Tradycyjny szczyt poszukiwań studenckich mieszkań, który dawniej przypadał na przełom sierpnia i września, uległ wyraźnemu przesunięciu. Z informacji opublikowanych na łamach dziennika "Rzeczpospolita" zatemwynika, że rodzice przyszłych żaków rozpoczynają monitorowanie rynku nieruchomości już wiosną. Prawdziwa fala zapytań rusza jednak w lipcu, tuż po ogłoszeniu wyników matur oraz pierwszych list rekrutacyjnych na wyższe uczelnie. Dlatego warto przygotować odpowiednią strategię, aby proces poszukiwania dachu nad głową przebiegł sprawnie i bez niepotrzebnych nerwów.
Podstawowa zasada dla przyszłych najemców brzmi jednoznacznie, a mianowicie nie warto odkładać decyzji na ostatnią chwilę. "Rzeczpospolita" zwraca uwagę, że w szczycie sezonu najbardziej atrakcyjne lokale w dużych ośrodkach akademickich znikają z rynku zaledwie w kilka godzin. Zwlekanie do września może skutkować nie tylko ograniczonym wyborem, ale również koniecznością zapłacenia wyższego czynszu. Osoby planujące przeprowadzkę mogą już teraz przejrzeć aktualne oferty w serwisie Domiporta.pl, aby zorientować się w dostępności lokali w interesujących ich lokalizacjach.
Przełom czerwca i lipca to z kolei idealne okno czasowe dla osób pracujących oraz par, które nie są związane z kalendarzem akademickim. Mają oni wówczas przewagę negocjacyjną, ponieważ studencka fala popytu jeszcze w pełni nie uderzyła. Właściciele nieruchomości często preferują stabilnych najemców i poza gorącym sezonem są bardziej skłonni do ustępstw cenowych, aby uniknąć finansowania pustostanu podczas wakacji.
Z rynkowych analiz przytaczanych przez gazetę wyłania się jasny obraz preferencji młodych ludzi. Największym zainteresowaniem cieszą się mieszkania dwupokojowe. Koszt wynajmu takiego lokalu oscyluje średnio wokół niespełna trzech tysięcy złotych miesięcznie. Taka opcja pozwala na podział kosztów między dwóch współlokatorów, oferując jednocześnie wyższy komfort niż wynajęcie pojedynczego pokoju w wieloosobowym mieszkaniu. Co istotne, prywatne akademiki przestały być traktowane jako wariant budżetowy, ponieważ ich ceny zrównały się ze stawkami rynkowymi za tradycyjne mieszkania.
Obecnie rynek najmu jest oceniany przez branżę jako stosunkowo stabilny. Dynamika podwyżek, z którą mieliśmy do czynienia w poprzednich latach, wyraźnie wyhamowała. Mimo to trudno mówić o powszechnych obniżkach, zwłaszcza w przypadku dobrze zlokalizowanych kawalerek, które wciąż utrzymują wysokie ceny. Z tego powodu studenci starszych roczników wykazują się pragmatyzmem i rzadko decydują się na zmianę miejsca zamieszkania. Przedłużenie dotychczasowej umowy pozwala im uniknąć kosztów przeprowadzki, wpłacania nowej kaucji oraz ryzyka trafienia na wyższe opłaty.