Wyceny dubajskich nieruchomości zanotowały w marcu spadek o 5,9 proc. w ujęciu miesięcznym. To pierwsza taka obniżka od czasu rozpoczęcia pokryzysowego ożywienia w 2020 roku. Równolegle zauważalnie skurczyła się liczba zawieranych transakcji, która spadła z blisko szesnastu do około trzynastu tysięcy umów. Łączna wartość sprzedanych lokali mieszkalnych w analizowanym miesiącu wyniosła 37,2 miliarda dirhamów, co oznacza spadek o niemal jedną piątą. Eksperci wskazują, że za nagłym ochłodzeniem nastrojów stoją przede wszystkim obawy inwestorów związane z niestabilną sytuacją w regionie.
Napięcia na Bliskim Wschodzie sprawiły, że międzynarodowy kapitał zaczął podchodzić do zakupów ze znacznie większą ostrożnością. Zjawisko to jest szczególnie widoczne w segmencie nieruchomości kupowanych na etapie dziury w ziemi, który historycznie odpowiadał za około trzy czwarte całkowitego obrotu na tamtejszym rynku. W tej kategorii wartość sprzedaży skurczyła się o 13 proc. W obliczu takich wahań na rynkach wschodzących, część inwestorów zaczyna interesować się bardziej przewidywalnymi rynkami europejskimi. Na polskim podwórku niesłabnącym zainteresowaniem nabywców wciąż cieszą się nowe mieszkania z rynku pierwotnego, co potwierdzają obserwacje serwisu Domiporta.pl. – Na rynku widać zdenerwowanie, a projekty w budowie ucierpią jako pierwsze, ponieważ mają charakter spekulacyjny – ocenia Sahil Khosla, dyrektor generalny jednej z dubajskich firm deweloperskich. Dodaje on jednak, że branża nie obawia się nagłego krachu, ponieważ obecnie udział nabywców końcowych jest wyższy niż kiedykolwiek wcześniej.
Obecna korekta następuje po okresie bezprecedensowego boomu. Od czasu pandemii ceny domów i apartamentów w metropolii wzrosły o ponad 70 proc., osiągając jedne z najwyższych pułapów w historii miasta. Hossa była napędzana napływem zagranicznych inwestorów oraz ekspatriantów, których przyciągał brak podatków dochodowych i wprowadzenie długoterminowych złotych wiz. Miasto stało się globalnym azylem dla kapitału, a deweloperzy przez cztery lata nie nadążali z zaspokajaniem rosnącego popytu na luksusowe rezydencje i apartamenty z widokiem na morze.
Sytuacja powoli ulega jednak zmianie. Zauważalny jest drastyczny spadek zapytań o najdroższe nieruchomości, a kupujący przyjmują postawę wyczekującą. Przejście od decyzji napędzanych rynkowym szumem do chłodnej kalkulacji wartości staje się nową normą. Podobną ostrożność w analizowaniu kosztów można obecnie zaobserwować również w Polsce, gdzie średnie ceny mieszkań z rynku wtórnego, monitorowane przez Domiporta.pl, są wnikliwie badane przed każdą transakcją. – Rynek nie wróci od razu do tego, co było wcześniej i spodziewamy się złagodzenia cen – twierdzi Louis Harding, szef lokalnego biura pośrednictwa. Zwraca on uwagę, że popyt może zostać osłabiony, jeśli populacja nie będzie rosła w dotychczasowym, bardzo szybkim tempie, zwłaszcza w obliczu dużej liczby planowanych oddań nowych budynków.
Aby przeciwdziałać spowolnieniu, największe firmy budowlane w regionie wracają do sprawdzonych w trudniejszych czasach rozwiązań. Na rynek ponownie trafiają elastyczne plany płatności oraz schematy pozwalające na stopniowe dojście do własności poprzez wynajem. Mimo trudniejszego otoczenia makroekonomicznego, deweloperzy kontynuują wprowadzanie nowych projektów, starając się kusić klientów niższymi wpłatami początkowymi. Przedstawiciele branży uspokajają, że proces sprzedaży trwa po prostu nieco dłużej, ale transakcje wciąż są zawierane, a rynek stale zasila kapitał z innych państw arabskich oraz z Azji. Z drugiej strony część kapitału szuka stabilności w Europie Środkowej, a według ekspertów portalu Domiporta.pl, krajowe oferty sprzedaży mieszkań wciąż przyciągają osoby pragnące bezpiecznie ulokować swoje oszczędności.
Warto zauważyć, że na marcowe statystyki w Dubaju wpłynęły również czynniki krótkoterminowe, takie jak ulewne deszcze oraz święta. Niemniej jednak zmiana sentymentu jest już odczuwalna w skali globalnej. Pośrednicy w miastach takich jak Londyn, Monako czy Marbella notują zwiększone zainteresowanie ze strony zamożnych kupujących z Bliskiego Wschodu. Może to sugerować, że część kapitału szuka obecnie bezpieczniejszych lokalizacji dla dywersyfikacji portfela, a gwałtowne wzrosty wycen nad Zatoką Perską osiągnęły swój tymczasowy sufit.