Tak mieszkaliśmy - lata 90-te XX wieku

Po dekadzie walki o wolność, dekadzie upadku - nastała dekada KAPITALIZMU! Wolny rynek, wolność gospodarcza, swobodny dostęp do dóbr sprawiły, iż w naszych mieszkaniach było absolutnie wszystko! Style zupełnie wymieszane, a każdy po prostu urządzał wnętrza jak mu się podobało i na co go było stać. Pierwszy raz od dawna. Trudno określić tą dekadę jednoznacznie, ale mimo wszystko spróbujmy!

Ten straszny kapitalizm

Na samym początku, nie do końca było wiadomo jak to ma działać. Nagle gospodarka centralnie sterowana stała się tworem pozbawionym kierowania, ale za to bez żadnej instrukcji jak to się robi. Twórcom którzy nie wyjechali w poprzedniej dekadzie brakowało doświadczenia oraz zaplecza technologicznego (które było zacofane względem zachodu). Twórcy i biznesmeni, nie wiedzieli też jak sobie radzić z marketingiem i co konkretnie ludziom zaproponować. Początek lat 90-tych wykorzystały natomiast zagraniczne koncerny i wkroczyły do Polski. Zachodnie meble i przedmioty były kolorowe, bardziej kojarzące się z luksusem, choć nadal były gorszej jakości niż te sprzedawane na zachodzie. Pomimo tego, inwestorzy zagraniczni "wyłapali" polskich specjalistów i zaczęło się dziać.

Trochę historii

Jest 1990 rok. Polskie meblarstwo odżywa. Na razie jednak, głównie na eksport. Powstają firmy takie jak Vox czy Comforty. Nowe przedsiębiorstwa inwestują w zdolnych młodych projektantów, między innymi w Aleksandra Kuczmę i Tomasza Augustyniaka. Podobny kierunek obiera firma Amica, producent sprzętu AGD. Nagle się okazuje, że forma urządzeń AGD jest równie ważna jak niezawodność i energooszczędność. W 1995 roku do współpracy, Amica zaprasza projektanta Tomasza Rudkiewicza. Z kolei Bronisław Wolanin zaczyna pracę dla firmy produkującej naczynia z kamionki w Bolesławcu. Jego trud i praca wpływają na odświeżenie marki i wprowadza naczynia na światowe salony.

Tapety

Skoro rys historyczny mamy za sobą, to zastanówmy się jak wyglądało życie przeciętnego Polaka! Praktycznie każdy akapit można by było zacząć od słowa: DUŻO. Przedsiębiorczy rodacy ruszyli na zachód po towary wszelkiej maści nie wiedząc do końca, co się klientom spodoba. Skutkiem czego, wybór wszelkiego rodzaju tapet był po prostu ogromny. I wszystko schodziło. Nawet najbardziej pstrokate wzory i kolory. Po smutnym czasie lat 80-tych, kolorowy miszmasz był jak odtrutka dla ludzkich umysłów.

Budowa

Choć przemysł budowlany nadal miewał duże problemy z dostarczaniem materiałów budowlanych, to jednak mocno się ożywił. Zaczęły też powstawać pierwsze wspólnotowe osiedla budowane przez prywatnych deweloperów. A, co było budowlanym hitem? Bez wątpienia skosy! O ile, nie dziwiły one w domach jednorodzinnych, o tyle w blokach była to niewątpliwa nowość. Nie da się zliczyć mieszkań które powstały w tamtym czasie w miejscu gdzie miała być pierwotnie suszarnia bądź wózkownia, umiejscowiona tuż pod dachem ze skosami.

Kolory na ścianach, na meblach, na wszystkim!

Im bardziej kolor był sztuczny i plastikowy, tym lepiej! Farby do ściana były sprzedawane w pełnej gamie barw. Zielone, niebieskie czy pomarańczowe ściany straszyły i biły po oczach w zestawieniu z pstrokatymi dywanami z motywem roślinnym. Dywany były oczywiście w odcieniach brązu i czerwieni.

Stare przyzwyczajenie - kafelki

Od lat 60-tych kafelki w łazience były synonimem luksusu. Nie inaczej było również w latach 90-tych. Lecz wtedy, można było udać się za granicę po naprawdę eleganckie materiały. Wielu Polaków z tego korzystało i jechali prywatnie albo zamawiali w ofertach coraz liczniejszych sklepów. Szybko, kafelki znajdowały się w co drugiej łazience. A czyszczenie fug stało się udręką kolejnych pokoleń.

Meble z płyty wiórowej

W końcu można było sobie pozwolić na nieco więcej mebli! Nie trzeba było stać w kolejkach. Wystarczyło mieć odpowiednią ilość gotówki i już. Meble szybko były uzupełniane w domach, po poprzedniej "biednej"dekadzie. Meble z płyty wiórowej były nie dość że tanie w produkcji, to również łatwe w obróbce. Dzięki czemu, można było z nich "wycinać" różne wzory. Wymodelowane na obrabiarce płyty, pakowało się w kartony, a w domu składało niczym meble z IKEI. Niestety. Większość konstrukcji z tamtych czasów bardzo źle zniosło proces starzenia. I obecnie straszą zniszczonym wykończeniem bądź po prostu nie pasują.

Fototapety

Wydaje się, że fototapety rządzą we wnętrzach od niedawna? Duży błąd! Fototapety były domeną właśnie lat 90-tych. Każdy żyjący w tamtych czasach, albo sam miał albo posiadał znajomego który własnie w ten sposób starał się ozdobić mieszkanie. Rezultaty nie były spektakularne. Wybierano najczęściej widoki z wysp tropikalnych albo delikatne wodospady, co miało dodawać przestrzeni w ciasnych mieszkaniach. To właśnie te "nienaturalne" pejzaże miały przybliżać Polakom takie krainy jak Tajlandia, Hawaje czy wyspy na Pacyfiku. Niestety, wykonanie samych fototapet, wołało o pomstę do nieba. Bardzo słaba jakość samego materiału oraz rozdzielczość druku nie dawały uczucia komfortu.

Boazeria

Niezmiennie od poprzedniej dekady w przedpokojach rządziła boazeria. Ale tym razem, było oczywiście trochę inaczej. W latach 90-tych impregnowano sosnowe drewno w ciemniejszych odcieniach, dzięki czemu normą były ciemne przedpokoje. A gdyby, dodać do tego również, iż te pomieszczenia znajdowały się najgłębiej w mieszkaniach, to rządziły w nich ciemności. Stąd też pomysł doświetlania tych powierzchni kinkietami.

Więcej o: