Student szuka mieszkania...za granicą

Wielkimi krokami zbliża się nowy rok akademicki. Wśród polskich studentów zapanowała istna gorączka mieszkaniowa. Jednak nie tylko w Polsce sierpień i wrzesień to miesiące wytężonej pracy dla agencji nieruchomości oraz portali ogłoszeniowych. Przyjrzyjmy się, jak wygląda wynajem w innych krajach.
Studiujący w największych miastach Polski mają w czym wybierać. W serwisach mieszkaniowych roi się od ogłoszeń, z których wiele przeznaczonych jest właśnie dla studentów. Wynajmujący prześcigają się w ich atrakcyjności, starając się przekonać potencjalnych najemców. Przyglądając się polskim realiom, warto jednak zadać sobie pytanie: jak wygląda wynajem w Europie i na świecie? Jak na tym tle wypada Polska? Czy rosnące wymagania są reakcją na warunki życia rówieśników w innych państwach? Okazuje się, że co kraj, to obyczaj i warunki mieszkaniowe potrafią drastycznie się różnić w zależności od standardów, a nawet kultury danego kraju.

W poszukiwaniu współlokatora

Niezależnie od szerokości geograficznej, problem współlokatorów zawsze był kwestią drażliwą. Ewentualne konflikty i spory znacząco obniżają jakość życia we wspólnym mieszkaniu. Wiedzą o tym doskonale studenci w Wielkiej Brytanii i dlatego tam najbardziej popularne jest szukanie mieszkania wraz ze znajomymi poznanymi na przykład w akademiku. Metodą stosowaną przede wszystkich przez studentów wyjeżdżających na stypendia zagraniczne, jest szukanie mieszkania po przyjeździe do danego kraju. Tacy studenci przeglądają strony internetowe oraz portale społecznościowe, a następnie umawiają się z poszukującymi lokatora. Niejednokrotnie wiąże się to z udziałem w "mini castingu". Sztuką jest więc "wpaść w oko" przyszłym współlokatorom. Problemu tego nie ma w przypadku akademików - w Europie Zachodniej na popularności zyskał model kilku jednoosobowych pokoi skupionych w tzw. flats posiadających wspólną łazienkę i kuchnię.

Żarówki za 10 funtów

Podczas gdy polscy studenci pośredników unikają jak ognia, w Wielkiej Brytanii trudno się bez nich obejść. Szukanie mieszkania polega więc na odwiedzeniu agencji i sprecyzowaniu swoich wymagań. Korzystanie z usług biur pośrednictwa stało się tak popularne, że wiele z nich obsługuje wyłącznie studentów. Taka usługa nie jest jednak tania - w mniejszych miastach, jak na przykład w nadmorskim Southampton, to koszt około 50 do 100 funtów na osobę, jednak w Londynie trzeba liczyć się z wydatkiem nawet pięć razy wyższym! Kiedy już znajdziemy idealne mieszkanie, czeka nas opłacenie kaucji (równowartość czynszu za 1 lub 2 miesiące). Jej odzyskanie nie jest łatwe, bowiem bardzo często to właśnie pośrednik jest odpowiedzialny za sprawdzenie poczynionych szkód. Mieszkający w Wielkiej Brytanii przyznają, że zdarzają się przypadki, gdy muszą zwrócić pieniądze za spalone żarówki. I to - bagatela - po 10 funtów za sztukę.

Ale to nie koniec przygód na angielskim rynku nieruchomości. Aby wynająć mieszkanie, każdy lokator musi posiadać gwaranta - osobę, która od co najmniej 3 lat mieszka na Wyspach i w razie niewywiązania się z umowy zobowiązuje się zapłacić zaległą należność. Na skutek wielu problemów i zażaleń na Wyspach powstały więc organizacje studentów prawa wspierające kolegów w potrzebie, tak zwane housing clinics.

Co kraj, to obyczaj

Jeżeli chcemy uniknąć problemów z pośrednikami, warto wybrać się do Chin. Wynajmując tam mieszkanie, nie musimy martwić się o dodatkowe koszty związane z pracą agenta nieruchomości, pokrywa je bowiem właściciel mieszkania. Jednak i w Państwie Środka przy wynajmie dostaniemy po kieszeni. Bardzo często "na dzień dobry" musimy zapłacić z góry za kilka miesięcy najmu.

Chiny to zresztą bardzo ciekawy kraj. To, co dla nas jest skrajnym kiczem, tam okazuje się hitem. Zasada jest prosta - wszystko musi błyszczeć i świecić. Ulubionymi kolorami są czerwony i złoty. Ten pierwszy ponoć przynosi szczęście, dlatego tak często gości w chińskich mieszkaniach. To jednak nie koniec mieszkaniowych paradoksów z Dalekiego Wschodu. W kraju, gdzie symbolem piękna jest nieskazitelnie biała skóra, ze świecą możemy szukać mieszkania z balkonem. Chińczycy ich nie lubią i nie widzą większego sensu w ich posiadaniu. A oto kolejna zła wiadomość, tym razem dla fanów wypieków. Mieszkanie z piekarnikiem to naprawdę rzadkość. Zamiast niego możemy jednak liczyć na klimatyzator albo najnowszą plazmę.

Klimatyzator jest także obowiązkowym wyposażeniem hiszpańskich mieszkań, czego nie można powiedzieć o kaloryferach. Wynajmujący mieszkania mogą najczęściej liczyć tylko na przenośne farelki. W Finlandii obowiązkowym wyposażeniem kampusu są z kolei sauny. Wszystko, podobnie jak w Polsce, zależy jednak od standardów. W angielskich domach, zazwyczaj wyposażonych w różnorodne sprzęty - od suszarek na ubrania po mikrofalówki i roboty kuchenne - coraz rzadziej można znaleźć pralki. Anglicy wolą bowiem udać się do pralni, które znajdują się tuż za rogiem.

Kwestia mebli w wynajmowanym mieszkaniu jest różnie rozpatrywana. W Anglii i Hiszpanii trudno wyobrazić sobie najem pustego mieszkania. Jednak nie jest to problemem w Niemczech. Tam popularny jest wynajem nieumeblowanych mieszkań i własna aranżacja wnętrza. W tym celu Niemcy wybierają się na wyprzedaże oraz bazarki. Podobnie jest w Belgii - tam nawet pokoje w akademikach urządzają studenci, często przywożąc meble ze sobą.

Za granicę z grubym portfelem

I oto nadchodzi najbardziej drażliwa kwestia, czyli opłata za mieszkanie. Podobnie jak w Polsce, za granicą kwoty także potrafią znacząco się różnić w zależności od lokalizacji. Najdroższe miasta to z pewnością Londyn oraz Monachium, Frankfurt, Barcelona oraz Madryt, a także Rzym. Za dwuosobowe studio w Londynie trzeba zapłacić około 1000 funtów za miesiąc. W mniejszych miejscowościach koszt wynajmu to około 260 - 330 funtów miesięcznie na osobę. Ceny w Hiszpanii są nieco bardziej przyjazne. W Sewilli koszt miesięcznego najmu to mniej więcej 150 - 250 euro, natomiast w nadmorskim Alicante to około 220 euro. Z kolei niemieckie ceny mogą przytłoczyć. Za kawalerkę, dość popularną w niemieckich warunkach formę wynajmu, zapłacimy około 365 euro za miesiąc. Akademik jest o 100 euro tańszy.

Akademik to bardzo wygodne wyjście. Niemal w całej Europie Zachodniej pokoje w domach studenckich są jednoosobowe, nierzadko z łazienką. Komfort mieszkania jest więc dużo wyższy, ale i ceny nie najniższe. Za pokój z łazienką w Southampton zapłacimy około 110 funtów za tydzień (wraz z opłatami za media). Ceny pokoi w domach studenckich są wysokie, ale często w koszt wliczone są obiady oraz bilety autobusowe. Jednak chętnych jest tak wielu, że w Wielkiej Brytanii uznano, że prawo do miejsca w domu studenckim mają tylko studenci I roku i przebywający na stypendiach zagranicznych. Na II roku studiów trzeba samemu zatroszczyć się o lokum. W zupełnie innych warunkach żyją studenci w Chinach. Tam w pokojach mieszka po 4-5 osób, często do 25 roku życia. Za mieszkanie dwupokojowe zapłacimy z kolei około 3000 juanów (ok. 1500 zł), a nawet 45000 juanów (ok. 2300 zł).

Sprawdź oferty wynajmu mieszkań w całej Polsce na Domiporta.pl

Sprawdź oferty wynajmu domów w całej Polsce na Domiporta.pl

Sprawdź oferty wynajmu pokoi w całej Polsce na Domiporta.pl

Więcej o: