Rozbudowa czy przeprowadzka - łatwo nie będzie

Kiedy pojawia się potrzeba powiększenia powierzchni mieszkalnej, pojawia się też dylemat. Co wybrać: rozbudowę domu i mitręgę biurokratyczną czy zamianę na większy i walkę z rynkiem?
Za mały dom to spory problem. Jego powiększenie - nie mniejszy. Kto stoi przed koniecznością powiększenia przestrzeni mieszkalnej, ma do wyboru dwie opcje. Może sprzedać dotychczasową nieruchomość i kupić nową, większą. Może też posiadany dom rozbudować.

Rozbudowa za 125 tys. zł

Rozbudowa kosztuje. Według architekta Mariusza Jaworskiego z firmy Archipelag szacunkowy koszt to około 2,5 tys. zł za m2 gotowego obiektu. - Dokładne ceny oblicza się na podstawie konkretnych wymagań i planów inwestora, a także w oparciu o rodzaj używanych materiałów budowlanych - mówi Jaworski.

Warto zaopatrzyć się w kosztorys - dzięki niemu inwestor pozna autentyczny i rzetelny koszt zmian wprowadzanych w budynku. Zdarzają się sytuacje, że budowa nowego domu jest bardziej opłacalna niż rozbudowa istniejącego obiektu.

Jeśli przyjąć za wyznacznik kwotę średnią, rozbudowa domu o powierzchni 100 m2 o dodatkowe 50 m2 kosztować będzie około 125 tys zł. Może więc bardzie opłaca się sprzedać dotychczasową nieruchomość i kupić nową?

Zamiana z dużą dopłatą

Taka operacja może być jeszcze droższa. Jak wynika z danych serwisu Domiporta.pl za m2 mieszkania w krakowskiej dzielnicy Wola Duchacka trzeba dać 4,7 tys. zł. Przy sprzedaży nieruchomości o powierzchni 100 m2 w cenie rynkowej (czyli 470 tys. zł), trzeba by dołożyć kolejnych 235 tys. zł, żeby kupić w sąsiedztwie dom większy o 50 m2.

Chcesz kupić mieszkanie w Krakowie? Zobacz oferty na Domiporta.pl

Chyba, że w grę wchodzi przeprowadzka do innej dzielnicy. W krakowskiej Nowej Hucie przeciętna cena m2 to tylko 3,4 tys. zł. Co oznacza, że bez ponoszenia dużych, dodatkowych kosztów można zamienić dom o powierzchni 100 m2 w tej pierwszej dzielnicy na ponad 130 m2 w drugiej. Dodatkowe nakłady wyniosą wówczas jedynie 75 tys. zł.

Podobne różnice występują w innych miastach. W Poznaniu m2 domu na Grunwaldzie to koszt 4,7 tys. zł. W Krzesinach tylko 3,2 tys. zł.

Sprawdź oferty sprzedaży domów w Poznaniu na Domiporta.pl

Cztery miesiące na sprzedaż, minus rabat

Ale uwaga: sprzedaż i kupno nieruchomości to nie jest taka prosta sprawa. Trzeba liczyć się z dodatkowymi wydatkami na wpisy do księgi wieczystej czy prowizję dla agenta. To nie jedyne dodatkowe koszty. Według firmy Home Broker, żeby w ogóle doszło do transakcji, sprzedający muszą zgodzić się na obniżkę ceny przeciętnie o ponad 6 proc. A to w przypadku domu dobrych kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Trzeba też pamiętać o tym, że sama sprzedaż trwa. Według Home Brokera przeciętny czas oczekiwania na transakcję wynosił w grudniu 2012 roku aż 130 dni. To ponad cztery miesiące. Nie ma jednak żadnej gwarancji, że uda się sprzedać dom w takim właśnie czasie.

Rozbudowa zależna od biurokracji

Również rozbudowa zajmuje sporo czasu. Ile konkretnie? Architekt Mariusz Jaworski zwraca uwagę na to, że czas prowadzenia prac budowlanych zależy w głównej mierze od możliwości finansowych inwestora oraz od rodzaju zastosowanej technologii. Im taniej, tym dłużej. - Nie bez znaczenia jest również czas oczekiwania na dokumentację niezbędną do rozpoczęcia prac - dodaje architekt.

Rozbudowujący dom musi spełnić podobne warunki, jak przy stawianiu nowego budynku. - Niezbędne jest sprawdzenie ustaleń z planu miejscowego lub, w razie jego braku, wystąpienie o wydanie warunków zabudowy - wyjaśnia Jaworski. Gdy nie ma dokumentacji powykonawczej lub projektu technicznego rozbudowywanego budynku, trzeba zrobić inwentaryzację. A jeśli dom jest w złym stanie - ekspertyzę techniczną.

- Warunkiem rozpoczęcia rozbudowy jest posiadanie uprawomocnionego pozwolenia na budowę. - mówi Mariusz Jaworski. Na siedem dni przed rozpoczęciem prac, należy zgłosić w Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego planowany termin rozpoczęcia prac budowlanych. Obowiązkiem inwestora jest także zatrudnienie kierownika budowy, który w pierwszej kolejności powinien umieścić w widocznym miejscu tablicę budowy oraz rozpocząć prowadzenie dziennika budowy. Słowem - sporo zachodu i czasu do stracenia.

Formalności mogą być prostsze

Są jednak prostsze sposoby. Jeśli ktoś zdecyduje się na rozbudowę, może wykorzystać już istniejące części budynku. Jak informuje Mariusz Jaworski, najprościej jest zaadaptować poddasze nieużytkowe. Wówczas żadne ciężkie prace budowlane nie będą potrzebne.

Ale uwaga: - Rozbudowując poddasze, należy sprawdzić konstrukcję stropu i więźby dachowej, doprowadzić instalację elektryczną, zamontować odpowiednią ilość okien oraz ewentualnie dokonać przeprojektowania schodów - radzi architekt. Słowem - łatwo nie będzie. Niezależnie od wybranej drogi.

#
Planujesz budowę domu? Zobacz gotowe projekty

Więcej o:
Komentarze (3)
Rozbudowa czy przeprowadzka - łatwo nie będzie
Zaloguj się
  • Gość: tomasz

    Oceniono 4 razy 0

    Decydując się na rozbudowę domu, można wpędzić siebie w zawał. Mnóstwo pseudofachowców, co jeden to lepszy. Najpierw naciągają inwestora na droższe systemy, rozbiórki. Mówią, że poprzedni fachowiec wszystko zniszczył i trzeba wszystko robić od nowa, a on gwarantuje 200 lat bezawaryjności. I tak w kółko. Lepiej poszukać gotowy dom/mieszkanie wybudowany przez dewelopera mającego co najmniej 20 lat doświadczenia. Koniecznie poczytać opinie w internecie.

  • Gość: gutek

    Oceniono 1 raz -1

    w "zawał" to można się wpędzić podczas rozmowy z architektem (nie wiem, kto wymyślił tekst, że "po projekt należy iść do architekta" - no ale człowiek mądry jest jak zwykle po szkodzie).
    najpierw mówi, że wszystko można załatwić, wszystko może zrobić a po kilku tygodniach (najprawdopodobniej po wizycie i rozmowie z projektantem konstruktorem i innych uzgodnieniach z pozostałymi projektantami od instalacji) zaczyna zmieniać zdanie np. że będzie podciąg, że będzie słup, krótszy balkon, inny kocioł, gdzie indziej komin... potem narzeka na problemy w urzędzie miasta przy załatwianiu pozwolenia na budowę (a to że pani w urzędzie się go czepia, a to że trzeba coś tam zmienić lub donieść a tak na prawdę przepisów nie zna bo co chwilę co innego gada i sam miesza - jestem dociekliwy więc sam wiele rzeczy sprawdzałem w przepisach np. prawo budowlane czy warunki techniczne, pytałem się w urzędzie w wydziale architektury tam gdzie pozwolenie się dostaje na budowę)... można wymieniać tak bez liku.
    KONIECZNIE SPRAWDZAJCIE czy projektant z którym rozmawiacie o przyszłej przebudowie lub budowie posiada uprawnienia budowlane np. architektoniczne lub konstrukcyjno-budowlane w przeciwnym wypadku będziecie mieli do czynienia tak jak ja miałem z absolwentem, który biega po podpisy - nie dość, że więcej zapłaciłem za tzw. projekt to jeszcze było w nim pełno błędów (bo "architekt" się jeszcze uczył - na moich niestety pieniadzach a swoich błędach do których się nie chciał do końca przyznać - zwalał winę na kierownika budowy, że czytać rysunku nie potrafi (gość w wieku prawie 50 lat - inżynier budowlany) i że to on odpowiada za to żeby wszystko dobrze pobudować a projekt to jest robiony tylko pod urząd żeby pozwolenie odpowiednie dostać) i potem wszystko "wyszło" na budowie - cały projekt architektoniczny był do bani, dobrze, że konstrukcja - projekt budowlany i instalacje były okej bo jak by tam było źle to kaplica totalna.
    oj ci architekci...każdy z nich po architekturze nazywa siebie "architektem". co to za czasy!! kiedyś trzeba było mieć jakiś staż, uprawnienia żeby mieć firmę i ludziom coś oferować a dzisiaj... jeden madrzejszy od drugiego...i do tego te cuda powymyślane, które nie dosć, że kosztują to jeszcze są tak na prawdę niepraktyczne (papier wszystko przyjmuje, ale trzeba też pamiętać o mozliwościach finansowych tego co zleca projekt, konsultować a nie uprawiać swoje niespełnione "wizje")...wiele rzeczy, materiałów trzeba było zmieniać na budowie bo były bardzo drogie i wręcz "wyszukane" i mi nie pasowały - nie były ze mną uzgadniane np. drewno na tarasie, kiedy ja chciałem płytki (glazurę) i o tym mówiłem od początku, jakieś drewno na elewacji, którego nie chciałem (jakaś moda teraz taka panuje czy co? i wszędzie to "automatycznie" malują? bo tak jest dobrze???)...
    "... ekspertyzę techniczną..." - za to też zapłaciłem podwójnie u architekta... a tak na prawdę to ekspertyzy techniczne może wykonywać jak sie potem okazało uprawniony budowlaniec (więc przepłaciłem, bo człowiek nie miał dostatecznej wiedzy i dał się naciagnać).
    jak to wszędzie trzeba uważać a nie ślepo wierzyć w banialuki i hasełka którymi go częstuja i otumaniaja.
    jak to się mówi - teraz mam nauczkę na przyszłość, niestety sporo mnie to kasy i wysiłku kosztowało.

  • Gość: KrAKUS

    Oceniono 6 razy -2

    Nie lepiej po prostu poszukać nowego mieszkania? JEstem z Krakowa, znalazłem ostatnio sensowne podsumowanie, co, gdzie i jak: http://nieruchomosci.malopolska24.pl/2013/03/dom-od-dewelopera-czyli-alternatywa-dla-krakowskiego-mieszkania/

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX