Nowa ustawa nie ochroni klientów deweloperów?

Ustawa, która już za niespełna trzy miesiące ma zacząć chronić osoby kupujące nowe mieszkania i domy, to bubel prawny - twierdzi Polski Związek Firm Deweloperskich. I apeluje do rządu i parlamentu o jak najszybszą zmianę niektórych przepisów
Uchwalona jesienią zeszłego roku ustawa w założeniu ma zwiększyć bezpieczeństwo osób kupujących mieszkania od deweloperów. Deweloperzy nie będą mogli m.in. brać pieniędzy bezpośrednio od klientów (będą trafiały na specjalne rachunki powiernicze, z których deweloper pobierze je dopiero, gdy sam wywiąże się z umowy), będą też musieli podawać szczegóły inwestycji w specjalnym prospekcie informacyjnym oraz ujawniać potencjalnym klientom swoją sytuację finansową.

Jednak zdaniem deweloperów ta ustawa to bubel: - Chcemy ostrzec rząd przed kolejną wpadką, żeby w maju nie było awantury - woła Marek Poddany z Polskiego Związku Firm Deweloperskich (PZFD). I straszy, że niedopracowane przez Sejm rozwiązania uderzą nie tylko w nich, ale też w Bogu ducha winnych klientów.

Według PZFD potencjalną bombą zegarową jest przepis, który umożliwia rezygnację przez klienta z mieszkania, jeśli po jego wybudowaniu okaże się, że powierzchnia różni się od zadeklarowanej przez dewelopera w umowie przedwstępnej. Problem w tym, że część klientów może wykorzystać nawet minimalną różnicę w metrażu jako pretekst do wycofania się z umowy. A wówczas nie tylko firma, ale także pozostali jej klienci mogą się znaleźć na lodzie. Dyrektor generalny PZFD Jacek Bielecki przekonuje, że nie da się budować mieszkań z aptekarską dokładnością. Proponuje więc wpisanie do ustawy jakiejś "tolerancji w powierzchni mieszkań".

Związek krytykuje też zapis, że umowy przedwstępne muszą być zawierane w formie aktu notarialnego, a roszczenie klienta z niej wynikające - wpisane do księgi wieczystej nieruchomości. Deweloperzy boją się sytuacji, gdy po zawarciu umowy przedwstępnej bank odmówi kredytu klientowi, a ten nie zgodzi się na wykreślenie z księgi swojego roszczenia. W takim przypadku deweloper przez długi czas może mieć problem ze sprzedażą lokalu innej osobie. Zdaniem Bieleckiego problem zniknie, jeśli dopiero po wpłaceniu przez klienta pierwszej raty będzie zawierana przedwstępna umowa u notariusza.

Wiele emocji budzi kwestia rachunku powierniczego, na który mają trafiać pieniądze nabywców mieszkań i domów. Deweloperom będzie wolno przyjmować zaliczki bezpośrednio od klientów tylko w jednym przypadku: gdy sprzedaż mieszkań ruszyła przed wejściem w życie ustawy. Tylko jak to ocenić? Czy wystarczy zamieszczone w prasie ogłoszenie o sprzedaży mieszkań? Deweloperzy uważają, że na dotychczasowych zasadach powinny być kończone wszystkie rozpoczęte inwestycje, czyli takie, w których deweloper kupił już działkę. Bielecki przekonuje, że ustawa w obecnym kształcie skrzywdzi wielu małych deweloperów, którzy rok, dwa lata temu kupili grunt, nie zdając sobie sprawy, że zmienią się reguły gry.

Zbigniew Rynasiewicz z PO zadeklarował w rozmowie z "Gazetą", że jeśli propozycje poprawek PZFD trafią do komisji, ta zastanowi się nad zasadnością pilnej nowelizacji ustawy.

Czy tak jak zapowiadają deweloperzy to będzie kolejna wpadka rządu?
Więcej o: