"GP": Rachunki powiernicze nadal mało popularne

Rachunki powiernicze nie staną się szybko popularne, bo są drogie, a klienci mogą dzisiaj kupować gotowe mieszkania - pisze dzisiejsza "Gazeta Prawna".

Rachunek powierniczy nie jest "cudownym lekarstwem" na dzisiejsze problemy rynku nieruchomości, ale zdecydowanie może być to sposób na zwiększenie bezpieczeństwa osób kupujących nowe mieszkanie. Jak zauważa "GP", jest to jednak metoda dosyć kosztowna.

W BZ WBK stawka za prowadzenie takiego rachunku wynosi ok. 100 złotych miesięcznie. Jeszcze drożej jest w PKO BO. Rachunek zamknięty, czyli taki, z którego pieniądze są przelewane po zakończeniu inwestycji kosztuje 3,6 tys. zł.

- Kilka razy zdarzyło się, ze klienci chcieli kupić mieszkanie za pośrednictwem takiego rachunku, ale zrezygnowali, gdy się okazało, ile taki rachunek kosztuje - przyznaje Jarosław Szanajca, prezes Dom Develpment.

Bankowcy liczą jednak, że wraz z pogorszeniem się sytuacji deweloperów, popularność rachunków powierniczych wzrośnie. Nie zgadza się z tym Ryszard Matkowski, były wiceprezes Urzędu Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast. - Jeśli teraz na rynku na klientów czeka bardzo dużo gotowych mieszkań, to żaden rachunek powierniczy nie jest nam potrzebny. Prezes dodał też, że klient korzystający z tego typu rachunku nie jest w pełni bezpieczny w wypadku bankructwa dewelopera.

Deweloperzy nie mają jasnego stanowiska na temat takich form zakupu. - My się przed tymi rachunkami nie bronimy. Jeżeli banki na większą skalę przygotują takie rachunki i klienci będą chcieli z nich korzystać, to i my nie będziemy protestować - powiedział Wojciech Ciurzyński, prezes Polnordu.