8 argumentów 'za' i 'przeciw' kupowaniu w tej chwili mieszkania

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy lepiej kupić mieszkanie już teraz, czy jeszcze chwilę poczekać. Zarówno strategia natychmiastowego zakupu, jak i strategia dłuższego czekania jest obarczona sporym ryzykiem. Oto osiem argumentów, które warto wziąć pod uwagę.
Przede wszystkim należy pamiętać o tym, że domy i mieszkania są dobrem unikatowym. Bardzo się od siebie różnią - standardem wykończenia, lokalizacją, sąsiedztwem. To powoduje, że w różnym stopniu podlegają trendom rynkowym. Niewielkie, ale komfortowe mieszkanie w centrum Warszawy czy Krakowa zawsze będzie perełką - trudno spodziewać się, by nadal szybko i mocno jego cena spadała. Inaczej jest w wypadku mieszkań w blokach z wielkiej płyty położonych na obrzeżach miasta - kto chce w nich zamieszkać może podjąć ryzyko i wstrzymać się jeszcze z zakupem.

Nie brakuje argumentów popierających strategię natychmiastowego zakupu mieszkania, jak i ją podważających. Przetoczmy najważniejsze za i przeciw, pamiętając dodatkowo, że i tak należy je przepuścić przez filtr osobistych oczekiwań i preferencji. Jeżeli np. deweloper w idealnej dla nas lokalizacji ma tylko jedno mieszkanie, to czekać nie bardzo jest na co. I odwrotnie, jeżeli chcemy kupić dość duże mieszkanie w nowym budownictwie i niekoniecznie w centrum, to zapewne nie musimy się jakoś nadzwyczajnie spieszyć.

Argumenty za natychmiastowym kupnem mieszkania:

Ceny, zdaniem wielu analityków, nawet jeżeli nie osiągnęły jeszcze dna, to są już w jego najbliższym sąsiedztwie. Deweloperzy działają na coraz mniejszych marżach. W Warszawie za budowę przeciętnego bloku trzeba zapłacić około 2,6 tys. zł za metr kwadratowy, do tego dochodzi cena za metr gruntu (od 800 zł do powiedzmy 2-3 tys. zł), koszty marketingu i promocji. To już bardzo blisko aktualnych wycen. A poniżej kosztów budowy zejść się nie da.

Tylko do końca roku można składać wnioski o kredyty hipoteczne z rządowymi dopłatami w ramach programu Rodzina na Swoim. Jeżeli chcemy zatem zaoszczędzić nawet do kilkadziesięciu tysięcy złotych, to musimy się pospieszyć.

Na rynku znajduje się bardzo duża oferta mieszkań. Deweloperzy hamują nowe inwestycje. Z rynku powoli, ale konsekwentnie znikają, najciekawsze oferty. Zaraz będzie ich jeszcze mniej.

Być może w globalnej gospodarce, mimo oznak recesji w Europie, najgorsze mamy już za sobą. Warunki kredytowania udzielane przez banki raczej się już nie pogorszą. Subtelne ożywienie pojawi się najpóźniej za kilka kwartałów i wtedy ceny mieszkań delikatnie ruszą do góry. A do tego czasu ich sprzedaż cały czas będzie trwać - nie będzie duża, ale najciekawsze oferty będą cały czas znikały z rynku.

Argumenty za tym, by się wstrzymać:

Banki tak drastycznie ograniczyły już kredytowanie rynku nieruchomości, że chętnych na zakup mieszkań jest niewielu w stosunku do istniejącej oferty. I nawet jeżeli nadejdzie ożywienie w gospodarce, które złagodzi podejście banków do finansowania zakupu nieruchomości, to nie zdarzy się to natychmiast. Popyt na mieszkania szybko nie wzrośnie, dalsze obniżki cen są zatem możliwe - choć być może nie tak duże, jak ostatnio.

Na rynku pojawiają się już i będą się pojawiać mieszkania, które deweloperzy budują już na działkach kupionych w czasach kryzysu (a więc tanio) i które są stawiane przez firmy budowlane rozpaczliwie poszukujące jakichkolwiek zleceń. W konsekwencji całkowite koszty budowy najnowszych mieszkań są mniejsze od kosztów poniesionych na budowę nieruchomości wzniesionych jeszcze całkiem niedawno. To otwiera pole do większej obniżki cen - deweloper może sprzedać taniej, a i tak zarobi.

Inwestycje w budownictwie można wstrzymać, ale nie wszystkie i nie na dowolnie długi czas. Spora część rozpoczętych budów przez deweloperów musi zostać dokończona, mimo niekorzystnych dla nich warunków rynkowych - zresztą do ich świadomości dotarł już fakt, że te szybko się nie zmienią. To powoduje, że oferta na rynku mieszkaniowym nawet jeżeli nie będzie dalej rosła, to na pewno nie będzie też drastycznie maleć. Podaż jeszcze długo będzie większa od popytu.

Polska gospodarka wchodzi w okres spowolnienia. To musi uderzyć w rynek nieruchomości. Ceny nawet jeżeli mocno nie spadną, to trudno przypuszczać by już ruszyły do góry. Z zakupem możemy jeszcze chwilę poczekać.

I na koniec jeszcze jedna uwaga. Rynek nieruchomości nie jest, delikatnie mówiąc, zaliczany do tych najbardziej dynamicznych. Zmiany zachodzą na nim bardziej w perspektywie miesięcy i kwartałów niż dni lub tygodni. Z tego powodu nie musimy decyzji o zakupie mieszkania podejmować pochopnie. Czasu na namysł nie brakuje - oczywiście w granicach rozsądku.

Więcej tekstów Marcina Kaczmarczyka na blogu mkaczmarczyk.blox.pl

Więcej o: