Zadłużone lokale - jak wygląda sytuacja na rynku?

Większość nieruchomości znajdujących się obecnie w obrocie to lokale zadłużone. Najczęściej zadłużeniem tym jest zaciągnięty na poczet ich zakupu bankowy kredyt hipoteczny. Kupując je, należy dochować należytej staranności w procedowaniu, upewnić się, że bank zbywcy wykreśli hipotekę i sprawdzić, czy zaistnieją jakiekolwiek dodatkowe warunki postawione przez bank, a niezbędne do ?oddłużenia? nabywanej nieruchomości.
Nasza gospodarka przeżywa obecnie trudne chwile, a rynek nieruchomości od przeszło sześciu lat nie może poradzić sobie z kryzysowymi nastrojami. Wahania kursów walut, zwłaszcza tak lubianego do niedawna przez banki i kredytobiorców franka szwajcarskiego, w połączeniu z drastycznymi spadkami cen na rynku nieruchomości doprowadziły do paradoksalnej sytuacji, w której tzw. "wartość hipoteczna" nieruchomości wielokrotnie przewyższa jej wartość rynkową.

Wszyscy ci, którzy nabyli nieruchomość w okresie największej galopady cen, czyli w latach 2007-2008, posiłkując się kredytem zaciągniętym w CHF, są dziś w niezwykle trudnej sytuacji, ponieważ wartość kredytu (a tym samym wartość pojedynczej raty) - wzrosła niekiedy o 100% w stosunku do pierwotnych założeń, a wartość rynkowa tych nieruchomości spadła - w niektórych przypadkach o 30-40%.

Nienajlepsza kondycja gospodarcza, redukcje w zakładach pracy, rosnące koszty utrzymania nieruchomości (prąd, gaz, itd.), wszystko to sprawiło, że wielu ludzi nie stać dziś na nieruchomość, którą nabyli zaledwie przed pięcioma laty i nie mogą oni sprostać spłatom dwukrotnie wyższych rat kredytu, niż zakładali. Stąd dramatyczne decyzje o pozbyciu się ciężaru comiesięcznych wysokich zobowiązań jednym zdecydowanym cięciem - sprzedażą nieruchomości.

Niestety bywają i takie sytuacje, że cena uzyskana ze sprzedaży nie wystarczy na zaspokojenie banku zbywcy, ponieważ - w związku ze spadkiem wartości złotego w stosunku do franka - wartość kredytu przewyższa obecną cenę "rynkową", czyli taką, za jaką nieruchomość można sprzedać. W takim przypadku bank z pewnością będzie wymagał dodatkowego zabezpieczenia, na przykład w postaci przeniesienia reszty zadłużenia na inne nieruchomości posiadane przez sprzedającego.

Z dnia na dzień na rynku pojawia się coraz więcej nieruchomości sprzedawanych z powodu wzrostu kosztów obsługi kredytu wynikłej z różnic kursu walut. Za tymi transakcjami stoją ogromne ludzkie dramaty. Sytuacja jest tym bardziej niewesoła, że banki nie są absolutnie skłonne do rozmowy, prolongat terminów, czy jakichkolwiek innych ustępstw w stosunku do kredytobiorców, których dzisiejsza sytuacja nie jest wynikiem ich zaniedbania, ale zawirowania walutowego i gospodarczego w kraju i na świecie. To bardzo niedobra polityka, która nie zmierza ani do rozwiązania poważnego problemu, ani do szczęśliwego finału, który zadowoliłby obie zainteresowane strony.

#

Chciałbyś kupić mieszkanie z rynku wtórnego? Sprawdź ogłoszenia na Domiporta.pl

Interesuje Cię kupno domu z rynku wtórnego? Zobacz oferty w naszym serwisie

Więcej o:
Komentarze (3)
Zadłużone lokale - jak wygląda sytuacja na rynku?
Zaloguj się
  • izabelakorwinska

    Oceniono 1 raz 1

    Nie miałabym odwagi żeby wziąć kredyt na 100% nieruchomości. Każdy kredyt jest kamieniem u szyi ale nieraz nie ma sposobu żeby mieć mieszkanie. Zwłaszcza takie: marvipol.pl/inwestycje/3-rezydencja-arteco/o-inwestycji

  • marzenna.beauty

    Oceniono 1 raz 1

    Bo tylko dureń albo samobójca bierze kredyt na 100% wartości nieruchomosci. Kredytem to mozna sie POSILKOWAC, ale to nie powinna byc podstawa. Mój kumpel finansista/bankowiec powiedział mi- jeśli nie masz wkładu własnego na poziomie min. 60%, to przełknij gorzka prawdę, ze na lokal Cie nie stać i kropka. Wielu jednak marzy, i za wszelka cenę musza miec. Ale dopóki nie spłaca, to nie maja oni- tylko bank. I potem sa dramaty, bo banki litości nie znają...Wiem, to przykre, bo w dzisiejszych czasach cieżko jest odłożyć taki wkład, ale takie sa fakty niestety. Ci co popadli w pułapkę franka tez sa poniekąd sami sobie winni- to była trochę pazerność, i sie przejechali. I znowu druga rada, mądra, od w/w kumpla- jeżeli będziesz musiał sie POSILKOWAC kredytem, bierz go w walucie w której zarabiasz. swoją droga....chyba nie jest aż tak zle, bo ceny nieruchomosci, przynajmniej w Warszawie, wcale tak "kryzysowo" spadać nie chcą, mieszkania stoją po rok, półtora, na portalach (główny powód-wysoka cena), i sprzedający nie chcą z tych cen schodzić (interes życia-kupiłem w 2001 za 3500 za metr, a teraz sprzedam za 10000-ludzie, to nie jest tyle warte!), wiec chyba sprzedający nie sa tak przyparci do muru i nie zależy im aby sprzedać. pozdrawiam myślących głowa!

  • Gość: Konrad

    0

    My właśnie wzięliśmy kredyt w Skoku Chmielewskiego, faktycznie na rynku jest teraz coraz więcej mieszkań z obciążoną hipoteką. My przed wzięciem kredytu zrobiliśmy sobie porządną symulację, czy będziemy mogli spłacić kredyt.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX