Ważna zmiana w lex deweloper. Decyzje przejdą w ręce radnych

Sejmowa komisja infrastruktury przyjęła kluczową poprawkę do specustawy mieszkaniowej. O losie kontrowersyjnych inwestycji deweloperskich nie zdecyduje już wójt czy prezydent miasta, a cała rada gminy. Ma to zwiększyć transparentność i ograniczyć ryzyko korupcji.

Spis treści

  1. Rada gminy zamiast prezydenta miasta
  2. Opozycja alarmuje o omijaniu prawa
  3. Rząd broni projektu tańszymi mieszkaniami

 

Sejmowa komisja infrastruktury przyjęła kluczową poprawkę do specustawy mieszkaniowej. O losie kontrowersyjnych inwestycji deweloperskich nie zdecyduje już wójt czy prezydent miasta, a cała rada gminy. Ma to zwiększyć transparentność i ograniczyć ryzyko korupcji.

 

Trwają prace nad rządowym projektem ustawy o ułatwieniach w przygotowaniu i realizacji inwestycji mieszkaniowych, potocznie nazywanym "lex deweloper". Jego głównym założeniem jest przyspieszenie budowy mieszkań poprzez stworzenie specjalnej ścieżki administracyjnej. Pozwala ona na realizację projektów deweloperskich na gruntach, które w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego mają inne przeznaczenie, np. usługowe czy poprzemysłowe. Podczas prac w sejmowej komisji infrastruktury posłowie Prawa i Sprawiedliwości wprowadzili istotną zmianę, która całkowicie zmienia proces decyzyjny.

 

Rada gminy zamiast prezydenta miasta

 

Pierwotna wersja projektu zakładała, że ostateczną zgodę na realizację kontrowersyjnej inwestycji wydawałby jednoosobowo wójt, burmistrz lub prezydent miasta. Posłowie partii rządzącej uznali jednak, że takie rozwiązanie rodzi zbyt duże ryzyko korupcyjne i jest mało transparentne. Zgodnie z przyjętą poprawką, ostateczne słowo będzie należało do całej rady gminy, która podejmie decyzję w formie uchwały. Zdaniem wnioskodawców, kolegialne podejmowanie decyzji przez organ przedstawicielski, jakim jest rada, zapewnia większą przejrzystość i lepiej chroni interes publiczny.

 

Argumentowano, że rada gminy reprezentuje szersze spektrum poglądów mieszkańców, a publiczny charakter jej obrad utrudni ewentualne naciski ze strony inwestorów. Decyzja podejmowana przez kilkunastu lub kilkudziesięciu radnych ma być trudniejsza do zmanipulowania niż decyzja jednego urzędnika. Zmiana ta została pozytywnie zaopiniowana przez komisję i stała się częścią procedowanego projektu ustawy.

 

Opozycja alarmuje o omijaniu prawa

 

Mimo wprowadzonej poprawki, cały projekt specustawy spotyka się z potężną krytyką ze strony opozycji. Przedstawiciele Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej określają go mianem "bubla prawnego" i "raju dla deweloperów". Ich zdaniem ustawa stanowi furtkę do omijania precyzyjnych zapisów miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, które są podstawowym narzędziem ładu urbanistycznego w gminach. Politycy opozycji ostrzegają, że nowe przepisy doprowadzą do chaosu przestrzennego i zniszczenia terenów zielonych.

 

Pojawiają się obawy, że deweloperzy zaczną masowo budować osiedla w miejscach do tego nieprzystosowanych, tworząc "getta deweloperskie" bez odpowiedniej infrastruktury społecznej, takiej jak szkoły, przedszkola czy przychodnie. Krytycy wskazują, że ustawa w praktyce unieważnia wieloletnie prace planistyczne gmin i ignoruje głos lokalnych społeczności, które często sprzeciwiają się niekontrolowanej zabudowie. Według nich jest to prosta droga do zabetonowania miast i pogorszenia jakości życia ich mieszkańców.

 

Rząd broni projektu tańszymi mieszkaniami

 

Przedstawiciele rządu odpierają zarzuty i przekonują, że celem ustawy jest przede wszystkim zwiększenie podaży mieszkań, co w konsekwencji ma doprowadzić do obniżenia ich cen. Wiceminister Artur Soboń podkreślał, że nie jest to "lex deweloper", ale "lex mieszkanie", które ma służyć obywatelom. Rządzący wskazują, że projekt zawiera szereg bezpieczników, które mają chronić przed patologiami. Inwestycja będzie mogła powstać tylko wtedy, gdy nie jest sprzeczna z zapisami studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy, czyli ogólnym dokumentem planistycznym.

 

Ponadto ustawa nakłada na dewelopera obowiązek zapewnienia dostępu do kluczowej infrastruktury. Inwestor będzie musiał zagwarantować dostęp do drogi publicznej, sieci wodociągowej, kanalizacyjnej, elektrycznej i ciepłowniczej. Projekt wymaga również, aby w pobliżu inwestycji znajdowała się szkoła podstawowa i przystanek publicznego transportu zbiorowego, co ma zapobiegać budowie osiedli na kompletnych odludziach. Specustawa ma obowiązywać przez 10 lat od wejścia w życie.