Zielone taryfy energetyczne. Jak to u nas wygląda?

Teoretycznie klienci chcieliby kupować zieloną energię. W praktyce tego nie robią. Wybór takich taryf jest bardzo mały, a i pochodzenie ekoprądu może budzić wątpliwości.
W Niemczech klienci firm energetycznych mogą wybierać spośród kilkunastu taryf ekologicznych. W wielu przypadkach zielony prąd jest tańszy niż ten tradycyjny. U nas sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Klienci indywidualni wyboru nie mają. Na rynku ekotaryfa jest tylko jedna.

Eko-rodzynek od Taurona

"Produkt ekologiczny" dostarcza Tauron. Koncern chwali się, że cały prąd dostarczany w ramach tej taryfy ma pokrycie w zielonych certyfikatach, co może udowodnić odpowiednim dokumentem. A inni producenci? Zieloną energię oferują także PGE i Enea. Ale tylko dla przedsiębiorstw. Klienci biznesowi mogą wybierać, jaki będzie udział ekologicznej energii w ich taryfie. Opcje są trzy: 25, 50 i 100%.

Uboga oferta polskich producentów energii może zaskakiwać. W badaniu przeprowadzonym na Śląsku przez wspomnianego Taurona, aż 30 proc. ankietowanych uznało, że wybierałoby produkty ekologiczne, nawet gdyby były droższe. Sporo, jednak w Niemczech odsetek ten jest dwa razy wyższy.

Ile kosztuje zielony prąd?

Przekonanie klientów o tym, że ekoprąd jest droższy nie powinno dziwić. Produkcja energii ze źródeł odnawialnych jest rzeczywiście bardziej kosztowna niż w przypadku surowców kopalnych. I chociaż ceny są coraz niższe, to jednak wciąż jeszcze nie są konkurencyjne w porównaniu z prądem produkowanym z węgla. Przykładowo, wyprodukowanie 1 MWh prądu przy użyciu technologii solarnych jest 1,5 raza droższe niż przy użyciu węgla.

Pytanie, czy za zieloną energię płynącą z gniazdka także trzeba zapłacić tak dużo? Otóż - nie. Cena prądu w propozycji Tauronu nie odbiega od tego, ile muszą zapłacić korzystający z innych taryf. Kilowatogodzina kosztuje około 27 groszy. Opłacalność zmiany zależy więc od tego, ile do tej pory płacili klienci. W niektórych przypadkach zmiana może być nawet korzystna cenowo.

Udział prądu w prądzie

Wyjaśnieniem tego zjawiska może być sposób funkcjonowania rynku energii. Z faktu, że producent deklaruje, że jego prąd jest zielony nie wynika bowiem, że rzeczywiście klienci będą odbierali z gniazdka energię ekologiczną. Producent może zadeklarować jedynie, że ma pokrycie na zakup 100 proc. sprzedawanej energii ze źródeł odnawialnych. W specjalnych certyfikatach.

Nie musi więc produkować prądu z OZE. Wystarczy, że w ramach systemu Gwarancji Pochodzenia RECs kupi od innego producenta odpowiednią ilość ekologicznej energii lub wręcz jedynie certyfikatów. Prąd nie musi nawet pochodzić z Polski, a z dowolnego innego kraju funkcjonującego w ramach systemu. Może być zielony tylko na papierze.

Taryfy zielonkawe

W ten sposób można także stworzyć taryfę "zielonkawą", w której OZE będą miały spory udział, jednak część energii nadal pochodzić będzie ze źródeł tradycyjnych. Na tym nie koniec. Ekologiczny prąd wcale nie musi pochodzić z farm wiatrowych, farm solarnych czy elektrowni wodnych. Wystarczy, że będzie generowany w ramach tzw. współspalania czyli mieszania węgla i biomasy w tradycyjnych elektrowniach. Taka energia uzyska certyfikat, jednak dla purystów będzie co najwyżej substytutem tej prawdziwie zielonej.

Nie-zielone także zielone

Z drugiej strony przeciętny klient wcale nie musi zmieniać taryfy na ekologiczną, żeby korzystać z prądu bardziej przyjaznego dla środowiska. W 2012 roku łączny udział takiego prądu w całości energii produkowanej w Polsce przekroczył wymagany przez unię poziom 10,4 proc. Od 2013 roku limit jest jeszcze wyższy i wynosi 12 proc.

W praktyce oznacza to, że co dziesiąta kilowatogodzina wykorzystywana w Polsce ma pokrycie w ekologicznych świadectwach pochodzenia energii. Jest więc przynajmniej lekko zazieleniona. Co dla wielu jest poziomem wystarczającym.

#
Inetersuje Cię zakup nowego mieszkania? Przejrzyj oferty deweloperów na Domiporta.pl

Chcesz kupić dom od dewelopera? Sprawdź ogłoszenia

Planujesz budowę domu i chcesz kupić działkę? Odwiedź Domiporta.pl

Więcej o:
Komentarze (3)
Zielone taryfy energetyczne. Jak to u nas wygląda?
Zaloguj się
  • Gość: szarak666

    Oceniono 1 raz 1

    wystarczy nawet ta jedna oferta tauronu,zeby ludzie sie przekonali

  • madonnarocka

    Oceniono 1 raz 1

    nie wiem co mam do tego feminizm czy wegetarianizm, ale nawet jakbym miala doplaca to wybiore taka oferte! polacy patrza tylko na swoj czubek nosa a dzieci beda oddychac smola!

  • myszka253

    Oceniono 1 raz 1

    Zadzwnili do mnie z propozycja wybralam Tauron. (chciałam w enerdze ale nie mieli takie ofertyj) W tauronie cena pradu jest taka sama jak normalnego, brak zbednych papierów i oblsuga przez internet. akurat ekologia nic mnie nie kosztuje w tym wypadku. I nie jestem veganką ani feministką :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX