Dopłaty pewne jak w banku

Nie zabraknie pieniędzy na dopłaty do kredytów mieszkaniowych w ramach programu "Rodzina na swoim" - zapewnił w środę "Gazetę" wiceminister infrastruktury Piotr Styczeń
Według portalu Money.pl istnieje ryzyko, że program okaże się niewypałem. Jednak nie dlatego, że na kredyty z budżetową dopłatą nie ma chętnych. Wręcz przeciwnie szybko rośnie ich popularność. Dzięki dopłacie (mniej więcej połowy odsetek przez osiem lat spłaty) takie kredyty, choć złotowe, mogą być tańsze od kredytów we frankach szwajcarskich. Problem w tym, czy nie zabraknie pieniędzy na te dopłaty.

Źródłem ich finansowania jest zasilany przez budżet specjalny fundusz przy Banku Gospodarstwa (BGK). W tym roku dysponuje on kwotą, która - według tego banku - wystarczy na dopłaty do niespełna 18 tys. kredytów o łącznej wartości 2,2 mld zł.

Money.pl zwraca jednak uwagę, że w tym roku liczba udzielanych kredytów z dopłatą może rosnąć lawinowo, gdyż banki mocno przykręciły śrubę z kredytami we frankach. Np. w styczniu banki uczestniczące w programie udzieliły 669 kredytów z dopłatą, a w lutym - już 1319. Gdyby przybywało ich w podobnym tempie (a jest to możliwe, gdyż do programu przystąpiły kolejne banki), to już po dwóch miesiącach, wyczerpią się całe zarezerwowane na ten rok fundusze.

Wiceminister infrastruktury Piotr Styczeń bagatelizuje ten problem. W rozmowie z "Gazetą" przypomniał, że w ustawie przewidziano rozwiązanie gwarantujące programowi płynność finansową. Z chwilą, gdy Fundusz Dopłat jest pusty, uruchamiana jest rezerwa budżetowa. W grę wchodzi też taka sytuacja, że dopłaty sfinansuje BGK z własnych środków, a budżet zwróci mu te pieniądze z odsetkami "równymi kosztowi pozyskania przez BGK tej kwoty".

Nie dla każdego dopłata

Pomoc państwa jest obwarowana ograniczeniami. Np. nie dostaną dopłaty osoby samotne, jeśli nie wychowują dziecka. Trzeba też spełnić ustawowe kryteria dotyczące ceny (kosztów budowy) i powierzchni mieszkania bądź domu. Szczególnie to pierwsze kryterium przez długi czas eliminowało te aglomeracje, w których popyt na mieszkania jest największy. W tym roku może się to zmienić, bo Sejm złagodził kryterium kosztowe, a zbiegło się to ze spadkiem cen mieszkań. W efekcie tych, które można kupić za kredyt z dopłatą jest coraz więcej. Ponadto ci którzy mieli za niską zdolność kredytową, obecnie mogą ją poprawić, korzystając ze wsparcia np. rodziców czy rodzeństwa;

le kosztuje kredyt z dopłatą?

Pomoc państwa polega na spłacaniu przez osiem lat mniej więcej połowy odsetek. Precyzyjnie rzecz ujmując, rząd finansuje połowę odsetek liczonych według tzw. stopy referencyjnej, a tę stanowi stawka trzymiesięcznego WIBOR (to oprocentowanie, po którym banki skłonne są pożyczać sobie pieniądze) powiększona o 2 pkt proc. W pierwszym kwartale 2009 r. stopa referencyjna wynosi 8,64 proc.

Załóżmy, że pożyczamy 300 tys. na 30 lat, a oprocentowanie kredytu wynosi 6,81 proc. Od tej kwoty zostaną obliczone odsetki według owej stopy referencyjnej. A połowa z nich to właśnie ta dopłata wynosząca w tym przypadku ok. 1080 zł - pomniejszy pierwszą ratę spłaty obliczoną według normalnego oprocentowania. Karol Wilczko z serwisu finansowego Comperia.pl wylicza, że w efekcie zapłacimy nie 1957, ale 1183 zł.

Gdybyśmy zaciągnęli identyczny kredyt, ale we frankach na mniej więcej 3,4 proc., to biorąc pod uwagę obecny kurs tej waluty względem złotego, wysokość pierwszej raty wynosiłaby 1420 zł.

Oczywiście trzeba porównać warunki kredytowe w poszczególnych bankach. Od ich marży zależy bowiem wysokość raty spłaty kredytu. W praktyce mogą się one różnić nawet o kilkaset złotych. Ponadto korzyści z dopłat będą zależały od tego, jaki przyjmiemy wariant spłaty - w ratach równych (użyty w naszym przykładzie) czy malejących. W tym pierwszym przypadku budżet dopłaci więcej odsetek.

Kalkulator hipoteczny Komisji Nadzoru Finansowego