Zdaniem urzędników powinien zostać częściowo rozebrany.

Dom, który od 25 lat powstaje na dachu jednego z bloków w Jastrzębiu-Zdroju, jest z pewnością jedną z najbardziej niecodziennych nieruchomości w Polsce. W założeniu twórcy budynek miał przypominać lądujący samolot.

Inwestorem nietypowego penthouse'u była początkowo spółdzielnia, która zarządza blokiem. Koszty inwestycji pokrywał pomysłodawca budowy.

Kilka lat temu twórca niecodziennego domu zdradził, że wnętrza, w których mieszka, są "umeblowane" krzewami, drzewkami i kwiatami. Wyjaśnił też, że zdecydował się na nowatorski budynek, bo wybudowanie kolejnego "klocka" wydawało mu się "przeraźliwie nudne" i nie zaspokajało jego ambicji twórczych. 

Jednym z najbardziej rzucających się w oczy elementów budynku są olbrzymie przeszklenia. Nie są przypadkowe. Inwestor chciał bowiem, by jego dom dawał możliwość uprawiania sporej liczby roślin.

Miał być futurystyczny budynek, jest nakaz rozbiórki

Do pewnego momentu budowa przebiegała zgodnie z planem. Futurystyczna wizja zderzyła się jednak z murem przepisów, które zdaniem Inspektoratu Budowlanego w części zostały przekroczone. Jak informuje Polsat News, od 2014 roku dom czeka na częściową rozbiórkę - nakaz dotyczy ok. 3/4 nieruchomości. Zdaniem Nadzoru Budowlanego przepisy pozwalają na budynek pięciokondygnacyjny. "UFO" zbudowane na dachu zostało uznane za szóstą kondygnację.

Sprawa została rozpatrzona przez Naczelny Sąd Administracyjny, który potwierdził, że prace ma wykonać spółdzielnia mieszkaniowa administrująca blok, na dachu którego postawiono budynek. Zdaniem urzędników część budowli wzniesiono, odstępując od pierwotnego planu. Dom ma być też jedną z przyczyn licznych awarii - lokale położone pod nim są regularnie zalewane, występują też problemy z instalacją elektryczną.

Spółdzielnia mieszkaniowa wyjaśnia, że po pierwsze nie ma dostępu do budowli, a po drugie do jej rozebrania trzeba będzie użyć drogiego sprzętu. Jej przedstawiciel w rozmowie z Radiem 90 wyjaśnia, że poniesione koszty rozbiórki będzie chciał odzyskać od właściciela nieruchomości.

Sytuacja mieszkańców bloku, na dachu której wzniesiona została budowla, jest coraz gorsza. Wśród lokatorów pojawiają się bowiem obawy, że nieruchomość trzeba będzie wysiedlić ze względów bezpieczeństwa. Możliwe jednak, że sytuację domu uda się unormować prawnie. Będzie to jednak wymagało sporych nakładów finansowych - dach, na którym stoi budynek, wymaga bowiem naprawy. Wciąż zatem nie jest pewne, czy ostatecznie dojdzie do rozbiórki niecodziennego domu, czy próby jego pełnego zalegalizowania.

Oryginalne, ciekawe, tradycyjne... wszystkie znajdziesz na Domiporta.pl: 

Więcej o: