Ważne, że niepowtarzalne

Mogą być maleńkie lub ogromne. Ważne, że są niepowtarzalne. Oto nieruchomości, które w największych miastach Polski są klasą samą dla siebie.
Wbrew pozorom luksus nie jest niepowtarzalny. Przeciwnie, po przejrzeniu kilkunastu ofert "prestiżowych" apartamentów można odnieść wrażenie, że jest dość nijaki. Prawdziwie wyjątkowe nieruchomości muszą mieć choć jedną cechę, która wyróżnia je na tle całej reszty. Z reguły są drogie, choć nie zawsze. Zwykle są estetyczne, jednak bywają koszmarne. Zawsze są jednak "jakieś".

- W procesie poszukiwania najodpowiedniejszego miejsca do zamieszkania kierujemy się bardzo wieloma przesłankami. - mówi Agnieszka Grotkowska, Dyrektor ds. projektów specjalnych Domiporta.pl - Często o wyborze decyduje przede wszystkim zasobność portfela. Ponieważ zakup nieruchomości z samej swej natury wiąże się z dużym wydatkiem, każdy stara się maksymalnie zbliżyć do swojego ideału. Nie zawsze można pozwolić sobie na luksus w pełnym wydaniu, ale czasami zastąpić go można oryginalnością rozwiązania, bardziej prestiżową lokalizacją, czy ciekawym projektem architektonicznym. - dodaje dyrektor Domiporta.pl

Tylko jedna wieża

Najłatwiej o niepowtarzalność, gdy podobnej inwestycji w mieście nie ma. Dobrym przykładem jest wrocławska wieża Sky Tower. Bez względu na walory architektoniczne czy opinie o tym, jak wpisuje się w panoramę miasta, wysokościowiec jest jedynym takim budynkiem we Wrocławiu. Ma 212 metrów wysokości i widać go z odległej o prawie 100 km Biskupiej Kopy.

I zapewne dlatego (choć także z powodu wysokiego standardu) za mieszkanie w tym wieżowcu trzeba zapłacić tak dużo. Liczący 101 m2 lokal na 29. piętrze oferowany jest za 1,26 mln zł. Kto chce być niepowtarzalny i widoczny z daleka - ma okazję.

Bo proces został przegrany

Inaczej niż we Wrocławiu, w Warszawie wysokich budynków jest sporo. Także tam jednak można kupić mieszkanie w wieżowcu, który wzbudza kontrowersje, a więc jest w pewien sposób niepowtarzalny. Może nie pod względem wizualnym, bo Złota 44 powstała według projektu architekta Daniela Libeskinda i uważana jest za budynek udany - ale ze względu na ciągnące się przez kilka lat procesy sądowe.

Budowę rozpoczęto jeszcze w 2007 roku, później została przerwana. W roku 2013 apartamentowiec został wreszcie ukończony i dziś ktoś, kto dysponuje 16 mln zł, może kupić mieszkanie na samym jego szczycie - ze świadomością, że kilkadziesiąt kondygnacji niżej mieszkają bardzo niezadowoleni sąsiedzi.

Artyści i imitatorzy

Nie każdemu odpowiada życie na szczycie. Na rynku można znaleźć także mieszkania, które nawiązują (lub przynajmniej próbują nawiązać) do przeszłości. W Krakowie za 3,5 mln zł można kupić apartament o pow. 100 m2 odnowiony przy udziale znanego malarza. Część wyposażenia mieszkania wydaje się być przeniesione z czasów, gdy Kraków był miastem młodopolskich artystów.

We Wrocławiu na sprzedaż wystawiona jest willa z 1929 roku. Wybudowana jeszcze w czasach Republiki Weimarskiej ma po 420 m2 powierzchni i kosztuje 5,5 mln zł. Z zewnątrz rzeczywiście nawiązuje do czasów, w których sztuka użytkowa rozwijała się prężnie. Może uchodzić za dobry przykład mieszczańskiego domu z lat dwudziestych.

Gdyby jednak chodziło tylko o to, willa byłaby podobna do wielu innych. Tyle, że w tym przypadku wewnątrz trudno będzie znaleźć nawiązania do stylu Bauhaus czy innych, rozwijających się wówczas nurtów artystycznych. Zamiast stylu złotych lat dwudziestych dom urządzono tak, że kojarzy się z wnętrzami znanymi z serialu Dynastia.

Wyjątkowo duże wieżowce

Niepowtarzalne nie musi więc być ani drogie, ani stylowe. Ważne, żeby było wyjątkowe. Takie, jak choćby katowicki budynek nazywany Superjednostką. Powstał między 1967 i 1972 rokiem i należy do największych budynków mieszkalnych w Polsce. Postawiony na żelbetowych nogach blok (mają minimalizować wstrząsy wywoływane przez prace górnicze), to także doskonały przykład Unité d'Habitation Le Corbusiera - samowystarczalnej jednostki mieszkaniowej. Dwa pokoje o pow. 37 m2 można w Superjednostce kupić za 160 tys. zł.

Za 230 tys. zł można z kolei nabyć mieszkanie w równie wielkim, choć nieco różniącym się pod względem koncepcyjnym, gdańskim Falowcu - budynku, który ma 860 m długości i należy do najdłuższych w Europie (większy od niego jest tylko wiedeński Karl-Marx-Hof o długości ponad kilometra). Niepowtarzalne? Oczywiście - jeśli nie liczyć kilkuset podobnych mieszkań w tym samym bloku.

Także Warszawa ma podobne, unikalne z historycznego punktu widzenia, nieruchomości. Choćby w jednym z budynków należących do socrealistycznej Marszałkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej. Mieszkanie w blokach powstałych w latach 1950-1952 o pow. 85 m2 kosztuje dziś około 800 tys. zł. Być może to właśnie na elewacji budynku, w którym się znajduje, powieszono w 1953 roku liczący cztery piętra portret Stalina?

Industrialnie lub rustykalnie

Ktoś, komu taka niezwykłość nie kojarzy się zbyt dobrze, może sięgnąć nieco dalej w przeszłości i kupić sobie więżę ciśnień w Katowicach - Szopienicach. Zaprojektowana przez znanych swojego czasu architektów Emila i Georga Zillmanów (tych od Giszowca i Nikiszowca) i zbudowana w latach 1911-1912 dostarczała wodę do zakładów cynkowych, a później była miejscem produkcji śrutu strzelniczego. Powierzchnia użytkowa - 950 m2, kubatura - 5,8 tys. m3.

Także w Warszawie znaleźć można niepowtarzalne budynki z czasów przedwojennych. Na Mokotowie na sprzedaż wystawiona jest willa z lat dwudziestych. Wpisana do rejestru zabytków, znajduje się przy ul. Domaniewskiej i kosztuje 6,5 mln zł.

Mini-max na rynku nieruchomości

Na koniec nieruchomości wyjątkowe z zupełnie innego powodu - powierzchni. Najmniejsze mieszkanie wystawione na sprzedaż w Warszawie - ma 15m2, ale za to 3 m wysokości. Składa się z pokoju oraz aneksu kuchennego. Do tego wydzielona łazienka! Całość znajduje się na Mokotowie w kamienicy z 1937 roku. Mimo dużej wysokości lokalu, cena, jak na stolicę, niska. Tylko 129 tys. zł.

Jeszcze mniejsze mieszkanie, bo liczące zaledwie 13 m2, kupić można we Wrocławiu. Lokal ma antresolę i kuchnię w aneksie. Cena: 115 tys. zł. Można też w drugą stronę - kupić największe mieszkanie, jakie jest na sprzedaż w Poznaniu. Za liczącą 860 m2 nieruchomość na Grunwaldzie sprzedający oczekuje 899 tys. zł. Wprawdzie lokal trzeba wykończyć, ale za to można chwalić się największą powierzchnią w mieście.



Szukasz mieszkania? Sprawdź nasze ogłoszenia

Chcesz wynająć mieszkanie? Odwiedź Domiporta.pl





Więcej o: