Polskie kredyty hipoteczne dwa razy droższe od europejskich

Nasze banki, udzielając kredytów hipotecznych, pobierają nawet dwa razy wyższe marże od stawek obowiązujących w Europie Zachodniej! - wynika z analizy "Gazety". Kiedy będziemy płacić mniej? Nieprędko.
Kredyty hipoteczne to dla banków żyła złota. Tylko w ubiegłym roku pożyczyliśmy pod hipotekę grubo ponad 40 mld zł. Trzy razy więcej, niż wyniósł dług zaciągnięty w formie kredytów gotówkowych, ratalnych i samochodowych razem wziętych. Z łącznej kwoty 230 mld zł naszego bankowego zadłużenia już prawie dwie trzecie przypada na pożyczki pod hipotekę.

Gdy bankowcy zacierają ręce z radości, inkasując setki milionów złotych w formie prowizji i odsetek, wielu kredytobiorców zastanawia się, skąd wziąć pieniądze na spłatę stale rosnących rat. W ciągu półtora roku oprocentowanie przeciętnego kredytu hipotecznego w złotych wzrosło z 5 do ponad 7 proc.!

Jeśli ktoś płacił na początku 2007 r. niecałe 1,5, tys. zł raty miesięcznie, dziś musi wysupłać już prawie 2 tys. zł. W lepszej sytuacji są posiadacze kredytów we franku szwajcarskim - tu wzrost rat amortyzuje spadek kursu szwajcarskiej waluty.

Między marżą a WIBOR-em

Bankowcy tłumaczą, że coraz wyższe raty to nie ich wina. Z powodu podwyżek stóp procentowych (Rada Polityki Pieniężnej podnosiła je już siedem razy) oraz kryzysu kredytowego wzrosła rynkowa stawka ceny pieniądza (tzw. wskaźniki WIBOR lub LIBOR), od której m.in. zależy oprocentowanie.

Rzeczywiście, przez ostatni rok WIBOR poszedł w górę z 4,5 do 6,5 proc., a LIBOR z 2,3 do 2,8 proc. Ale kredyty nie byłyby tak drogie, gdyby banki obniżyły własne marże doliczane do rynkowych stawek WIBOR lub LIBOR.

Z wyliczeń "Gazety" i portalu finansowego Comperia.pl wynika, że nasi bankowcy pobierają znacznie wyższe marże niż ich koledzy w Europie Zachodniej.

O ile średnia marża przy kredytach hipotecznych naliczana przez banki w państwach Unii Europejskiej wynosi obecnie 0,67 proc., to w Polsce - średnio 1,1 proc. A jeśli wziąć pod uwagę tylko kredyty w złotych - nawet 1,2-1,3 proc. Największy dystans dzieli polskie banki od niemieckich i francuskich. Tam średnia marża przy kredytach hipotecznych nie przekracza 0,35 proc.

Przy wysokich kwotach kredytów wyższa marża oznacza dla banku spory zarobek, a dla klienta znaczny koszt - nawet kilkanaście-kilkadziesiąt złotych na każdej miesięcznej racie.

Co prawda w ciągu ostatnich kilku lat nasze banki znacznie obniżyły własny narzut (jeszcze trzy lata temu średnia marża sięgała 2 proc.), ale mimo wszystko Polacy wciąż muszą płacić bankom znacznie wyższe wynagrodzenie niż mieszkańcy Zachodu.

Brunon Bartkiewicz, prezes ING Banku, tłumaczy, że to efekt skali: - Na Zachodzie kredyt hipoteczny ma prawie każdy, u nas popularność hipotek nie jest jeszcze tak duża. Mając wielokrotnie większy portfel kredytów, zachodnie banki mogą sobie pozwolić na pobieranie niższej marży - mówi prezes ING.

Według Bartkiewicza nasze banki muszą też zmierzyć się z wyższym ryzykiem. Mniej zarabiamy i kredyty stanowią większą część naszych dochodów. A banki wliczają to w swoje ryzyko.

Marże w górę, bo idą złe kredyty

Prezes ING uważa, że marże kredytowe pójdą w najbliższej przyszłości w górę. - Na fali boomu niektóre banki zbyt zapędziły się w obniżaniu marż i zapewne będą teraz korygować ich poziom - uważa Bartkiewicz.

Skąd ta prognoza? - Nadchodzi stopniowy wzrost liczby kredytów niespłacanych w terminie - mówi Andrzej Saniewski z amerykańskiej firmy AIG United Guaranty (zajmuje się ubezpieczaniem banków od ryzyka kredytowego). To oznacza, że udzielanie nowych kredytów stanie się dla banków bardziej ryzykowne.

Z niedawnych badań Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych (skupia banki i pośredników kredytowych) wynika, że już 10 proc. kredytobiorców przewiduje, iż w przyszłości może mieć kłopoty ze spłatą rat.

Są już pierwsze przykłady banków podwyższających swoje wynagrodzenie za udzielenie kredytu hipotecznego. Średnią marżę podniósł największy bank PKO BP (w 2007 r. udzielił co trzeciego kredytu hipotecznego). Marże nieznacznie wzrosły też np. w mBanku, Multibanku oraz w Polbanku. Są też odmienne przykłady - w DomBanku, Deutsche Banku i Nordei ostatnio narzut kredytowy stopniał.

Łukasz Bugaj z Comperia.pl ma nadzieję, że mniejszy apetyt klientów na kredyty hipoteczne (m.in. z powodu wzrostu oprocentowania) oraz rosnąca konkurencja sprawią, że poziom marż może dalej topnieć. - Na rynek wejdą przecież nowe instytucje finansowe, np. Alior Bank, Allianz Bank, HSBC. Coraz większą część rynku będą chcieli wykroić też dla siebie pośrednicy kredytowi. Konkurencja zrobi swoje - ma nadzieję Bugaj.