Dorosły, ale za młody na kredyt

Skończyłeś 18-21 lat, masz dowód osobisty, stałą pracę, płacisz podatki i liczysz na to, że kredyt pozwoli ci wystartować w dorosłe życie. Zapomnij. Dla wielu banków jesteś jeszcze za młody. Ale żaden ci tego nie powie wprost
>> Jak walczyć z kocią astmą

- Banki dyskryminują młodych, nic chcą dawać im kredytów. Nie silą się nawet na wytłumaczenie dlaczego - alarmuje czytelnik "Metra", 21-letni Robert z Krakowa. Na początku roku świeżo upieczony technik mechanik chciał wziąć pilny kredyt gotówkowy na 3 tys. zł.

- Myślałem, że jestem idealnym klientem. Mam 21 lat, pracuję od czterech lat na stałej umowie o pracę w firmie z 10-letnim stażem. Zarabiam na rękę 2 tys. zł, mieszkam z rodzicami, żadnych dzieci, długów ani złych historii w Biurze Informacji Kredytowej. Kiedyś brałem kredyt w Lukas Banku, ale dawno go spłaciłem - mówi.

Mimo wzorowych referencji większość banków działających w Polsce (Robert wymienia BPH, Citi Handlowy, BZ WBK, Eurobank, mBank, Bank Pekao SA, Getin Bank, AIG Bank, Millennium i Nordeę) odmówiła mu przyznania kredytu, nie podając powodu. - Zasłonili się tajemnicą bankową - relacjonuje czytelnik. Uważa, że przyczyną był jego zbyt młody wiek.

- Konsultantka jednego z banków powiedziała mi przez telefon "W tym momencie nie mamy dla pana oferty, ale zapraszam za trzy miesiące". A wtedy akurat kończę 22 lata - opowiada. Przedstawicielka innego banku po dłuższym nagabywaniu przyznała wprost, że jest za młody. Na szczęście wiek nie był przeszkodą w SKOK-u, Deutsche Banku i Lukas Banku. W tym ostatnim zaproponowali Robertowi nie tylko kredyt, lecz także kartę kredytową z 5-tys. limitem. Mimo to Robert czuje, że nie został potraktowany jak dorosły.

System młodych nie przepuszcza

Czy banki rzeczywiście ograniczają kredyty dla młodych? Dziennikarka "Metra" zadzwoniła do kilku infolinii. Podawała te same dane co Robert, dodając jedynie, że mieszka sama, wydaje 600 zł na czynsz i chce kredyt na 6-12 miesięcy.

Konsultantka Millennium: - Ma pani kredyt.

- A mój wiek jest w porządku?

- Rzeczywiście, jest pani na tyle młoda, że system może takiego wniosku nie przepuścić - przyznaje konsultantka, ale nie tłumaczy dlaczego. Oficjalnie rzecznik banku Wojciech Kaczorowski zaprzecza ograniczeniom z powodu młodego wieku. - By dostać kredyt, wystarczy skończyć 18 lat. Wiek nie jest kryterium wiarygodności.

W BPH nie dostajemy kredytu. Dlaczego? Pracownik: - Nie możemy podać przyczyny. Do Citi Handlowego nie musimy dzwonić, bo już na swojej stronie internetowej informuje, że jednym z warunków otrzymania kredytu jest ukończenie 21 lat.

Kredyt dają młodym mBank i Pekao SA. W tym ostatnim rata wynosi 302 zł. A wiek? - Mogłaby pani mieć problemy, gdyby była w starszym wieku - zdradza konsultantka.

Klient uświadomiony to potencjalny oszust

Banki mogą dowolnie odsyłać klientów z kwitkiem, nie podając przyczyny. - Prawo bankowe nie wymaga uzasadniania odmowy. Nie chodzi przecież o to, żeby udzielać klientom instrukcji, jak mają oszukać bank, czyli wskazywać braki, które potem zatają - uważa Norbert Jeziolowicz ze Związku Banków Polskich. Dodaje, że gdyby klientom mówić, co jest nie tak, to potem by się wykłócali.

Za bankami stoi Komisja Nadzoru Finansowego. Marta Chmielewska-Racławska z KNF przekonuje, że sytuacja każdego banku jest inna, każdy inaczej ocenia ryzyko i zdolność kredytową klienta.

Nie pomoże też Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, bo prawo nie pozwala na przymuszanie firm prywatnych do zawierania umów. - Mamy wolny rynek. Jednak naszym zdaniem kwestia uzasadniania odmownej decyzji powinna być określona, np. w zasadach dobrej praktyki, które są dobrowolną samoregulacją środowiska - podpowiada Agnieszka Majchrzak z UOKiK.

Rząd powinien wspomóc młodych gwarancjami

Mariusz Jałoszewski: Jak młody Polak ma się urządzić na swoim, skoro dla banku nie jest wiarygodny?

Dr Michał Macierzyński, ekonomista z serwisu Bankier.pl: - Będę bronił banków. One nie pożyczają swoich pieniędzy, tylko depozyty klientów. A kryzys spowodował, że jak ognia boją się złych kredytów. NBP podał, że co 10 pożyczona złotówka jest stracona. Półtora miliona osób nie spłaca kredytów, a ponad 100 tysięcy ma więcej niż 10 kredytów w różnych bankach.

Ale wcześniej banki nieźle na kredytach zarobiły, przynajmniej w Polsce. Może jednak powinny choć informować klientów, dlaczego odmawiają kredytu?

- Bank sam ustala, komu daje kredyt. Klient jest dla niego tylko statystyką. Bank patrzy na niego przez wskaźniki i cyfry. Nawet decyzji nie podejmuje człowiek, tylko komputer. A teraz banki przykręciły śrubę i wasz czytelnik jest poszkodowany przez system. Młodzi są bardziej ryzykownymi klientami. W kryzysie pierwsi tracą pracę, a potem dłużej jej szukają.

Czyli mogą liczyć tylko na siebie i na pomoc rodziców.

- Za granicą pewne rodzaje kredytów, np. na rozruch firm, gwarantuje dla młodych rząd. Nie ma jednak obowiązku życia na kredyt. Nasze apetyty zostały nadmiernie rozbudzone: kilka lat temu do kredytu potrzeba było dwóch żyrantów, dziś wystarczy tylko dowód. Ale przyznaję - w Polsce daje się kredyty tym, którzy ich mniej potrzebują, np. starszym i bardziej doświadczonym klientom. To chore. Jednak bez gwarancji rządowych dla młodych się nie obejdzie.

>> Metrowa tablica ogłoszeń <<
Czy lepiej, by banki dawały kredyt każdemu kto chce, pozwalając ludziom wpaść w pułapkę zadłużenia, czy też by restrykcyjnie oceniały klientów? Opowiedzcie o swoich przejściach z bankami: Napisz do nas: metro(at)agora.pl
Adopcje zwierząt