Rynek nieruchomości dla studentów pęka w szwach. Nowe dane

Rozpoczęcie roku akademickiego w stolicy wiąże się z gigantycznymi wydatkami. Młodzi ludzie muszą mierzyć się z brakiem miejsc w domach studenckich oraz rekordowymi cenami na rynku komercyjnym. Dla wielu z nich nauka bez podjęcia pracy zarobkowej staje się po prostu niemożliwa.

Miesięczny budżet osoby studiującej w Warszawie bardzo często przekracza obecnie barierę 3 tysięcy złotych. Wynika to z faktu, że młodzi ludzie muszą ponosić wysokie koszty zakwaterowania oraz codziennego utrzymania. Baza noclegowa stołecznych uczelni jest niewystarczająca. Wymusza to na żakach poszukiwanie alternatyw na bardzo drogim rynku prywatnym.

 

Najtańszą opcją zakwaterowania pozostają domy studenckie. Ceny za miejsce w takich placówkach rozpoczynają się od około 400 złotych miesięcznie. Na Akademii Wychowania Fizycznego stawki za miejsce w pokoju startują obecnie od 750 złotych. Zdobycie przydziału do akademika jest jednak niezwykle trudne z powodu ogromnego zainteresowania.


 

Codzienne wydatki mogą zaboleć

Sytuacja z brakiem miejsc w akademikach powtarza się każdego roku. Liczba studentów w Polsce systematycznie rośnie, a uczelnie dysponują ograniczonymi zasobami lokalowymi. Niektóre placówki starają się utrzymywać stałą pulę łóżek od lat.

 

– W akademikach utrzymujemy taką samą liczbę miejsc - czyli 2313 dla studentów. Oraz dodatkowe miejsca dla doktorantów i pracowników – informuje Anna Kiryjow-Radzka z Biura Prasowego Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego radiokolor.pl.


Osoby, którym udało się zamieszkać w domu studenckim, chwalą sobie bliskość uczelni oraz możliwość integracji. Standardy pokoi bywają różne, ale studenci często mają dostęp do własnego węzła sanitarnego.

 

– Mieszkam w jedynce, w pokoju, ale całe mieszkanie dzielę jeszcze z dwoma dziewczynami. One mieszkają w dwójce, w pokoju z balkonem. Ogólnie uważam, że warunki są naprawdę w porządku, jak na akademik. Plusem jest łazienka i kuchnia w pokoju – relacjonuje jedna ze studentek.

 

Mieszkanie w akademiku wiąże się jednak z prozaicznymi problemami, które generują dodatkowe koszty. Regulaminy domów studenckich zazwyczaj zabraniają posiadania własnych urządzeń AGD. Konieczność korzystania z publicznych pralni oznacza wydatek rzędu nawet 24 złotych za jeden cykl prania.

 

– Pranie jest drogie. Pralek nie możemy mieć, więc jest to na pewno duży minus i duże utrudnienie u nas w akademiku – skarży się inna mieszkanka domu studenckiego w rozmowie z radiem. 

Prywatny rynek drenuje portfele

Studenci, którzy nie spełnili kryteriów dochodowych lub odległościowych, trafiają na rynek komercyjny. Warszawa jest jednym z najdroższych miast w Polsce pod względem kosztów najmu. Według danych agencji Bożyk Nieruchomości, mediana czynszu w stolicy wynosi obecnie około 4 tysięcy złotych miesięcznie.

 

Młodzi ludzie rywalizują o pokoje jednoosobowe lub dwuosobowe w mieszkaniach studenckich. Koszty wynajmu pochłaniają lwią część ich budżetów. Wymusza to na nich dokładne planowanie każdego wydatku.

 

– Miesięcznie wydaję tak z 3 tys. zł, wynajmuję pokój ze współlokatorami – wylicza jeden z warszawskich studentów.

 

Wysokie koszty życia sprawiają, że wsparcie finansowe od rodziców często okazuje się niewystarczające. Z danych wynika, że blisko 80 proc. studentów w Warszawie musi łączyć naukę z pracą zarobkową. Dla wielu z nich jest to jedyny sposób na opłacenie dachu nad głową i podstawowych potrzeb w stolicy.

 

Czytaj też: Dla niektórych hiszpański sen o mieszkaniu zmienia się w koszmar. Oto powody.