Nielegalna nadbudowa zdopingowała magistrat

Gratuluję pomysłowości tym, którzy budują bez pozwoleń - pisał w naszej ?Gazecie" jeden z krakowskich inwestorów, którego sąsiad zdecydował się prowadzić budowę szybciej, bo nielegalnie. Zawstydzony magistrat zareagował natychmiast.
Przypomnijmy zamieszczony u nas list Janusza Markiewicza. Pisze w nim, że już od trzech i pół roku bezskutecznie stara się o pozwolenia na wykonanie nadbudowy swojej kamienicy przy ul. Karmelickiej. Ale w środę...

- Tuż po publikacji mojego listu zaproszono mnie na rozmowę do wydziału architektury. Kiedy zapytałem, dlaczego wcześniej nikt do mnie nie zadzwonił, usłyszałem, że nie mieli numeru telefonu. Okazuje się, że jego zdobycie to jednak nie problem. Do tego urzędniczka, która prowadziła moją sprawę, jest na dwumiesięcznym urlopie. Wygląda na to, że moje problemy się kończą! - cieszy się Markiewicz.

Swój list do "Gazety" Markiewicz napisał po naszym wtorkowym artykule o trwającej od prawie roku rozbudowie sąsiedniej kamienicy przy ul. Karmelickiej 9. Jej właścicielem jest Ryszard Mól, o którym napisaliśmy w "Gazecie" po tym, jak wyszło na jaw, że prowadzone przez niego prace to całkowita samowola. Mól cieszy się nie od wczoraj: koszty kar wliczył w biznesplan. I tak się opłaca.

Prace związane z nadbudową dwóch nowych kondygnacji w poddaszu kamienicy przy Karmelickiej 9 trwają już od sierpnia ubiegłego roku. Wcześniej nikt jednak nie zdawał sobie sprawy z tego, co dzieje się na poddaszu. Konserwator wkroczył dopiero wtedy, kiedy na dachu było widać coraz większą gromadę beztroskich robotników. Ku jego zdziwieniu okazało się, że budowa jest już na ukończeniu. A właściciel budynku nie czuje się winny.

- Uzyskanie potrzebnych pozwoleń i tak ciągnęłoby się latami. Procedury urzędowe w Krakowie ciągną się w nieskończoność. Nie obwiniam o to urzędników i inspektorów. Oni zarabiają grosze, a każdego dnia zasypywani są nowymi sprawami. Taki system nie może działać sprawnie - ocenia dobitnie Mól. - Inwestycja jest dobrze przygotowana, a wszelkie normy budowlane spełnione. Uznałem, że nie warto czekać - wyznaje szczerze właściciel i dodaje, że wszelkie kwestie związane z ewentualnymi konsekwencjami finansowymi i prawnymi wpisał w koszty inwestycji!

- To najbardziej arogancki przypadek samowoli budowlanej w Krakowie, jaki pamiętam - komentuje sprawę wojewódzki konserwator zabytków i zastanawia się nad wyjściem z sytuacji. Według Małgorzaty Boryczko, szefowej PINB, dopiero szczegółowa analiza wyjaśni, czy zgodnie z obowiązującym prawem budowlanym można będzie mówić o legalizacji budowy, czy też wydany zostanie nakaz rozbiórki. To drugie rozwiązanie może jednak okazać się trudne do wyegzekwowania.

- Gdyby udało się zareagować wcześniej, można by powstrzymać budowę. A tak, jeżeli nawet zaleci się jej rozbiórkę, to z pewnością czeka nas żmudna procedura odwoławcza - żali się konserwator.

Przypadek Móla wstrząsnął Januszem Markiewiczem. - Obie sprawy są podobne, ale to pan Mól kończy inwestycję, a ja nadal czekam na wydanie pozwolenia - pożalił się "Gazecie". W opublikowanym przez nas liście gratuluje właścicielowi kamienicy przy Karmelickiej 9 "rozsądku, determinacji i odwagi", której jemu zabrakło...

Czy zatem w Krakowie opłaca się budować nielegalnie?

- Droga na skróty jest w tym przypadku naganna. Problemem jest jednak egzekwowanie prawa, które w takich sytuacjach często okazuje się za słabe - ocenia prof. Andrzej Wyżykowski, główny architekt miasta. Ale przyznaje, że proces zdobywania pozwoleń jest bardzo czasochłonny. - Widzę miejsce na korekty. Na pewno trzeba jak najszybciej usprawnić wewnętrzny przepływ informacji - dodaje.

Jak oceniasz postępowanie właściciela kamienicy przy Karmelickiej 9?