Kościół jak dacza

Księża znaleźli sposób na drogie ceny materiałów. Budują drewniane kościoły tzw. metodą kanadyjską, w której do tej pory powstawały głównie domki letniskowe


Rosnące ceny materiałów budowlanych i robocizny to dziś prawdziwa zmora polskich budowniczych, także księży, którzy stawiają nowe kościoły. Z tego powodu do końca roku w Polsce powstanie sześć nowych świątyń, zamiast planowanych 19.

Żeby ratować sytuację, księża porzucają drogi cement, cegły i beton na rzecz drewna, co może obniżyć koszty budowy nawet dwukrotnie.

Ks. Roman Michalski, proboszcz parafii św. Ojca Pio w Zamościu koło Bydgoszczy, właśnie zakończył budowę pierwszego w Polsce kościoła metodą kanadyjską. - Jesteśmy świadkami rewolucji w budownictwie sakralnym - mówi. O podobnych konstrukcjach myślą już kolejni księża, m.in. w diecezji rzeszowskiej i łomżyńskiej.

Metoda kanadyjska polega na budowaniu całej konstrukcji - od szkieletu, po ściany i stropy - z drewna. W Polsce do tej pory stawiano tak głównie domki letniskowe. Tymczasem w Stanach Zjednoczonych tak została zbudowana ponad połowa kościołów. Dlaczego więc u nas tak nie robić? - pomyślał ks. Michalski, kiedy dwa lata temu zobaczył, jak jeden z jego parafian budował w ten sposób dom. - Zrobiłem szybkie rachunki i od razu wiedziałem, że to może być strzał w dziesiątkę - mówi.

Potem do swojego pomysłu przekonał biskupa oraz podpisał umowę z architektem na projekt i znalazł doradcę od takiego budowania. I to byli jedyni fachowcy, którym musiał zapłacić. - Taki kościół buduje się bardzo prosto i właściwie nie potrzeba zatrudniać budowlańców. Wszystko wykonaliśmy sami z parafianami - mówi ksiądz.

Na dodatek poszło bardzo szybko i zamiast w cztery lata, kościół powstał w dwa.

Ma 110 miejsc siedzących i 150-160 miejsc stojących. Koszty eksploatacji budowli też są dużo niższe. - Gdy w ostatnią zimę ściany i dach już były gotowe, przy 30-stopniowym mrozie, w środku było powyżej zera. I to bez jakiegokolwiek ogrzewania - mówi ksiądz.