Wynajem po studencku

Mówią, że nie palą i nie mają zwierząt, a na spotkania przychodzą z rodzicami. Studenci, którzy szukają mieszkań na najbliższy rok akademicki, muszą się postarać, aby zdobyć zaufanie wynajmujących i klucze do ich lokum.
- Po tym jak kilka razy usłyszałam w słuchawce "studentom nie wynajmuję", przedstawiam się jako osoba pracująca, która studiuje zaocznie, chociaż w rzeczywistości jest odwrotnie. Studiuję dziennie, a dorabiam w weekendy. Tym sposobem obejrzałam już trzy mieszkania, ale na razie żadne mi się nie podobało - mówi Ala, 22-letnia studentka z Warszawy, która szuka 2-pokojowego lokum z koleżanką. - Na czynsz dają mi rodzice, ale taka gwarancja to za mało dla właścicieli. Wolą osoby pracujące - tłumaczy swoje kłamstwo.

Jeśli dwupokojowe - to do 40 m kw.

- Najczęściej studenci poszukują właśnie dwupokojowych mieszkań z oddzielną kuchnią o niedużym metrażu, około 40 m kw. Duży popyt jest także na mieszkania trzypokojowe również z oddzielną kuchnią. Mieszkania dwu i trzy pokojowe stanowią najtańsze rozwiązanie dla studentów, dzięki temu, że koszty dzielą na kilka osób. Szukając mieszkania w stolicy studenci muszą liczyć się z wydatkiem od 1800 zł do 2200 zł za dwa pokoje, a z czynszem od 2400 do 2800 zł za trzy pokoje - mówi Jerzy Węglarz z Home Broker. Sami studenci wolą czynsz maksymalnie do 2 tys. zł. Ile jest takich mieszkań na rynku? Aktualnie w Warszawie to 9,9 tys., w Krakowie - ok. 4,2 tys., we Wrocławiu - blisko 2,7 tys. a w Łodzi - prawie 1,6 tys. i w Poznaniu - 2,4 tys. - wynika z danych serwisu Domiporta.pl.

Najemca wynajmuje po raz pierwszy? Boi się studenta

Niestety w tych tysiącach znajdują się najemcy, którzy mają opory w podpisywaniu umów ze studentami. - Wystawiłam mieszkanie do wynajmu tydzień temu i dziennie dzwoni kilku studentów. Mam ładnie położone mieszkanie na Mokotowie i wolałabym wynająć osobom pracującym. Chciałabym mieć cichych lokatorów i regularne wpływy za czynsz - mówi pani Klaudia, która chce wynająć 2-pokojowe mieszkanie.

Studenci mają pod górkę - przyznają analitycy rynku. - Częstym utrudnieniem jest przeświadczenie, że student jest ciężkim lokatorem. Wynajmujący obawiają się częstych imprez, a w związku z tym uszkodzeń, wizyt policji, pogorszenia relacji z sąsiadami. Rzadziej boją się opóźnień z opłatami, bo wiedzą że studenci dostają środki od rodziców. Często też się zdarza, że to rodzice opłacają rachunki - mówi Jerzy Węglarz z Home Broker. Niechętnie na studentów patrzą też właściciele, którzy wynajmują po raz pierwszy. - A jeśli do tego mają w mieszkaniu nowy sprzęt RTV AGD, to student ma nikłe szanse na taki lokal - dodaje Jerzy Węglarz.

Z rodzicami albo pracującym rodzeństwem

Nic dziwnego, że studenci, podobnie jak Ala, kombinują podczas "castingów", które organizują właściciele mieszkań. Co robią? Do wynajmu angażują rodziców albo starsze i pracujące rodzeństwo. - Znalazłam już dwa mieszkania z pomocą rodziny. Raz szukała mi mama, a raz starszy brat. Na rozmowie rodzice przyznawali, że to dla mnie i dwóch koleżanek, ale brali na siebie umowę- mówi Agnieszka, która co roku zmienia lokum, bo zrywa umowę na czas wakacji.

- Pod żadnym pozorem nie można dać się podejść. Nigdy, ale to przenigdy nie przyznałem się, że palę. Robię to tylko na balkonie, a wynajmujący nie mają zaufania do palących - mówi Krzysztof, który wynajmuje razem z dziewczyną. - Oprócz tego przez telefon nie polecam przyznawać się do posiadania zwierząt. Pierwsze zrobiłem dobre wrażenie, a potem przyznałem się, że mamy z dziewczyną chomika - dodaje.

Drobne triki działają. Właściciele mieszkań twardo odmawiają jednak licznym grupom studentów. - Najbardziej odpowiada im stan: jedna osoba do jednego pokoju. Czasem zgadzają się na 3-4 lokatorów w 2-pokojowych mieszkaniach - mówi Jerzy Węglarz z Home Broker. Tu musi zadziałać studencki dar przekonywania.



Sprawdź oferty wynajmu mieszkań na domiporta.pl

Więcej o: