Inteligentne miasta już tu są

Nie potrzeba budować ich od podstaw. Inteligentne miasta to sprytne rozwiązania wdrażane w już istniejących aglomeracjach. Oto kilka przykładów.
Jednym z czołowych przykładów miasta inteligentnego jest Masdar City budowane od fundamentów na pustyni w okolicy Abu Zabi. Całość ma stanąć metr nad dotychczasową powierzchnią gruntu, samochody spalinowe mają być zabronione, a ruch odbywać się ma w specjalnie zbudowanych tunelach. 50 tys. mieszkańców pobierać ma energię ze słońca i używać tylko energooszczędnych urządzeń. Brzmi nieźle, prawda?

Problem w tym, że jest to projekt zupełnie pozbawiony racjonalności ekonomicznej (koszt budowy to - na razie - 22 mld dol.), możliwy do realizacji jedynie w kraju takim, jak Zjednoczone Emiraty Arabskie. Co potwierdzają specjaliści. Bjarke Ingels, duński architekt zwraca uwagę, że w Masdar City cała infrastruktura będzie potrojona, a elektryczne, samobieżne samochody to w większości innych miejsc na świecie po prostu mrzonka. Co nie znaczy, że jest nią sama idea inteligentnych miast.

T-City: sprawdza się częściowo

Miasta które wykorzystują rozwiązania inteligentne są całkiem niedaleko. Na przykład nad jeziorem Bodeńskim w Niemczech. W 2007 roku Deutche Telekom rozpoczęło w mieście Friedriechshafen projekt T-City. Cel: poprawa życia mieszkańców przez wykorzystanie nowoczesnych technologii.

Kosztem kilkudziesięciu milionów euro zbudowano sieci szerokopasmowe i mobilne. Wdrożono 31 projektów. W ramach jednego z nich lekarze z większej Konstancji, zajmujący się rakiem piersi, zamiast dojeżdżać mogą łączyć się z miejscowym szpitalem za pomocą internetu. Na ekranach oglądają radiogramy oszczędzają czas i pieniądz swoje oraz pacjentów. Inne to system alarmowy dla służb ratunkowych oparty o technologie mobilne lub bezpłatna aplikacja dla turystów wędrujących po okolicznych szlakach.

Nie wszystkie projekty się udały. Wiele padło ze względu na sceptycyzm tradycyjnie nastawionych mieszkańców Szwabii pytających: po co zmieniać coś, co działa jak należy?

Singapur: woda i transport

Nie wszędzie jednak działa. Są takie miejsca, gdzie adaptacja do nowych warunków jest jedynym sposobem na przetrwanie. Należy do nich Singapur. Miasto od lat należy do najbardziej innowacyjnych w Azji. W 2011 roku w rankingu Siemensa zostało uznane najbardziej zielonym miastem na tym kontynencie. Władze Singapuru dbają o zrównoważony rozwój nie dlatego, że taka jest moda, ale dlatego, że muszą.

Miasto położone jest na niewielkich skrawkach ziemi, a jednocześnie boryka się z brakiem wody (słodkiej). To dlatego państwowa agencja zbudowała 17 rezerwuarów, w których gromadzona jest zużyta woda. Po przefiltrowaniu trafia z powrotem do kranów. W ten sposób Singapur pozyskuje jedną trzecią wody pitnej.

Także transport był poważnym problemem miasta. Jeszcze dziesięć lat temu prawie 5 mln ludzi stało w korkach. Ekonomiści ostrzegali, że Singapur traci z tego powodu nawet do 3 mld dolarów rocznie. Od 2009 roku w mieście działa system zarządzania ruchem, który zbiera dane o korkach, a kierowcom wyznacza najdogodniejsze trasy objazdów. Za płatne autostrady, autobusy, taksówki, metro i zakupy płacić można natomiast specjalną kartą (20 mln transakcji dziennie).

Karty dla każdego i do wszystkiego

Karty takie, jak w Singapurze to najbardziej rozpowszechniony sposób poprawy efektywności działania miasta. Wiele aglomeracji brytyjskich stosuje rozwiązania, za pomocą których można płacić za przejazdy, kupować bilety do muzeów czy teatrów, wypożyczać książki czy chodzić na fitness. W Southampton taką kartą można nawet płacić za posiłki w szkołach (co ma tę zaletę, że nie da się rozróżnić tych dzieci, które korzystają z dofinansowania i tych, którym za jedzenie płacą rodzice).

Nieco dalej idą Koreańczycy. Także oni rozpowszechniają wśród mieszkańców stosowne karty. Jednak oprócz standardowych funkcji te stosowane w Seuli czy Busan mają jeszcze jedno zadanie: ograniczać marnotrawstwo jedzenia (którego koszty szacowane są na 10 mld funtów rocznie).

Korea: mniej śmieci, niższe opłaty

Do niedawna mieszkańcy Korei musieli po prostu kupować specjalnie oznaczone torby. Wyrzucanie śmieci w innych było zabronione. W ten sposób, teoretycznie, płacono dokładnie za tyle śmieci, ile wyprodukowano. Ponieważ jednak marnotrawstwo było coraz większe, potrzebne były nowe rozwiązania.

Teraz w miastach ustawiane są nowe kosze na śmieci - zaprojektowane przez firmę telekomunikacyjną. Wyposażone są w specjalny identyfikator, dzięki czemu łączą się z posiadanymi przez ludzi kartami za każdym razem, gdy ci wyrzucają śmieci. Dodatkowo śmieci są automatycznie ważone. Opłata naliczana jest automatycznie, obciążając kartę kredytową wyrzucającego. Warto dodać, że bez karty śmietnika otworzyć się nie da. Koreańczycy chcą w ten sposób zmniejszyć liczbę wyrzucanych śmieci o 20 proc.

Tuluza: parking ze smartfona

Tak jak Singapur, europejskie miasta borykają się z problemem korków i braku miejsc do parkowania. Rozwiązują go na różne sposoby. Władze francuskiej Tuluzy wdrożyły system, który pozwala wyszukać miejsce parkingowe za pomocą aplikacji na smartfona.

System korzysta z doświadczeń branży kosmicznej - to, co sprawdziło się podczas lądowania na Marsie na pewno da sobie radę w czasie parkowania w garażu podziemnym. 3 tysiące czujników rozlokowanych w centrum miasta przekazuje więc informacje do serwera. Stamtąd trafiają do kierowców. Całość jest na tyle precyzyjna, że odróżnia auta osobowe od ciężarowych, a nawet podjeżdżające na moment śmieciarki.

Ułatwienie wyszukiwania miejsca parkingowego to wbrew pozorom nie tylko wygoda dla kierowców, ale też korzyść dla całego miasta. We Francji dziesięć procent kierowców w danym momencie szukających miejsca do parkowania generuje aż 60 proc. zanieczyszczeń. Tracą na tym łącznie 700 mln godzin, spalając paliwa za prawie 700 mln euro.

#
Chcesz kupić mieszkanie od dewelopera? Odwiedź Domiporta.pl

Szukasz mieszkania z rynku wtórnego? Sprawdź nasze ogłoszenia

Więcej o: