Rozpiętość cen za mieszkania w małych i dużych miastach Polski

Rekordy cenowe nieruchomości biją stolice województw. Rozpiętość między stawkami w małych miastach, a tymi na największych rynkach może sięgnąć nawet 200 procent. Najtańsze mieszkania znajdują się we wschodniej części Polski, na Mazurach i w województwie lubuskim. Najdroższe oczywiście w Warszawie i Krakowie.
Średnio różnice stawek z mniejszych miast, a tymi z metropolii wynoszą około 100 procent. W stolicy Dolnego Śląska przeciętna cena mieszkania z rynku wtórnego to aktualnie w WGN około 6100 zł, tymczasem średnia dla całego województwa dolnośląskiego wynosi 3000. Przepaść cenowa jest widoczna nawet w porównaniu do średniej wielkości miast. Przykładowo w Wałbrzychu za mieszkanie 60 m.kw. w budynku z 1990 roku musimy zapłacić 2500 zł za metr kwadratowy. W Świdnicy 54 - metrowe mieszkanie, zlokalizowane blisko centrum kosztuje niecałe 3000 za metr kwadratowy, a nie jest ono najtańsze.

Podobne dysproporcje cenowe między stolicą województwa, a prowincją spotykamy we wszystkich pozostałych regionach. Największe znajdują się tam, gdzie miasta wojewódzkie to duże aglomeracje i rozwinięty rynek. Średnio za lokal używany w Krakowie trzeba zapłacić ok. 6600 - 6800 od metra, dla porównania stawki z Tarnowa, który ma sto tysięcy mieszkańców wynoszą tylko około 3200 zł. W miejscowości Chrzanów czy Libiąż przeciętne mieszkanie kupimy za 3000 za m kwadratowy.

W Gdańsku średnia cena mieszkania w WGN w ostatnim miesiącu wynosiła 6000 zł a w Kwidzynie jest to już tylko 2500, w Słupsku ceny są o połowę niższe niż w stolicy regionu i wynoszą około 3200 zł za metr kwadratowy.

Analizując stawki z Polski lokalnej widzimy, że różnice między małymi miastami w różnych częściach kraju są zazwyczaj niewielkie. W województwie podkarpackim, ceny w mniejszych miastach oscylują wokół 3000 - 3200 zł za metr. Tyle kosztuje na przykład jedno z mieszkań wystawionych na sprzedaż w Łańcucie -60 km od Rzeszowa. W Suwałkach, w województwie podlaskim średnie ceny z ostatniego miesiąca wynosiły 2850 zł od metra.

Nieznacznie tańsze mieszkania możemy natomiast znaleźć na Warmii i Mazurach. Przeciętne stawki w Ełku to 2500 zł od metra, choć nie brak ofert i za 2000 zł.

W skali całego kraju, jednym z najtańszych województw jest z pewnością województwo lubuskie. Średnia cenowa dla całego regionu wynosi zaledwie 2800 zł za metr kwadratowy. Warto dodać, że nawet dwie stolice województwa zaskakują bardzo niskimi cenami. W Zielonej Górze mieszkania z rynku wtórnego wystawione na sprzedaż w WGN musimy średnio zapłacić ok. 3500 zł za metr, w Gorzowie Wielkopolskim jest jeszcze taniej. Wśród stolic województw podobnie niskie stawki spotykamy w Bydgoszczy - 3300 zł i Łodzi 3500.

Z takiego zestawienia wynika, że na polskim rynku mieszkaniowym mamy "dwa światy" cenowe, które dzieli ogromna przepaść. W jednym z nich są największe miasta w kraju, tj.: Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań, Trójmiasto, Katowice gdzie stawki za mieszkania z rynku wtórnego zaczynają się od 5000 zł a sięgają nawet 9 tysięcy. W drugim pozostała część kraju, gdzie przeciętne ceny wynoszą około 2700 - 3000 zł. Do tej drugiej części zaliczyć możemy też większość stolic regionów, oprócz wyżej wymienionych największych miast. Stawki są tutaj wprawdzie wyższe od tych w małych miastach, ale są dużo niższe od cen z największych metropolii Dla przykładu, w Olsztynie czy Białymstoku średnio za metr kwadratowy trzeba zapłacić 4300 zł, w Opolu jest to 4200 zł, w Szczecinie 4160.

Wydaje się, że ta przepaść między kilkoma dużymi rynkami, a resztą kraju jest związana z ogólnie zauważalnymi tendencjami zarówno gospodarczymi, jak i demograficznymi. Potwierdzają one, że kilka największych miast niejako 'wchłania' Polskę powiatową. Tutaj w poszukiwaniu pracy i perspektyw przenoszą się mieszkańcy mniejszych miast i miasteczek. To tutaj też w obawie przed mniejszymi rynkami inwestują deweloperzy.

#



Chcesz kupić dom? Odwiedź Domiporta.pl

Szukasz mieszkania? Sprawdź nasze ogłoszenia



Więcej o:
Komentarze (3)
Rozpiętość cen za mieszkania w małych i dużych miastach Polski
Zaloguj się
  • Pola Moroz

    0

    Rozpiętość rzeczywiście ogromna 200%! Dla mnie to kolejny powód żeby mieszkać na prowincji. Zresztą tańsze mieszkanie, to mniejszy kłopot z kredytem, o który i tak trudno.

  • 2_ala

    Oceniono 5 razy -5

    No ale jak się okazuje można go dostać. Ja już kończę załatwiać formalności w skoku chmielewskiego więc mam nadzieję, że święta spędzę już na swoim

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX