Gdańsk: Prawdziwa perełka architektury

Ulica Olszyńska. W starym, nieco zaniedbanym ogrodzie jaśnieje niedawno wyremontowana 100-letnia willa. Mieszkańcy odnowili ją zachowując oryginalne podziały okien i elegancką barwę tynku
- Jeszcze do niedawna dom wyglądał jak z horroru. Zwłaszcza w zimniejszych porach roku, kiedy gałęzie drzew są bezlistne, a elewacje - pozbawione w większości szarych tynków - straszyły wystającymi zębami cegieł - wspomina Izabela Sitz-Abramowicz, fotografka i pasjonatka miasta z Wolnego Forum Gdańsk. - Kilka dni temu przeżyłam szok: zamiast ruiny - pięknie wyremontowany dworek. To perełka naszego Fasada Foto Projekt 2.0.

Fasada Foto Projekt działa od wiosny. Przez kilka miesięcy jego pomysłodawcy - Iza i Tomasz Strug - fotografowali chaotycznie odnowione elewacje trójmiejskich budynków: jaskrawe tynki, plastikowe okna nijak mające się do oryginałów - rażące przykłady tego jak nie należy remontować. Zdjęcia zamieszczali na swoim forum, fotografie przysyłali też forowicze.

Niedawno ruszyła druga odsłona projektu - tym razem Iza i Tomek szukają mądrze odnowionych domów. Willa przy ul. Olszyńskiej to pierwszy taki pozytywny przykład.

- Przed wojną mieszkał tu niemiecki właściciel pobliskiego tartaku, sąsiednie domki zamieszkiwali jego pracownicy - opowiada pan Lucjan Knitter, emerytowany prawnik, najdłużej mieszkający w olszyńskiej willi. - Na parterze były pokoje dla służby i wielka kuchnia, w piwnicy kotłownia, WC, wszystkie instalacje. Do dziś zachowały się zdobione drewniane stropy w mieszkaniach i zabytkowe drzwi z pięknie kutą klamką. Przez 50 lat dom niszczał. Kiedy powstała wspólnota mieszkaniowa, zrobiliśmy remont dachu, w tym roku zaś elewacje.

Choć na razie tutejsza wspólnota (cztery rodziny emerytów) ze względu na koszty odrestaurowała tylko fasadę południową i zachodnią - efekt i tak robi wrażenie. - Renowację przeprowadzono z głową i pod nadzorem konserwatorskim. Nie obłożono budynku styropianem, nie pomalowano na papuzie kolory. Zadbano o zachowanie charakteru willi, o detale - komentuje Tomasz Strug. - Dbałość o detal jest tak wielka, że nad wejściem zawisła oryginalna, znaleziona na strychu latarenka.

- Koszty są ogromne, a wciąż czeka nas remont pozostałych elewacji i piwnic. Miasto powinno też zrobić tu kanalizację, bo wciąż mamy tylko szambo - wzdycha pan Lucjan. - Dom jest piękny, ale pod względem finansowym to studnia bez dna.

- Jeśli willa jest ciekawa pod względem architektonicznym, albo mieszkał w niej ktoś sławny, wspólnota może starać się o wpis budynku do rejestru zabytków. Należy w naszym urzędzie złożyć wniosek, opisać i udokumentować historię domu, wskazać na jego szczególne walory - mówi Marian Kwapiński, wojewódzki konserwator zabytków. - Procedura trwa około trzech miesięcy, ale warto poczekać. Właściciele budynku uznanego za zabytek mogą starać się o dotacje na remonty - z Urzędu Miasta i z Ministerstwa Kultury.

Polecamy - Tropiciele fasadowych koszmarów