Sektor budowlany i właściciele nieruchomości w Polsce stoją w obliczu rewolucyjnych zmian legislacyjnych. Unia Europejska, dążąc do neutralności klimatycznej, wprowadza przepisy, które bezpośrednio wpłyną na koszt budowy oraz eksploatacji domów. Kluczowym elementem nowej strategii jest stopniowe wygaszanie paliw kopalnych w ogrzewnictwie oraz obligatoryjny montaż odnawialnych źródeł energii.
Zgodnie z informacjami przytaczanymi przez serwis Interia, obowiązek instalacji paneli fotowoltaicznych będzie wprowadzany etapami, co daje rynkowi czas na adaptację, ale jednocześnie wyznacza nieprzekraczalne terminy. Pierwsza kluczowa data to rok 2026. Od tego momentu instalacje fotowoltaiczne staną się obowiązkowe dla wszystkich nowych budynków komercyjnych oraz publicznych. Jest to sygnał dla deweloperów biurowych i samorządów, by już na etapie projektowania uwzględniały odpowiednią infrastrukturę.
Dla inwestorów indywidualnych kluczowy będzie rok 2029. Wówczas przepisy obejmą nowe budynki mieszkalne. Oznacza to, że projekt domu jednorodzinnego bez uwzględnienia instalacji OZE nie będzie miał racji bytu w świetle nowych regulacji. Kolejny etap nastąpi w 2030 roku, kiedy to obowiązek zostanie rozszerzony na modernizowane budynki komercyjne i publiczne, a także na istniejące obiekty sektora publicznego.
Ministerstwo Rozwoju i Technologii, w stanowisku przesłanym redakcji money.pl, potwierdza, że prace nad implementacją przepisów trwają. Resort wskazuje, że Polska jest zobowiązana do wdrożenia tak zwanej dyrektywy budynkowej, a opóźnienia mogłyby narazić kraj na konsekwencje finansowe. Co istotne, w przypadku budynków mieszkalnych przepisy mają dotyczyć obiektów nowych, a nie tych już użytkowanych, co powinno uspokoić obecnych właścicieli domów obawiających się nagłego przymusu inwestycyjnego.
W przestrzeni publicznej pojawiają się pytania o sankcje za niedostosowanie się do nowych wymogów. Resort rozwoju wyjaśnia, że bezpośrednie kary finansowe nie są przewidywane. Mechanizm egzekwowania prawa będzie jednak znacznie bardziej dotkliwy z punktu widzenia inwestora. Brak instalacji fotowoltaicznej w nowym budynku, objętym obowiązkiem, będzie skutkował brakiem podpisu kierownika budowy.
W praktyce oznacza to paraliż administracyjny: inwestor nie będzie mógł zgłosić zakończenia budowy ani uzyskać pozwolenia na użytkowanie. Dom, choć fizycznie gotowy, formalnie pozostanie placem budowy, w którym nie można legalnie zamieszkać. To rozwiązanie przenosi ciężar odpowiedzialności bezpośrednio na proces inwestycyjny, czyniąc omijanie przepisów nieopłacalnym i ryzykownym prawnie.
Nowe regulacje to nie tylko fotowoltaika, ale także zmiana podejścia do źródeł ciepła. Gaz ziemny, do niedawna promowany jako ekologiczna alternatywa dla węgla, traci ten status w oczach unijnych legislatorów. W ramach pakietu "Fit for 55" dąży się do wycofania paliw kopalnych z ogrzewnictwa. Oznacza to, że w nowych budynkach montaż pieców gazowych może zostać wkrótce zakazany, co wymusi przejście na pompy ciepła lub inne systemy bezemisyjne.
Eksperci szacują, że koszty dostosowania starszych budynków do standardów zeroemisyjnych będą ogromne. Jak podaje Interia, kompleksowa termomodernizacja domu o powierzchni około 150 metrów kwadratowych z lat sześćdziesiątych – obejmująca docieplenie, wymianę okien, dachu i źródła ciepła – może kosztować nawet 300 tysięcy złotych. Skala wyzwania jest potężna: projekt Krajowego Planu Renowacji zakłada, że do 2030 roku remonty w Polsce będą musiały objąć ponad 900 tysięcy budynków.
Europejski kryzys mieszkaniowy
Działania Brukseli w zakresie efektywności energetycznej należy rozpatrywać w szerszym kontekście problemów mieszkaniowych trapiących Wspólnotę. Komisja Europejska alarmuje, że od 2013 roku ceny mieszkań w Unii Europejskiej wzrosły o ponad 60 proc., podczas gdy czynsze poszły w górę średnio o 20 proc. W wielu miastach wzrosty te były jeszcze bardziej drastyczne, co sprawia, że brak przystępnych cenowo lokali staje się jednym z głównych problemów społecznych.
Według danych Komisji Europejskiej, aby zaspokoić obecny popyt, na Starym Kontynencie powinno powstawać ponad dwa miliony lokali rocznie, podczas gdy obecnie buduje się ich około 1,6 miliona. Luka podażowa wynosi więc około 650 tysięcy mieszkań rocznie. Bruksela widzi rozwiązanie tego problemu nie tylko w nowym budownictwie, ale również w renowacji istniejących zasobów. Poprawa efektywności energetycznej ma na celu nie tylko redukcję emisji CO2, ale także obniżenie rachunków za energię, co w długim terminie ma poprawić sytuację finansową gospodarstw domowych.
Plan Komisji zakłada wsparcie innowacji w sektorze budowlanym oraz cyfryzację procedur, co ma przyspieszyć procesy inwestycyjne. Unia przeznaczyła na cele mieszkaniowe ponad 43 miliardy euro w obecnym okresie budżetowym, a dodatkowe środki mają zostać uruchomione w kolejnych latach. Celem jest stworzenie rynku, na którym budynki są nie tylko zeroemisyjne, ale także dostępne cenowo dla przeciętnego obywatela, choć droga do tego celu – biorąc pod uwagę obecne koszty materiałów i robocizny – wydaje się wyboista.

