Deweloperom trudniej o kredyt

Pogarsza się współpraca banków z deweloperami. Polski Związek Firm Deweloperskich nie wyklucza, że wielu będzie musiało zamrozić część zaplanowanych inwestycji mieszkaniowych

Szefowie związku (PZFD) nie tryskali dobrym humorem w czasie wczorajszej prezentacji corocznego rankingu banków, z których usług korzystają członkowie tej organizacji. Podobnie jak przed rokiem najwyżej przez nich oceniony został Nordea Bank Polska. Sęk w tym, że choć nadal jest on wyraźnie lepszy od innych, to tym razem deweloperzy przyznali mu mniej punktów. Gorzej niż przed rokiem postrzegany jest także wicelider - Bank Zachodni WBK, a także PKO BP i BRE Bank Hipoteczny.

- Te wyniki dotyczą 2007 r. Obecnie jest jeszcze gorzej - stwierdził Jacek Bielecki z zarządu PZFD. I przypomniał wyniki kwietniowej ankiety Narodowego Banku Polskiego, z której wynika, że prawie połowa banków zamierza w najbliższych miesiącach zaostrzyć politykę udzielania kredytów. - Silni deweloperzy nie muszą się martwić, bo oni zawsze będą dla banków atrakcyjni - uspokajała Agnieszka Domaradzka, dyrektor departamentu kredytów korporacyjnych w Nordea Banku. Jego wiceprezes Sławomir Żygowski zapewnił, że bank będzie nadal aktywny na rynku nieruchomości. Podobne deklaracje złożyli wczoraj przedstawiciele BZ WBK i Pekao SA. Oba mają zagranicznych właścicieli (Grupa Allied Irish Banks oraz włoski UniCredit).

Dla większości deweloperów, którzy do tej pory budowali niemal wyłącznie za pieniądze swoich klientów, jest to jednak marna pociecha. Dyrektor zarządzający Pekao SA Marek Koziarek przyznał, że wobec tych deweloperów banki będą bardzo podejrzliwe, a wielu najpewniej będzie odprawianych z kwitkiem, jeśli przyjdą po kredyt, mając rozgrzebaną budowę. - Spodziewam się konsolidacji na rynku. Silni kapitałowo deweloperzy będą odkupywali projekty od tych, którzy nie będą ich w stanie zrealizować samodzielnie - uważa Koziarek.

- To trochę potrwa. Wprawdzie część firm już usiłuje sprzedać swoje projekty, ale ich ceny są nierealne - potwierdza prezes PZFD i równocześnie spółki deweloperskiej Dom Development Jarosław Szanajca.

Tymczasem złotowe kredyty hipoteczne drożeją, a we frankach szwajcarskich podlegają ograniczeniom, które powodują, że wielu kredytobiorców nie może liczyć na odpowiednio duży kredyt. W dodatku część potencjalnych klientów firm deweloperskich wstrzymała się z zakupem mieszkań, licząc na spadek cen. Koziarek przyznaje, że presja na obniżkę jest tak duża, że część deweloperów może w końcu jej ulec. - Zwłaszcza że są projekty ewidentnie nietrafione - mówi ten bankowiec.

Jednak według firmy doradczej Reas deweloperzy nie są jeszcze przyparci do muru, o czym świadczy wysoka tzw. przedsprzedaż mieszkań. Deweloperzy sprzedali już przeszło połowę mieszkań, które będą oddane do użytku dopiero w 2009 r. Gotowych, ale niesprzedanych jest zaś zaledwie ok. 2 tys.

Szanajca jest przekonany, że sytuacja gospodarcza kraju jest na tyle dobra, że deweloperom uda się je sprzedać. Wiceprezes PZFD Marek Poddany ostrzega jednak, że skutkiem spadku dostępności kredytów hipotecznych oraz niechęci banków do kredytowania deweloperów będzie zamrożenie części planowanych inwestycji. - Trzeba się liczyć z tym, że wiele pozwoleń na budowę pozostanie w szufladach - stwierdził ten deweloper.