Mniej domów jednorodzinnych. Więcej mieszkań w blokach

W tym roku wyraźnie zmalała aktywność inwestorów indywidualnych budujących domy jednorodzinne. Najbliższe miesiące pokażą, czy zapał do budowania zaczną tracić firmy deweloperskie. Tymczasem kupcy handlujący materiałami budowlanymi zachowują się tak, jakby na rynku nic złego się nie działo
W niedawnych targach budowlanych Grupy Polskie Składy Budowlane (PSB) udział wzięła rekordowa liczba wystawców - 270 producentów wyrobów budowlanych i ponad 340 firm kupieckich będących akcjonariuszami Grupy PSB. Jej członek zarządu i dyrektor marketingu Mirosław Lubarski poinformował, że zawartych zostało przeszło 7,5 tys. kontraktów o łącznej wartości 234 mln zł. Jest to wynik o blisko jedną czwartą lepszy od ubiegłorocznego. Tak dużego wzrostu wartości zawartych kontraktów nie da się wytłumaczyć wyłącznie rosnącymi cenami.

Dodajmy, że targi, które po raz dziesiąty odbyły się w Kielcach, są nietypowe, gdyż wstęp na nie mają tylko firmy kupieckie z Grupy PSB oraz współpracujący z nią producenci materiałów. Na tych targach nie ma więc publiczności. Jest to po prostu miejsce do robienia interesów.

Zdaniem Lubarskiego kwietniowe targi w Kielcach są swego rodzaju "barometrem budowlanej wiosny". - Zawarte kontrakty i zapisane w nich warunki, zwłaszcza ceny, pozwalają z dużą dozą sprawdzalności prognozować sytuację na rynku materiałów budowlanych w drugim kwartale, a nawet w całym nadchodzącym sezonie budowlanym - mówi Lubarski. I dodaje, że "analiza zawartych podczas targów umów pozwala na w miarę optymistyczne oceny".

Jednak najnowsze dane GUS dotyczące sytuacji w budownictwie mieszkaniowym mogą niepokoić. W pierwszym kwartale inwestorzy indywidualni zaczęli budowę ok. 14,9 tys. mieszkań (głównie domów jednorodzinnych). To wynik o jedną dziesiątą gorszy niż w analogicznym okresie przed rokiem. Z drugiej strony z danych GUS wynika, że w marcu inwestorzy wzięli się ostro do roboty, bo zaczętych budów było trzykrotnie więcej niż miesiąc wcześniej.

Niestety, gorzej wygląda sytuacja z pozwoleniami na budowę. Po trzech miesiącach GUS odnotował 6-proc. spadek. Przy czym wzrost aktywności inwestorów indywidualnych w marcu był dużo słabszy niż przed rokiem (pozwoleń było wówczas o 12 proc. więcej).

Analityk rynku nieruchomości portalu RynekPierwotny.com Jarosław Jędrzyński ocenia, że mogą to być pierwsze symptomy hamowania koniunktury w budownictwie mieszkaniowym spowodowane pogarszającą się dostępnością kredytów.

Na pierwszy rzut oka tego hamowania nie widać jednak w budownictwie wielorodzinnym. W pierwszym kwartale firmy deweloperskie zaczęły budowę przeszło 15,2 tys. mieszkań, co jest wynikiem o blisko 15 proc. lepszym od ubiegłorocznego. Ponadto o blisko 19 proc. wzrosła liczba mieszkań, na budowę których deweloperzy uzyskali pozwolenia. Może więc na nich liczą producenci i kupcy.

Grzegorz Kurowski z portalu RynekPierwotny.com zwraca jednak uwagę, że w pozwoleniach na budowę widać wyraźną tendencję spadkową już od września ubiegłego roku, kiedy to ten parametr osiągnął swoje trzyletnie apogeum. - To z kolei może być zwiastunem uzasadnionego spadku apetytu deweloperów na nowe inwestycje - komentuje Kurowski.

Nie zgadza się on z opinią, że to przede wszystkim wchodząca w życie 29 kwietnia ustawa deweloperska wymusiła na deweloperach pośpiech we wprowadzaniu nowych inwestycji, tak by te nie objęły nowe uciążliwe przepisy. Wyjaśnijmy, że w przypadku inwestycji zaczętych po 29 kwietnia firmom nie będzie wolno przyjmować wpłat bezpośrednio od klientów. Będą one trafiały na zamknięty lub otwarty rachunek powierniczy w banku. Ustawa ochroni w ten sposób wpłaty osób kupujących mieszkania będące w budowie. Jednak deweloperzy obawiają się, że część z nich banki mogą odprawić z kwitkiem.

Kurowski twierdzi, że marcowy skokowy wzrost liczby rozpoczętych nowych mieszkań to zjawisko od kilku lat powtarzalne. Jednak w tym roku tak duża aktywność deweloperska może dziwić w sytuacji spadku dostępności kredytów mieszkaniowych. W dodatku w największych aglomeracjach mamy do czynienia z nadpodażą mieszkań, która powoduje, że ich ceny wciąż się obsuwają. W ubiegłym roku wydawało się, że deweloperzy zaczęli ograniczać podaż. Niewykluczone, że gdyby nie ustawa deweloperska, liczba nowych inwestycji byłaby dużo mniejsza. Najbliższe miesiące pokażą, czy deweloperzy stracą chęci do zaczynania kolejnych, czy nie. - Banki już od pewnego czasu niespecjalnie garną się do finansowania produkcji kolejnych tysięcy mieszkań "na magazyn", zapewne z prostej troski o depozyty własnych klientów - przyznaje Kurowski.

Więcej o: