Czy umowa na wyłączność gwarantuje sukces?

Niestety umowy na wyłączność nie wzbudzają zaufania klientów. Z czego wynika negatywny stosunek do takich umów?
Odpowiedź jest prosta - ze złych praktyk kiepskich pośredników, dla których umowa na wyłączność jest - na ironię - kojarzona wyłącznie z łatwym zarobkiem. W ich mniemaniu tak podpisany kontrakt zwalnia biuro/pośrednika z jakichkolwiek działań, ponieważ wystarczy tylko czekać, aż kupujący sam trafi na ofertę. Taka praktyka być może sprawdzała się kilka lat temu, ale dziś, kiedy rynek jest nasycony, a lokali wciąż przybywa, takie działanie ma niewiele wspólnego z biznesem.

Umowa na wyłączność to zobowiązanie bardzo konkretne i rzeczowe - kontrakt, który obliguje biuro do ponoszenia nakładów zmierzających do osiągnięcia maksymalnej promocji wśród kupujących, a sprzedającego do uczciwej i lojalnej współpracy.

Po pierwsze wyłączność, w przeciwieństwie do umowy typu otwartego, gwarantuje maksymalne zaangażowanie pośrednika - im szybciej sprzeda on nieruchomość, tym wyższą uzyska marżę na wynagrodzeniu. Po drugie marketing oferty nastawiony jest tu na cel (sprzedaż), a nie samo działanie (sprzedawanie). Wynajęcie fotografa, projektanta wnętrz, home stagera czy marketera nieruchomości to znaczne koszta, które muszą się jak najszybciej zwrócić. Po trzecie wreszcie praca na ofertach z wyłącznością pozwala skoncentrować się tylko na nich, co gwarantuje szybszą sprzedaż. Nie ma potrzeby "uzupełniania" bazy nowymi ofertami z umów otwartych.

Problem z umowami na wyłączność nie leży w ich formie ani treści. Leży w pośrednikach nie posiadających skutecznego systemu sprzedaży i traktujących umowę na wyłączność jako pewny zarobek. Zaprzepaszczają oni tym samym ideę takiej formy współpracy - działania strategicznego, nastawionego na efekty, a nie przypadkowego.

www.lukaszkruszewski.pl

Chcesz kupić mieszkanie z rynku wtórnego? Zobacz oferty na Domiporta.pl

Wolisz lokal od dewelopera_ Sprawdź ogłoszenia w naszym serwisie

Więcej o: